Propaganda sukcesu w sprawie walki z korona wirusem przerosła prozę życia. W mediach publicznych słyszymy jak to sprawnie działają procedury i jak mamy pod kontrolą COVID-19. W dodatku Premier Morawiecki stwierdził, że nie ma się czego bać bo zarazek jest w odwrocie. Jak się jednak okazuje pandemia istnieje i w Polsce rozwija się coraz bardziej, bo wskazują na to liczby nowych zachorowań oraz nowych ognisk. Oczywiście w momencie zakażenia choroby pacjent zostaje sam (czytaj więcej), a służby działają opieszale (czytaj więcej). Od kilku dni relacjonujemy problemy rodziny B. w której został potwierdzony korona wirus, a rodzina z problemem została prawie sama, gdyby nie życzliwość ludzi dobrej woli.

Drugiego dnia po potwierdzeniu COVID-19 u Pan męża, co się działo? Jak wyglądała procedura, kto Wam pomaga? – „Od rana gorący telefon. Zadzwoniłam do ośrodka zdrowia by poinformować o wyniku męża. Dzwonię do Sanepidu by zapytać kiedy będę mogła być ja  „wymazana”. Niestety nic pomocnego nie słyszę. Oczywiście może ja jestem zdrowa i to moje kiepskie samopoczucie to tylko grypa. Najgorsze jest to, że nikt nic nie wie. Ośrodek zdrowia umył ręce, bo teraz to podlegamy pod Sanepid. Tyle tylko, że od nikogo nie otrzymaliśmy pomocy. Każdy najchętniej umyłby ręce. Ja cały czas łudzę się że mój wynik będzie ujemny. Tylko, co z moim mężem, który z niemocy płacze niczym dziecko. Jest obolały, zmęczony bólem i brakiem sił, poza tym lekarz rodzinny nie przepisał nic przeciwbólowego (oprócz 9 tabletek za prawie 30zł)” – relacjonuje sytuację Pani Renata.

Jak to możliwe? W mediach, ta procedura i pomoc inaczej wygląda? – „Pani z Sanepidu powiedziała że wymazobus może być u mnie w poniedziałek (rozmowa odbyła się w czwartek). To wszystko strasznie długo trwa. Przecież od początku objawów do wymazu będzie tydzień plus czas oczekiwania na wynik. To długo zwłaszcza dla kogoś, kto chciałby wiedzieć. Dzięki zaangażowaniu jednej Radnej okazało się że wymaz mogę mieć już dziś. Dobrze, że są ludzie próbujący pomóc tym którzy tej pomocy potrzebują. Nie wiem, kto poinformował burmistrza, natomiast był telefon z gminy z propozycją pomocy. Zostałam też poinformowana, że jak już dostaną oficjalne powiadomienie przywiozą nam worki na śmieci i zostaniemy poinstruowani kiedy i w jaki sposób będziemy wyrzucić śmieci” – mówi żona Pana B. – „Więcej niewiadomych niż wiadomych. Głowa nadal boli nie wiadomo czy przez złe samopoczucie, czy przez miliony myśli, które kłębią się w głowie” – dodaje.

A jaka jest reakcja na nasze publikacje? – „Chciałabym jeszcze raz zwrócić się do hejterów, pamiętajcie chorych podczas pandemii jest wielu. Czasem spójrzcie przychylnym okiem na drugiego człowieka, a nie tylko ze złością, plując jadem i nienawiścią w sieci. To, że ktoś jest chory nie jest powodem by oczerniać jego, czy jego rodzinę, a nawet znajomych. W tych wstrętnych czasach ludzie muszą być ludźmi, tylko wtedy będzie lepiej” – podkreśla wyraźnie rozżalona Pani Renata.

Jak Wam można pomóc? – „Nie przywykłam prosić o pomoc nikogo. Od zawsze radziłam sobie z problemami. Teraz, gdy braknie mleka, to sama nie mogę pójść do sklepu tylko muszę kogoś prosić by mi je kupił. To nie jest przyjemna sytuacja. Wstyd miesza się z ze strachem, że za dużo chcemy. Nie chcę być dla nikogo ciężarem. Zadzwonię do naszego lekarza rodzinnego jutro. Zobaczymy, czy on coś poradzi lub przepisze. Pan B. nie może zostać z tym świństwem sam. Nikt nie mówi w telewizji, czy w radio jak taki „covidowy” dzień wygląda, nie mówi nikt o przyziemności to jest np. o wyrzuceniu śmieci, o wyjściu z psem. To są czynności, które wykonujemy na co dzień, ale teraz nam niewolno. Jak tylko odzyskamy siły poświęcimy się naszej jedenastolatce. Ona oberwała rykoszetem, jest uwięziona choć nic jej nie jest” – opisuje sytuację dzielna kobieta, która czeka na wynik testu. – „Dlatego denerwuje się gdy ludzie mówią o nas nieprawdę. Krzywdzicie nas, ale i nasze dziecko” – stwierdza stanowczo Pani Renata.

Słuchając tej opowieści i śledząc relację codzienną tej dzielnej rodziny zastanawiamy się w redakcji Pressmania.pl, co się z ludźmi dzieje. Jesteśmy ciekawi dlaczego politycy partii rządzącej mówią co innego w mediach a życie pisze swój scenariusz. Jednocześnie prosimy o zrozumienie powagi sytuacji, bo nasze materiały piszemy w celu zwiększenia świadomości społecznej w związku z realnym zagrożeniem jakie niesie za sobą COVID-19. W całej tej sytuacji ludzie władzy zapomnieli, że choroba dotyka wszystkich, a nie każdego stać na to by móc samodzielnie funkcjonować w zamknięciu. Jak się okazuje na przykładzie rodziny B. na pomoc ze strony państwa nie ma co liczyć. W dodatku o wszystko, co jest konieczne do wygrania walki z zarazkiem trzeba walczyć, bo procedury „covidowe” nie działają! A do hejterów jest apel prosty, nie szczujcie i nie plujcie jadem w sieci, bo Was też może dopaść korona wirus i wtedy te relacje będą dla Was drogowskazem w walce o zdrowie i Wasze życie.

Nasze wcześniejsze relacje w tej sprawie:

  1. Pacjencie z COVID-19 radź sobie sam! (czytaj więcej).
  2. Pacjencie z COVID-19 radź sobie sam! Walka o życie po potwierdzonym teście (czytaj więcej).

Fot. Getty Images