I wcale nie taki, który ma w sobie słowa, za które Staruch spędził w areszcie 9 miesięcy. Ba, nawet nie za swastykę czy też czerwoną gwiazdę z sierpem i młotem…

Teoretycznie art. 110 a ustawy z dnia 10 września 1999 r. Kodeks karny skarbowy ma chronić gracza – konsumenta przed niekorzystnymi skutkami, jakie może nieść dla niego nadmierna konsumpcja usług hazardowych. Taki właśnie jest przedmiot ochrony przepisu art. 110a KKS.

Popatrzmy na jego treść:

  • 1. Kto, wbrew przepisom ustawy, zleca lub prowadzi reklamę lub promocję gier cylindrycznych, gier w karty, gier w kości, zakładów wzajemnych lub gier na automatach, umieszcza reklamę takich gier lub zakładów lub informuje o sponsorowaniu przez podmiot prowadzący działalność w zakresie takich gier lub zakładów, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych.
  • 2. Tej samej karze podlega kto czerpie korzyści z reklamy lub promocji gier cylindrycznych, gier w karty, gier w kości, zakładów wzajemnych lub gier na automatach zlecanych lub prowadzonych wbrew przepisom ustawy, z umieszczania reklamy wbrew przepisom ustawy albo informowania o sponsorowaniu przez podmiot prowadzący działalność w zakresie takich gier lub zakładów.
  • 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca czynu zabronionego określonego w § 1 lub 2, podlega karze grzywny za wykroczenie skarbowe.

Stawka dzienna to pojęcie ciągle jeszcze mało znane obywatelom. Tymczasem zapis 720 stawek dziennych (najwyższa w KKS) oznacza, że grzywna zawiera się w przedziale od 1.602,- zł do… 46.137.600,- zł. Wszystko w praktyce zależy od tego, za jak majętnego zostanie uznany oskarżony, a sędzia określi wysokość stawki dziennej. A jak powszechnie wiadomo niezapłacona grzywna zamieniana jest na areszt.😉

Problem jednak nie leży w stawce dziennej, ale w samej definicji reklamy. Otóż każdy z nas, nie wyłączając prawników! za reklamę uważa po prostu informację połączoną z komunikatem perswazyjnym. Zazwyczaj ma ona na celu skłonienie do nabycia lub korzystania z określonych towarów czy usług, popierania określonych spraw lub idei (np. promowanie marki). Tak przynajmniej rzecze Wikipedia.

Ale w KKS jest inaczej. Otóż za reklamę ustawa uznaje publiczne rozpowszechnianie znaków towarowych lub symboli graficznych i innych oznaczeń związanych z grami i zakładami objętymi omawianymi zakazami, a także nazw i symboli graficznych podmiotów prowadzących działalność w zakresie tych gier i zakładów oraz informacji o miejscach, w których są one urządzane i możliwościach uczestnictwa w nich.

Z kolei za promocję ustawa uważa publiczną prezentację objętych zakazem gier i zakładów, rozdawanie rekwizytów z nimi związanych, wręczanie żetonów lub dowodów uczestnictwa w tych grach albo ich sprzedaż w miejscach publicznych, a także inne formy publicznego zachęcania do uczestnictwa w nich lub przekonywania o ich zaletach bądź zachęcania do wstępu do kasyn gry lub punktów przyjmowania zakładów.

„Efekt końcowy funkcjonowania aktualnej definicji reklamy gier cylindrycznych, gier w karty, gier w kości, zakładów wzajemnych lub gier na automatach jest taki, że adresaci zakazów mogą mieć bardzo duże problemy z ustaleniem, czy ich zachowanie stanowi naruszenie normy prawnofinansowej, co zarazem może skutkować odpowiedzialnością karną skarbową. Z drugiej strony organy ścigania, trzymając się ściśle definicji, mogą reagować na każdy przejaw realizacji definicji reklamy, co może spotkać się z negatywną reakcją ze strony społeczeństwa, ale i wymiaru sprawiedliwości. Jest to efekt stworzenia definicji reklamy na bazie elementów przedmiotowych, z całkowitym wyzuciem elementów podmiotowych, co zakłóca standardowe rozumienie reklamy. W związku z tym, że nawet sama graficzna prezentacja związana z grami może być uznana za naruszenie zakazu reklamy hazardu, właściwie trudno znaleźć w tym obszarze punkt bezpieczny. Jeżeli wychodząc na plażę, założymy koszulkę z obrazkiem przypominającym koło ruletki, to trzymając się definicji reklamy z ustawy o grach hazardowych, niewątpliwie możemy być podejrzewani o publiczne rozpowszechnianie gry cylindrycznej. Dla uniknięcia takich kontrowersyjnych ocen wystarczy uzupełnić definicję reklamy o element podmiotowy, który zmuszałby organy ścigania do dodatkowego ustalenia, czy ta koszulka z nadrukiem, z uwagi na okoliczności, służy popularyzowaniu gier hazardowych, zachęca do udziału w ruletce, czy też jest zwykłym, przypadkowym elementem stroju plażowicza. Podobne zagrożenie pojawia się nawet w przypadku umieszczenia na kopercie logo firmy hazardowej. Przepisy ustawy – Prawo farmaceutyczne wykluczają takie zagrożenia, stanowiąc, że nie stanowi reklamy produktów leczniczych informacja umieszczona na opakowaniach, czy korespondencja, której towarzyszą materiały informacyjne o charakterze niepromocyjnym niezbędne do udzielenia odpowiedzi na pytania dotyczące konkretnego produktu leczniczego (G. Skowronek, Analiza pojęć „reklama” i „promocja” gier hazardowych, s. 155).”

Zatem panienka, chodząca po plaży w skąpym bikini, ozdobiona tatuażem, na którym uwidocznione są np. trzy karty albo kości do gry może odpowiadać karnoskarbowo!

Oczywisty absurd. Ale… dający Państwu sporo pieniędzy. Wystarczy bowiem zilustrować tekst dotyczący gier hazardowych jakimś zdjęciem stanowiącym wedle odpowiedniego organu karnoskarbowego czyn zbroniony, by stać się oskarżonym za promocję zakazanych gier. I nie ma znaczenia treść tekstu, wystarczy tylko symbol graficzny, wedle urzędnika skarbowego kojarzący się z zakazaną dziedziną.

Ale co jeśli obrazek miał reklamować dopuszczone w RP zakłady itp.? 😉

W zasadzie sprawa jest jasna do bólu. Zwany w teorii racjonalnym ustawodawcą Sejm wypuścił babola, Senat przyklepał a Prezydent nie odmówił podpisu. Prawnicy są zgodni, że to typowy przykład zasadzki na obywatela. Ale… Państwo potrzebuje pieniędzy.

Więc się stosuje na szeroką skalę, przy okazji niszcząc finansowo wolne media.

Art. 110a KKS rozumiany z art. 29 ustawy o grach hazardowych aż prosi się o wyrok Trybunału Konstytucyjnego. To jednak do końca rządów kompromitacji 13 grudnia jest niemożliwe.

Musimy zatem dotrwać do wyborów.

16.09 2026