Jako dziecko najbardziej lubiłem słuchać tego, o czym dorośli niechętnie opowiadali. Starsze osoby siadały wieczorem i zaczynały wspominać. Czasem padało nazwisko. Czasem nazwa miejsca, którego nie było już na żadnej mapie. Czasem tylko kilka zdań, po których zapadała cisza. Pamiętam opowieści o zbrodniach UPA. O ludziach, którzy pewnej nocy zniknęli i nigdy nie wrócili. O skarbach zakopywanych w pośpiechu przed nadejściem frontu. O miejscach, do których lepiej było nie chodzić po zmroku. Później pojawiły się historie o marach, upiorach i dziwnych światłach widzianych nocą. Oczywiście jako dziecko chciałem wiedzieć jeszcze więcej. Nie wiedziałem wtedy, że wiele lat później sam będę próbował znaleźć odpowiedzi. Z dziecięcej ciekawości wyrosła pasja do historii.

Penetrowałem sztolnie, lochy i podziemia Dolnego Śląska. Rozmawiałem z ludźmi, którzy przybyli tam tuż po wojnie. Przeglądałem stare fotografie. Przeczytałem dziesiątki książek.
A przede wszystkim na swojej drodze spotkałem ludzi, których losy trudno byłoby wymyślić nawet w najbardziej niezwykłej powieści.Tych którzy przeżyli obozy koncentracyjne. przeszli przez śniegi Syberii, ,uciekli spod topora UPA.
Niektórzy walczyli na różnych frontach, a po wojnie próbowali odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Byli też tacy, którzy przez dziesięciolecia milczeli.

Kiedy starszy człowiek po kilkudziesięciu latach mówi „Wiecej już nie pamiętam…”
a chwilę później podaje szczegół, którego nie sposób zapomnieć, zaczynasz się zastanawiać, co jeszcze zostało przemilczane.

Przez lata zebrałem wiele takich zapisków. Są to rodzinne przekazy. Są również takie opowieści, przy których do dziś nie potrafię powiedzieć, gdzie kończy się prawda, a zaczyna legenda.

Dolny Śląsk. Zapomniane miejsca. Wojenne losy. Zaginione skarby. Rodzinne przekazy. Rozrzucone po całej Polsce tajemnice, na które do dziś nie zostały rozwiązane.

Absolutnie nie rezygnuję z Bieszczad. To właśnie Bieszczady były początkiem tej drogi i nadal pozostają jej najważniejszą częścią. Nadal będę wracał do ich historii, ludzi, zapomnianych miejsc, dawnych wsi i wydarzeń, które przez lata przykryła cisza. Pytam Was tylko o coś innego. Czy interesowałyby Was czasami również historie z innych zakątków naszej ojczyzny? Takie, które zebrałem przez lata, a które dotąd pozostawały gdzieś na uboczu? Jeżeli jesteście na TAK, postaram się sprostać temu wyzwaniu. Może więc od czasu do czasu opuścimy bieszczadzkie doliny i pójdziemy innym śladem. Nie po to, by zostawić Bieszczady. Tylko po to, żeby zobaczyć, jak wiele niezwykłych miejsc i opowieści kryje jeszcze nasza ojczyzna. Decyzja należy do was.

Autor: Jędruś Ciupaga