Zanosi się na to, że Jarosław Kaczyński wejdzie do rządu w randze wicepremiera i będzie nadzorował służby specjalne. Karykaturalna koncepcja, która ośmiesza nas w oczach całego świata. W stosunkach międzynarodowych, nikt z przywódców państw nie będzie traktował poważnie ani prezydenta ani premiera Polski.
Trzeba być ostatnią marionetką (myślę o premierze Morawieckim), aby zgodzić się na takie chore, degradujące rozwiązanie. Gdy się nie ma wpływu na kształt polityki lepiej jej nie prowadzić i niczego nie firmować własnym nazwiskiem.
Przykładem jest tu premier Tadeusz Mazowiecki, który powiedział Wałęsie: nie będę premierem malowanym. Ale Mazowiecki miał honor, rzecz bezcenną i najważniejszą.
Kaczyński tworzy równoległy rząd. Przecieki z koalicyjnych negocjacji mówią, że będzie wicepremierem, szefem komitetu nadzorującego resorty siłowe. Oddanie kontroli nad służbami mundurowymi oraz specjalnymi, tak cynicznemu, skłonnemu do intryg, a momentami egzaltowanemu, niezrównoważonemu człowiekowi jak Kaczyński, to dla kraju takiego jak Polska – katastrofa.
Publicyści prowadzą czasami rozważania, kto będzie tzw. „delfinem”, czyli następcą Kaczyńskiego w roli przywódcy Zjednoczonej Prawicy, czy Morawiecki czy Ziobro?
Odpowiedź moja jest taka: żaden z nich, i w ogóle nikt! Po odejściu Kaczyńskiego PiS się rozpadnie i śladu po nim nie będzie.
Po pierwsze, jak pokazuje doświadczenie historyczne, silni, autorytarni przywódcy nie potrafią wykreować następcy. To się nigdzie nie udało.
Po drugie, Morawiecki i Ziobro totalnie do tej roli nie pasują, żaden z nich nie posiada cech przywódcy. Brakuje im wszystkiego: męskości, charakteru, odwagi, honoru, osobowości. Typowy przerost ambicji nad możliwościami.
Morawiecki jest tak wąski intelektualnie, spłycony, że go się słuchać nie chce. A Ziobro to samo, tylko, że do tego jeszcze zachowuje się jak błazen, dorosły dzieciak.
Najlepiej charakter u mężczyzn rozpoznaje płeć przeciwna: kobiety. A każdego z nich prawdziwa, ceniąca się kobieta, pogoniłaby po minucie rozmowy. Jedyne co mają do zaoferowania, to przypadkowo zdobyta pozycja polityczna i pieniądze. I nic więcej.
Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).
Zostaw komentarz