Pod osłoną nocy, w zaciszu gabinetów bankster ze swoimi wiernymi akolitami z rządu dobrej zmiany, tylnymi drzwiami pod pozorem walki z pandemią wprowadza rozwiązania, które odbiją się czkawką na ludziach pracy. – „Firma łatwiej wypowie umowę lub obniży pensję osobom, które mają dodatkowe źródło utrzymania. Będzie mogła też wysyłać na przymusowy urlop, a układy zbiorowe zostaną zawieszone” – informuje Gazeta Prawna.

Wszystko wskazuje na to, że PiS dogadał się z korporacjami oraz właścicielami wielkich firm. W jaki sposób w czasie pandemii koronawirusa mają pomóc takie rozwiązania w utrzymaniu miejsc pracy? Tak postępują tylko ludzie bez wyobraźni, bo pracodawcy, którzy naginają prawo wykorzystają do maksimum tego typu rozwiązania. Widzę już zaciernie rąk w gabinetach dyrekcji wielu firm. I niech mi nikt nie pisze, że coś sobie wymyślam. – „Takie rozwiązania zakłada projekt kolejnej wersji tarczy antykryzysowej. Przewiduje on ułatwiony tryb cięcia etatów w okresie stanu epidemii. Wystarczającą przyczyną zwolnienia będzie to, że pracownik posiada inne, dodatkowe źródło utrzymania (np. emeryturę, rentę, drugi etat lub prowadzi działalność gospodarczą). W takich przypadkach firma nie będzie musiała przeprowadzać procedury zwolnień grupowych – nawet jeśli zwolni w ten sposób np. połowę załogi – i nie będzie musiała wypłacać odpraw. Na takich samych zasadach będzie mogła też zmieniać warunki zatrudnienia (czyli np. obniżać pensje)” – pisze Gazeta Prawna.

Jednak to nie wszystkie ułatwienia dla osłabienia pozycji pracowników firmie. – „Bardzo istotnym ułatwieniem dla pracodawców będzie także zawieszanie postanowień układów zbiorowych, porozumień i regulaminów, programów dobrowolnych odejść itp. Zawierają one wyłącznie rozwiązania korzystniejsze dla zatrudnionych niż kodeks pracy (np. gwarancje zatrudnienia przez określony czas)” – wyjaśniają eksperci.

Pracownik poświęca wszystko. O urlopie może zapomnieć. – „W projekcie znalazła się też zapowiadana już wcześniej możliwość przymusowego wysyłania pracowników na zaległy urlop (do 30 dni) oraz ten przysługujący za obecny rok kalendarzowy (do połowy wymiaru przysługującego zatrudnionemu, czyli np. na 13 dni, jeśli zatrudnionemu przysługuje 26 dni urlopu). Jednocześnie rozszerzone zostanie prawo do ubiegania się o dopłaty do pensji na utrzymanie etatów. Dofinansowane mają być płace także tych osób, które nie zostaną objęte przestojem lub skróconym czasem pracy” – objaśniają prawnicy.

Nawet pracodawcy są zdziwieni regulacjami. Organizacje pracodawców z rezerwą oceniają niektóre z tych rozwiązań a część z nich chwalą (np. dotyczące urlopów). – „Firmy pilnie potrzebują rozwiązań uelastyczniających zarządzanie pracą w okresie pandemii” – tłumaczy prof. Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Związki zawodowe zdecydowanie przeciwne są takim rozwiązaniom. – „Planowane zmiany naruszają konstytucję, konwencje Międzynarodowej Organizacji Pracy i prowadzą do likwidacji organizacji związkowych w firmach. Nie godzimy się na to” – mówi anonimowo jeden z działaczy NSZZ „Solidarność”. Jednak w szeregach związkowych panuje strach.

Analizując sytuacje na chłodno można stwierdzić, że rząd PiS wbija gwóźdź do trumny pracownikom. W dodatku pod pozorem walki z koronakryzysem otwiera się furtkę dla wielu patologii, które jak rak toczyły relacje pracowników z pracodawcami. Przecież już dzisiaj Kodeks Pracy, czy Konstytucja RP i zagwarantowane w nich prawa pracownicze oraz obywatelskie są nie przestrzegane o czym pisałem wielokrotnie. PIP nie potrafi egzekwować prawa, a teraz stanie się wręcz zbędnym organem, bo zacznie obowiązywać wolna amerykanka. W tej sytuacji nie pozostaje nic innego jak powiedzieć stanowcze NIE proponowanym rozwiązaniom, które po pandemii staną się normą prawną. W wielu firmach powstaną wtedy legalnie działające obozy pracy.

Kto zatrzyma szaleństwo ekipy bankstera? Czy rząd zjednoczonej to już tylko satrapa, oddająca pełną władzę nad niewolnikami przedsiębiorcom? Szef rządu dba o banki i wielkie korporacje oraz budżet? A może to taki był cel tej pandemii i zatrzymania gospodarki światowej, bo mieliśmy zbyt wiele wolności, a to ludziom władzy zaczęło przeszkadzać? Komu ten rząd zaczyna służyć? Jeszcze obywatelom czy grupie trzymającej władzę? Premierem jest Morawiecki, a decyzje podejmują ktoś inny i nie jest to już Prezes na Nowogrodzkiej?

>>>WIĘCEJ PRZECZYTASZ W PONIEDZIAŁEK W DGP, E-WYDANIU DGP I NA GAZETAPRAWNA.PL<<<