W bulwersującej – na całe szczęście – „sprawie Gorgoniowej” (raport „Polaków portret własny”) podnoszony jest problem winy za nierzetelność naukową, jak zwykle problem postawiony na głowie, która jak widać z tej sprawy, nader często szwankuje, szczególnie wtedy, gdy jest to głowa profesorska. Wypadałoby z takich głów nie korzystać a podjąć problem winy autonomicznie i logicznie. Winą za raport obarcza się w znacznym stopniu, a nawet całkowicie, sztuczną inteligencję, która jak podkreślała profesorka doznała halucynacji. Jak w praktyce wyglądało wykorzystanie AI przy tworzeniu raportu jednak nie wiemy. AI to jest tylko narzędzie. Jeśli jakiś niedorajda używa młotka tak, że zamiast skały rozbije sobie kolano to jasne jest, że winny jest on a nie młotek.
Autorem raportu nie jest AI, ale wizerunkowa profesorka –Barbara Mróz–Gorgoń, która swój portret tym projektem sama stworzyła. Jeśli jakiś zarys raportu przedłożyła AI do redakcji/przetworzenia/ ulepszenia a zarys/treść była tak bełkotliwa jak publiczne wypowiedzi profesorki, to jest rzeczą oczywistą, że AI mogła dostać halucynacji.
Tyle że „halucynacja” AI nie zwalnia człowieka z odpowiedzialności. Przeciwnie — pokazuje, że człowiek powinien wiedzieć, co robi, jakiego narzędzia używa i co ostatecznie podpisuje własnym nazwiskiem.
Aby posługiwać się sztuczną inteligencją, trzeba mieć własną, naturalną!
Mam nieco doświadczeń z AI i polecam kilka książek z cyklu -AI wobec moich książek (projekt własny bez dofinansowania!) dostępnych na academia.edu.
https://www.academia.edu/145492176/AI_wobec_XI_przykazania;
Plagi akademickie w ujęciu A -I-Ihttps://www.academia.edu/144426561/PLAGI_AKADEMICKIE_W_UJ%C4%98CIU_AI
PLAGI AKADEMICKIE W UJĘCIU AI II https://www.academia.edu/144610366/PLAGI_AKADEMICKIE_W_UJ%C4%98CIU_AI_II,
AI wobec książki „Trąd w Pałacu Nauki” – dostępna on-line na academia.edu
A kilka tekstów obrazujących reakcję AI na moje teksty zamieściłem w ostatniej książce „Z akademickiej otchłani” pokazującej staczanie się -moim zdaniem- naszego świata akademickiego w otchłań u widocznego schyłku cywilizacji. https://blogjw.wordpress.com/z-akademickiej-otchlani/. To portret polskiego środowiska akademickiego kreślonych setkami moich tekstów (vide https://blogjw.wordpress.com/; https://blogjw.wordpress.com/plagi-akademickie/; https://blogjw.wordpress.com/trad-w-palacu-nauki/
Halucynacji wobec moich tekstów AI, jak dotąd, nie dostała. Natomiast naturalna inteligencja nie ujawniła dotąd ani swoich opinii, ani — co byłoby jeszcze ciekawsze — swoich halucynacji po zapoznaniu się z tymi tekstami.
„Sprawa Gorgoniowej”, nośna medialnie i uwarunkowana politycznie, nie jest przypadkiem odosobnionym. Są bowiem takie przypadki akademickiej nierzetelności, o których w przestrzeni publicznej, a szczególnie akademickiej, mówić najwyraźniej się nie chce. Jednym z nich jest przypadek Bogusława Śliwerskiego.
Profesor— i to profesor z samego szczytu akademickiej hierarchii, członek najwyższego polskiego gremium akademickiego, Rady Doskonałości Naukowej — zareagował na moje Plagi akademickie tekstem, który określił mianem „recenzji” a był to personalny hejt, stek bzdur i kłamstw – twierdzeń, które można było bez większego trudu zweryfikować. Jako tako rozgarnięty student, a nawet licealista, powinien bez problemu dostrzec, że nie jest to rzeczowa recenzja, lecz tekst porażonego nienawiścią do autora.
Bełkot został jest zaakceptowany przez pozostałych najdoskonalszych z doskonałych profesorów, z organu doskonałości naukowej oraz akademicki organ prasowy (Forum Akademickie) i jego ekspertów popularyzując te modne w środowisku akademickim bzdury. https://blogjw.wordpress.com/2024/01/08/sprawa-plagiatu-boguslawa-sliwerskiego-w-redakcji-miesiecznika-forum-akademickie/
Co więcej, rzeczony doskonały mąż, jako wyznawca XI przykazania [nie bądź obojętny – https://blogjw.wordpress.com/xi-przykazanie/] nie pozostał obojętny na moje dobra intelektualne i chociaż prawomocne wyroki sądowe wykazały, że naruszył moje prawa autorskie, ten w Środę Popielcową -jak informował na blogu- posypywał głowę popiołem nie za swoje winy, tylko tego kto go nie poinformował/pouczył jak ma postępować – respektować prawa autorskie ! czego rzecz jasna jako doskonały i w dodatku guru pedagogów prof. dr hab. d hc.multi nie wiedział!
Jakby tego było mało, słuszne, merytoryczne, potwierdzone i to sądownie, zarzuty o naruszanie praw autorskich uznał za zemstę za jego krytyczną recenzję (sic!) Samokrytyki nie wykazał. Do dymisji się nie podał i żadne gremium akademickie nie chce go zdymisjonować Ministerialne – także.
I tu pojawia się pytanie:Czy ktoś tak niedoskonały jak ja — człowiek, który według akademickich standardów nie nadaje się do domeny akademickiej dożywotnio — może w jakikolwiek sposób udoskonalić kogoś uznanego za doskonałego? Najdoskonalsi z naszych profesorów dotąd mi tego nie objaśnili. Zabrakło im naturalnej inteligencji? Nie zwrócili się do sztucznej? A może obawiali się, że sztuczna inteligencja dostanie „halucynacji”? Albo — co byłoby jeszcze bardziej niebezpieczne — że może mieć inne zdanie? Zwłaszcza że ujawniłem już, iż AI potrafi mieć zdanie odmienne od zdania akademickich autorytetów: AI recenzuje recenzję prof. dr. hab. dr. h.c. multi Bogusława Śliwerskiego
Ale niejako zostałem zobowiązany do doskonalenia doskonałych, bo zostałem uznany winnym niedoskonalenia doskonałego (sic!). Nie pozostaje mi zatem nic innego tylko doskonalić nawet najdoskonalsze gremia akademickie! Inaczej moja wina będzie oczywista. Dożywotnio!
Ostatnio, przed zgromadzeniem ogólnym PAN, które miało zająć się sprawą swojego „doskonałego” męża, zatroskana o stan polskiej nauki GazWyb spreparowała tekst wspierający jego niedoskonałości. Można odnieść wrażenie, że również to zgromadzenie tak oświeciła, iż własnej inteligencji już nie użyto. Nie wiadomo tylko, czy zgromadzeni ją posiadają.
Sprawa Gorgoniowej” pozostaje zatem work in progress. Czekam więc na kolejne „power speeches” profesorów, a może nawet profesorów belwederskich. Wizerunkowa profesor jest bowiem — według używanej w środowisku akademickim nomenklatury — profesorką „podwórkową”. Podobno wygłosiła już około dwudziestu „power speeches”.Nie wiadomo natomiast, ile „power speechów” trzeba wygłosić, aby zostać profesorem belwederskim.
Po ostatnim „power speechu” wizerunkowa profesorka straciła jednak power. Czy go odzyska? Być może. Gorzej z wizerunkiem — ten już został utracony.
Zostaw komentarz