Niewolnicy technologii przyzwyczajają nas do niebezpiecznej myśli. Dzięki nim wydaje się ludziom, że przyszła wojna będzie wyglądała mniej więcej w taki sposób: kilka osób siedzi przed komputerami, na ekranach „matrixowy” wzorek i „walczy” z podobnymi osobami w innych krajach. Te wszystkie „computer forensic”, „niebezpieczniki”, portale „śledcze i wywiadowcze” oferują Wam ściemę i bazują jedynie na „fachowej terminologii”. Każdy bowiem, kto jest na FB lub używa jakiejkolwiek przeglądarki jest w stanie sam znaleźć to, co chce. Nie o to jednak mi chodzi.

Tak, jak zasugerowałem w pierwszym zdaniu wydaje się nam, że jesteśmy bezpieczni, bo owa „cyfrowa wojna” nas nie dotyczy. Bomby nie będą spadać, a my najwyżej nie będziemy mieli dostępu do sieci. Tymczasem, jest akurat odwrotnie. Wojna trwa, wojna biogenetyczna, która w końcu zamieni się w walkę jaką znamy z relacji z innych części świata. Miasta będą atakowane realnym żelastwem, do ludzi będzie się strzelać realną amunicją z realnej broni. Rakiety będą niosły realną śmierć i zniszczenie, a nie idiotyczne „włamania na konto”. Ludzie będą zdobywać środki do życia poprzez realne grabieże realnych ludzi i miejsc, a nie poprzez wirtualne zabawy z „matrixowym” wzorkiem na szklanym ekranie.

Owo komputerowe szaleństwo ma jednak całkiem realny sens, zrozumiały dla każdego. Nawet dla tych, którzy potrafią jedynie klikać na ikony: ci wszyscy „fachowcy od nowoczesnego wywiadu” sprawiają, że nie umiecie się bronić. To nie oni do was strzelą z AK-47, ale człowiek, który ledwo umie czytać i pisać. To nie oni zablokują wam konta w Internecie, ale Cruise lub Iskander. To pierwszy aspekt.

Drugim jest wasz umysł: zostaliście przekonani, że nic od was nie zależy. Klikacie i myślicie, że komputer to rzeczywistość, a ludzie bełgocący „terminologią” mogą wszystko i ich się tylko boicie. Słyszycie o „włamaniach” na jakieś serwery i już nie zadajecie pytań o sprzątaczki, które. znalazły w śmieciach hasła. Tymczasem rakiety są przygotowane, broń biogenetyczna działa poza Internetem, a oszuści ze znajomością obcego języka, bo język oprogramowania, jest tylko obcym językiem, takim jak każdy, którego można się nauczyć, więc ci oszuści sprawiają, że tego nie widzicie.

Pamiętajcie! Rakiety odpali Wania i John, albo jakiś Xi, którzy potrafią jedynie wciskać guzik, bo tylko tego ich nauczono.

Potrafię przewidzieć komentarze. Krytykujcie to, co napisałem, udowadniajcie, że nie mam racji, a ja i tak wiem, że najskuteczniejsze akcje wywiadowcze oraz terrorystyczne przeprowadzają żywi ludzie z narzędziami strzelającymi i wybuchającymi, a nie „mistrzowie klawiatury” o paranoicznym umyśle. Oni mogą tylko pisać bzdury na różnych stronach i są tak samo ograniczeni jak komputer.