W miejsce motta wypada umieścić słowa przedwojennej piosenki wykonywanej przez Hankę Ordonównę:

miłość tak pięknie tłumaczy zdradę kłamstwo i grzech.

Te ludzkie wielce negatywne przywary (nieco brzmi to tautologicznie) uzupełnić należy dodatkowo o równie negatywne zjawiska jak: dezercja, renegacja, czy apostazja.

Wielki patriota, jakim był Józef Piłsudski dosadnie żołnierskimi słowy stwierdził niezwykle trafnie, że :

kto się raz skurwił , ten kurwą pozostanie!!

Palmę pierwszeństwa w powyższym aspekcie spośród tzw. celebranckiego towarzystwa należy bez wątpienia przyznać sławnej francuskiej personie pt: Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord znany jako Talleyrand francuski polityk i dyplomata, minister spraw zagranicznych Francji, biskuo diecezjalny Autun, książę Benewentu, zwolennik rewolucji francuskiej oraz sekularyzacji dóbr kościelnych.

(za: wikipedia)

Zdradził kolejno: Kościół, króla, rewolucję, cesarza Napoleona, Francję, a na koniec Belzebuba, któremu przez całe swoje długi żywot ustawicznie służył, albowiem na łożu śmierci; dosłownie przed samym zgonem uzyskał absolucję i pojednał się z Panem Bogiem. Szczyt umiejętności i doskonałej percepcji prawa mimikry.

Jednak nihil novi sub sole; powyższe negatywne socjologiczne zjawiska są znane od zarania ludzkiej cywilizacji i zapewne w różnym stopniu nasilenia trwać będą nadal.

Warto jednak w tym miejscu skierować spojrzenie na polski grajdołek, albo grajdoł w TEN KRAJU, jak mawiała pewna Kopaczka.

Unikając zbędnej rozwlekłości tematycznej odnieść się należy do subtelnego inaczej zjawiska tj. renegacji oraz personafikacji odnoszącej się do renegatów i renegatki (a może renegatyczki pozazwierzęce – mówiąc języczkiem S. Spurek, sukcesorki „znakomitego” koktajlu DNA, po tatuńciu – partyjnym pijaczku z KW PZPR w Kielcach).

Zacznijmy od „trzeciego” bliźniaka tj. Ludwika Dorna, któremu komuszy filipińczyk i człeczyna z LSD pamiętnie jemu i jego suce doradzał, aby „nie szli tą drogą”.

Paweł ZalewskiV-ce Prezes PiS, Paweł Kowal – V-ce Szef Klubu Parlamentarnego PiS, Paweł Poncyliusz – V-ce Minister gosp. Joanna Kluzik-Rostkowska (ksywa Kluzica) – Minister Pracy i Polityki Społecznej, Radek (ksywa Zdradek) Sikorski – Minister Obrony, Kazimierz Ujazdowski – Minister Kultury.

To przykładowa, nieco pośledniejsza, pisowska „ministerialna plejada” osobników i osobniczek zawdzięczająca istotną rolę i znaczenie w polityce właśnie członkostwu w PiS, funkcjonująca i realizująca działania PiS, która dopuściła się nie tylko pospolitej dezercji opuszczając partyjne szeregi, ale która się synonimem właśnie apostazyjnej renegacji.

To haniebne zachowania i summa summarum dyskwalifikujące takich osobników i osobniczki z grona ludzi lojalnych, uczciwych i wyznających określone wartości etyczne i moralne. Pragnąc wkupić się w łaski hyrzego ruja do którego szeregów się przeflancowali pluli jadem na nie tylko politykę i działania Prezesa PiS, ale paradoksalnie – w konsekwencji i na swoją uprzednią działalność w szeregach partii, którą opuścili.

Nie dotknęła ich żadna konfuzja, wstyd, czy oczekiwany ostracyzm.

Drzewiej tego typu osobniki i osobniczki z całą pewnością doznaliby specyficznych „udogodnień” w korzystaniu z prawa banicji. W zamierzchłych czasach epoki kamienia łupanego plemienna decyzja o wyrzucenia nieprzestrzegającego zwyczajowych praw osobnika (osobniczki) i tym samym pozbawienia praw członka tego plemiennego grona oznaczała w istocie rzeczy nie tylko śmierć cywilną, ale także utratę życia.

Taki osobnik poza plemieniem miał zdecydowanie utrudnione warunki bytowania i prędzej, czy później ginął np. w paszczy drapieżców.

Przejdźmy zatem do nieco wyższej kategorii renegacji personifikowanej osobą sławetnego Kaza Marcinkiewicza. Ten prowincjonalny belfer i późniejszy „poetycki” zalotnik Isabel wręcz w niewytłumaczalny sposób dostał się na szczyt władzy państwowej zostając premierem TEN KRAJU.

Dalszych losów tego spodlonego i upodlającego się człeczyny nie trzeba chyba niepotrzebnie przypominać.

Przechodząc do kategorii najwyższej w krajowej (czyli w TEN KRAJU) konkurencji należy stwierdzić, że niedościgłym (primus inter pares) apostazyjnym mistrzem jest Misiek ze Stonehenge, albowiem prawdopodobnie nie zdołał „zaliczyć” jedynie NSDAP.

Przeszedł drogę od Annasza do Kajfasza; względnie miotając się od Pinocheta poprzez Kopaczkę do ZSL-u odbył swoistą „geograficzno-polityczną” ekskursję od Scylli do Harybdy. Pogratulować mu należy wyjątkowych umiejętności, elastyczności kręgosłupa oraz doskonałego opanowania prawa mimikry. W konsekwencji Miśkowi należy się bezapelacyjnie palma pierwszeństwa.

Narzucająca się dygresja i pytanko: jakiż to personalny kret odpowiada przed Prezesem PiS za taki „doskonały” wieloletni wybór różnych zdradzieckich i renegackich kreatur?????

Tenże „kadrowiec” zgodnie ze słowami Naczelnika Piłsudskiego jak można mniemać posiadł jedynie umiejętność „prowadzenia kur na szczanie”.

I to by było na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. T. Stanisławski.

6.09 2020

fot. pixabay