Wszelkie restrykcje dotyczące hazardu w Polsce nie chronią ludzi przed chorobliwym nałogiem, a głównie służą zwiększeniu zysków mafii i państwa. Więc w istocie państwo to też mafia, która korzysta na ludzkich słabościach.
Im bardziej regulacja hazardu ogranicza konkurencję, nie eliminując popytu, tym większą rentę tworzy dla operatorów, którzy pozostają na rynku — legalnych i nielegalnych. Policzyłem to dokładnie, a tu tylko przedstawię wnioski.
Popytu na hazard w praktyce wyeliminować się nie da. Hazard ma tysiące postaci: kasyna internetowe, bukmacherzy, poker, zakłady między ludźmi, giełda, wyścigi konne, ubezpieczenia, obstawianie zawodów sportowych, lotto, loterie, zagraniczne serwisy przez VPN etc. Człowiek, który lubi ryzyko, a tym bardziej uzależniony, znajdzie sposób niezależnie od liczby zakazów.
Za to restrykcje bardzo skutecznie ograniczają konkurencję!
Licencje, monopole, zakazy reklamy, blokowanie domen i płatności powodują, że z rynku wypadają słabsi operatorzy. Zostają uprzywilejowani legalni gracze, ci nielegalni, którzy potrafią omijać system oraz zagraniczni. Popyt i tak zostanie zaspokojony, ale z wyższą marżą dla uprzywilejowanych.
Więc w istocie teza jest mocniejsza: im więcej restrykcyjnych regulacji hazardu, tym większą rentę tworzą one dla operatorów, którzy pozostają na rynku — legalnych i nielegalnych.
Mechanizm jest prosty. Jeśli popyt spada wolniej niż liczba konkurentów, każdy pozostały operator dostaje większy kawałek rynku. Zakaz reklamy chroni znane marki. Monopol usuwa legalnych konkurentów. Zakaz zagranicznych kasyn wypycha część klientów do offshore, gdzie operator pobiera premię za ryzyko.
Dania i Szwecja pokazują to doskonale. Gdy otwarto tam rynek na legalną konkurencję, ogromna część hazardu przeniosła się z operatorów offshore do legalnych firm. Przed liberalizacją restrykcyjny system sam hodował rynek dla nielegalnych operatorów.
Polska pokazuje drugi mechanizm: legalne kasyno internetowe ma jednego operatora — państwowego monopolistę — podczas gdy część pozostałego popytu trafia do szarej strefy.
Szczegóły mam policzone dokładniej, łącznie z GGR, udziałem szarej strefy, marżami i zmianami udziałów rynkowych. GGR (Gross Gaming Revenue) to suma pieniędzy, które gracze łącznie przegrali na rzecz operatora, a więc to wszystkie postawione pieniądze minus wszystkie wypłacone wygrane.
Zakaz nie zabija rynku, tylko podnosi wartość prawa i możliwości do pozostania na nim!
Te różne restrykcje państwa wobec hazardu, to w istocie użycie przemocy wobec ludzi, którzy nic złego nie robią, z nikim w konflikt nie wchodzą, nikt na nich się nie skarży. Tym są organizatorzy gier hazardowych i dziennikarze, którzy to opisują, co może być uznawane za reklamę. Taka przemoc państwa wobec niewinnych to klasyczne zachowanie mafii.
Spektakularnym przykładem tego jest niedawna sprawa Krzysztofa Sitko, który został oskarżony o jakoby nielegalne reklamowanie hazardu, bo na jego portalu Pressmania były publikowane artykuły opisujące gry hazardowe.
Państwo samo zarabia na hazardzie. Samo posiada monopol na internetowe kasyno. Samo usuwa legalnych konkurentów. A następnie używa aparatu karnego przeciwko tym, którzy publikują materiały mogące być uznane za reklamę konkurencyjnego hazardu. To jest działanie czysto mafijne!
Organizator gry i dziennikarz nikogo nie napadają, nie okradają ani nie zmuszają do udziału w hazardzie. Mogą dobrowolnie zawierać umowy z dorosłymi ludźmi. A wtedy państwo wchodzi między nich z zakazem, groźbą kary i przymusem. A jednocześnie samo czerpie dochody z dokładnie tego samego procederu.
Jeżeli prywatna organizacja za pomocą przemocy usuwa konkurentów z rynku, chroni własne źródło dochodu i karze tych, którzy pomagają konkurencji dotrzeć do klientów, nazywamy ją mafią. Nie widzę powodu, żeby zmieniać nazwę tylko dlatego, że robi to państwo.
Krzysztof Sitko stał się ofiarą mafii! Nic nikomu złego nie zrobił, z nikim w konflikt nie wszedł, nikt się na niego nie skarży, a tymczasem mafia, zwana dla niepoznaki III RP, stosuje wobec niego przemoc, bo zagroził jej mafijnym interesom!
Niezależnie od tego, czy sąd wykaże jakąkolwiek winę Krzysztofa Sitki, jako libertarianin, protestuję przeciw temu! To jest złe już u samych podstaw, czyli w prawie, które pozwala na takie niemoralne szykany.
Stalinowscy sędziowie, nawet jak formalnie wszystko zrobili zgodnie ze stalinowskim prawem, to nadal pozostają zbrodniarzami, bo wykonywali zbrodnicze prawo. Obecna mafia, czyli III RP, jest mafią dużo łagodniejszą niż PRL, niemniej mechanizmy pozostają wciąż te same.
Zostaw komentarz