Kiedy wiele lat temu miałem okazję spotkać wielu z Was gdzieś na górskim szlaku, bardzo często na pożegnanie padało jedno pytanie: „Masz Facebooka?”.
Pewnego styczniowego wieczoru postanowiłem w końcu zaistnieć w wirtualnym świecie. Już po kilku dniach odnalazłem ludzi, których spotkałem na swojej drodze. Zacząłem dzielić się tym, co wiedziałem, pokazywać to, co tworzę, i opowiadać historie, które uważałem za warte od zapomnienia. Nie było wtedy sztucznej inteligencji ani programów poprawiających błędy.
Jestem z pokolenia, które wychowało się bez komputerów. Od najmłodszych lat byłem wychowywany w duchu patriotyzmu. Moi przodkowie walczyli i ginęli za Polskę.
Choć mam góralskie korzenie i nieraz wypominano mi przypadki kolaboracji części górali z Niemcami, losy mojej rodziny są znacznie bardziej złożone. Nie będę się dziś nad tym rozwodził. Moja babcia przeżyła rzeź na Kresach Wschodnich. Jej opowieści na zawsze pozostaną w mojej pamięci i to one w dużej mierze ukształtowały mnie jako człowieka.
Dzięki Facebookowi poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy dziś są moimi serdecznymi przyjaciółmi i znajomymi. Są też tacy, którzy odwrócili się ode mnie.
Wiem, że wielu mnie nie lubi, a nawet nienawidzi. Ale wiem również, że jest ogromne grono ludzi, którzy są ze mną i wspierają mnie każdego dnia. Był czas, gdy tułałem się po różnych bieszczadzkich grupach. Na jednych zostałem przyjęty z życzliwością, z innych mnie usuwano. Dlatego pewnego dnia założyłem własną społeczność . Od początku nie bałem się mówić głośno o tym, o czym inni bali się nawet myśleć. Z czasem poznałem setki rodzinnych historii. Wielu z Was mogło przeczytać tutaj opowieści o swoich przodkach. Razem z rodzinami stawałem po wielu latach w miejscach kaźni ich bliskich. Widziałem łzy, wzruszenie i ciszę, która mówi więcej niż tysiąc słów.
Byłem zgłaszany dziesiątki tysięcy razy. Wylano na mnie morze hejtu, pomówień i oszczerstw. Ale nigdy nie przestałem robić tego, co uważałem za słuszne.
Potrafię zapalić znicz zarówno Polakom, jak i Ukraińcom. Dla mnie niewinne ofiary nie mają narodowości. Każda ludzka tragedia zasługuje na pamięć, szacunek i modlitwę.
Dziś chcę z całego serca podziękować wszystkim, którzy byli i nadal są obok mnie. Tym, którzy nie odwrócili się w trudnych chwilach, którzy dodawali mi sił, dzielili się wspomnieniami swoich przodków, powierzali rodzinne historie i po prostu wierzyli, że to, co robię, ma sens. To dzięki Wam ta droga trwa do dziś. Każda wiadomość, każde dobre słowo, każde wspomnienie i każda zapalona świeca pokazują, że pamięć nie umiera, dopóki żyją ludzie, którzy chcą ją pielęgnować.
Dziękuję Wam za te wszystkie lata. Idziemy dalej razem. Dla prawdy, dla pamięci i dla Polski.
Autor: Jędruś Ciupaga
Zostaw komentarz