PiS wpuścił się z tymi wyborami korespondencyjnymi w niezły kanał. Ustawa zależy od obstrukcji kopertowego marszałka Senatu, gołąbka pokoju z Porozumienia – który zawsze głosował jak mały Jarek przykazał, ale się nie cieszył. Teraz trochę się zbiesił, by przeskoczyć tego małego Jarka. A może lepiej jednak było go obejść?

A wracając do wyborów w maju . Jeśli się tak upierają, to i bezpieczniejsze wybory są stacjonarne – przy zachowaniu środków ostrożności (o ile faktycznie ten koronawirus jest tak groźny jak chcą media i władza, epatując ludzi trumnami rzekomo z Bergamo, a w istocie rzeczy z Lampedusy sprzed kilku laty) jak dowodzi tego przykład wyborów w Aleksandrowie Kujawskim i łatwiej je przeprowadzić bez łaski Gowina i Grodzkiego. Nadal tak może być. Przecież wcale PiS nie musi odrzucać poprawek Senatu. Wystarczy, że przeprowadzi je stacjonarnie.

Ale być może – ku czemu najbardziej się teraz skłaniam – Prezes Kaczyński uznał, że najlepiej się rządzi w chaosie. Swoich można trzymać za pysk, plewy odrzucić, zasiać ferment w Porozumieniu, POpaprańców ośmieszyć, KOKON podzielić. I kto się wzmacnia – w cieniu Prezesa Kaczyńskiego rośnie pozycja Ziobry, który w chwilowym sojuszu z Kamińskim próbuje jednak wg swojego zamysłu zmienić wymiar (nie)sprawiedliwości, bankster z właścicielem spółki covidowej robią własne interesy, a reszta się miota.

Bo wybory stacjonarne nadal są najbezpieczniejsze – znowu przykład Aleksandrowa Kujawskiego – w każdej komisji uczestniczy w nich ok. 1000 osób – maks – do nielicznych należą większe. Marszałek Witek wyznacza 3 dni na wybory i rozbije się frekwencja w poszczególne dni – nawet można wyborcom wskazać w które dni mogą przychodzić wyborcy z poszczególnych ulic i domów. Nie będzie tłoku.

Ale wybory korespondencyjne mają, poza wcześniej przedstawionymi, jeszcze jeden atut. Chaos z kartami wyborczymi, w trakcie ich roznoszenia, potem zbierania, liczenia – to idealne warunki do manipulacji wynikami wyborów. O tym też trzeba pamiętać analizując stanowisko PiS wobec wyborów korespondencyjnych. Po drugie – w normalnym trybie stacjonarnym, nawet w obecnych warunkach epidemicznych, gdyby Andrzej Duda przegrał nie dałoby się wyników podważyć i wprowadzić stanu wyjątkowego lub klęski żywiołowej. No bo jak go argumentować. Przecież wybory – najbardziej masowa impreza – zostały przeprowadzone, więc nie ma zagrożenia dla ludzi. W przypadku niekorzystnego wyniku dla Andrzeja Dudy w wyborach korespondencyjnych, argument zagrożenia epidemicznego nadal można użyć, wprowadzając bezterminowy stan klęski żywiołowej.

Zdjęcie do tekstu zamieszczono na zasadzie cytatu z portalu prawokonsumenckie.pl (link cytatu: https://www.prawokonsumenckie.pl/pl/a/czy-wybory-korespondencyjne-beda-tajne-i-jaka-musi-byc-frekwencja-aby-wybory-byly-wazne).

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali orawskich. Urodził się 5 kwietnia 1962 r. w Nowym Targu. W 1981 r. ukończył Liceum Ogólnokształcące w Jabłonce, a w 1986 r. studia historyczne w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Krakowie, broniąc pracę magisterską pt. „Obrońcy kresów wschodnich w czasach Zygmunta III Wazy” (promotor: prof. dr hab. Stanisław Grzybowski). W trakcie studiów był w latach 1985–1986 nauczycielem historii w krakowskich szkołach podstawowych nr 7 i nr 41. Od 1 września 1986 do 31 sierpnia 1987 r. odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy w Kędzierzynie-Koźlu i jednostce wojskowej w Żarach.

Od 1 października 1987 r. podjął pracę na macierzystej uczelni (WSP, później Akademia Pedagogiczna – obecnie Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej) jako asystent, starszy asystent, a następnie od 1996 r. adiunkt w Zakładzie Dydaktyki Historii Instytutu Historii; od 1 października uczelniany profesor w Katedrze Edukacji Historycznej. W 1996 r. obronił pracę doktorską zatytułowaną „Bohaterowie dziejów polskich w podręcznikach historii XIX wieku” (promotor: prof. dr hab. Jerzy Maternicki). Dodatkowo od 1 listopada 1992 r. do 31 sierpnia 1993 r. pracował jako nauczyciel-konsultant w Wojewódzkim Ośrodku Metodycznym w Bielsku-Białej. W 2013 roku opublikował rozprawę „Komunistyczna ideologizacja a szkolna edukacja historyczna w Polsce (1944-1989)”. Praca ta stawia w zupełnie nowym świetle edukację historyczną w Polsce Ludowej i same dzieje tego państwa, co spowodowane jest przywołaniem w niej dotąd nieudostępnianych źródeł historycznych. W 2014 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego nauk humanistycznych.

Jest autorem ponad 80. artykułów naukowych (niektórych jako współautor) w języku polskim, angielskim, niemieckim i francuskim, prawie 170. haseł w encyklopediach historycznych i dydaktycznych. Tematyka publikacji dra hab. Józefa Brynkusa m. in. dotyczy: roli jednostki w dziejach, wizji bohaterów dziejów polskich i powszechnych w edukacji historycznej oraz popularyzacji dziejów, kształtowania tożsamości i świadomości narodowej, historycznej oraz społecznej Polaków przez edukację historyczną i inne procedury upowszechniania wiedzy o przeszłości w okresie od XIX do XXI wieku, doskonalenia procesu nauczania historii, metodologii historii i historiografii oraz dziejów komunizmu w Polsce Ludowej.

Wygłosił kilkadziesiąt referatów na polskich i międzynarodowych konferencjach naukowych (m. in. w Berlinie, Ostrawie i Preszowie). W Katedrze Edukacji Historycznej zajmuje się przygotowaniem nauczycieli do pracy w szkole. Prowadzi liczne prelekcje dla młodzieży szkolnej i różnych środowisk, w których odsłania mechanizmy funkcjonowania Polski Ludowej. Działa w Polskim Towarzystwie Historycznym oraz w Polsko-Czeskim Towarzystwie Naukowym. W 1981 r. aktywnie uczestniczył w działalności Niezależnego Zrzeszenia Studentów WSP, biorąc udział w strajku okupacyjnym uczelni, a potem wspierając hutników strajkujących w Hucie (wówczas im. Lenina) po wprowadzeniu 13 grudnia 1981 r. przez juntę gen. Jaruzelskiego stanu wojennego w Polsce.

W latach 2006–2010 był radnym Gminy Wieprz, a w okresie 2003–2007 także prezesem Ludowego Klubu Sportowego „Orzeł” Wieprz. W latach 2010–2012 był członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Jest honorowym dawcą krwi odznaczonym w 2012 r. odznaką „Zasłużonego Honorowego Dawcy Krwi”. Jest także zarejestrowany jako dawca szpiku kostnego. Ponadto wspiera działalność stowarzyszenia „Dać Szansę” z Wadowic. 25 października 2015 roku uzyskał mandat poselski z listy komitetu wyborczego wyborców Kukiz’15 otrzymując 8615 głosów, był posłem VIII kadencji Sejmu RP. Od 1 marca 2020 roku pełni funkcję Rzecznika Prasowego Fiatowca.