Czy Adolfem Hitlerem kierowała Opatrzność? Pomińmy skrajne opinie głoszące, że każdy z nas jest jedynie narzędziem w Jej ręku; jednak atak niemiecki z 22 czerwca 1941 roku trudno traktować jako przypadek wywołany wyłącznie niezdecydowaniem Adolfa.

Powiedzmy to wreszcie otwarcie – każdy inny termin ataku mógłby zakończyć się klęską najeźdźcy poniesioną jeszcze w 1941 roku, albo do końca 1942.

Atuty bowiem spoczywały po stronie Stalina. Miażdżąca przewaga w artylerii, czołgach i lotnictwie, by o liczebności Armii Czerwonej nie wspomnieć. Do tego pewność, że druga strona nie będzie w stanie prowadzić kampanii p-ko Rosji. Wywiad sowiecki doskonale wiedział, że Wehrmacht nie zgromadził odpowiedniej ilości… materiałów smarnych umożliwiających używanie sprzętu mechanicznego podczas zimy. Tak samo nie było odpowiednich okryć dla żołnierzy. Ba, co więcej, czołgi Wehrmachtu miały za sobą parę kampanii, i zwyczajnie do Moskwy dojechać by nie mogły. Po drodze potrzebny był… remont. Brakowało paliwa, stąd też przeciętnie na jeden czołg niemiecki (a także włoski, rumuński, słowacki, bułgarski czy węgierski) przypadało… 300 (trzysta!) koni.

To więcej, niż w naszej armii we wrześniu 1939 r.

Wehrmacht zatem zasługiwał na miano „owsianej armii” jak mało która ówczesna armia.

Brakowało innych środków transportu, pozwalających na przewiezienie piechoty. Stalin musiał mieć niezły ubaw, gdy pomyślał, że Hitler chciałby wobec Sowietów zastosować blitzkrieg – pieszo i na furmankach.

Ba, kwestią w ogóle nie dopracowaną przez Niemców była… kolej. Otóż od początku rosyjskie tory były szersze niż w reszcie Europy (poza Hiszpanią). By móc transportować czołgi, zaopatrzenie do nich, piechoty, samolotów, amunicję – był potrzebny tabor o odpowiednim rozstawie kół.

Ubaw Stalina musiało budzić także wyposażenie przeciwpancerne wojsk niemieckich. Podstawowa armata kalibru 37 mm po prostu nie stanowiła zagrożenia dla większości sowieckich tanków. Nic dziwnego, że żołnierze niemieccy wkrótce zaczęli nazywać je „kołatkami”. Nieco większe – czecho-słowacka 47 mm oraz wprowadzona na większą skalę po wybuchu kampanii 5cm Pak 38 (kal. 50 mm) pozwalały na przestrzelenie pancerzy bocznych z niewielkiej odległości,

Samoloty? Tutaj sowieci dysponowali całą gamą maszyn, niewątpliwie część z nich miała parametry gorsze niż niemieckie, jednak taka asymetria zachodziła również w drugą stronę. Oto bowiem na wyposażeniu Luftwaffe (i to do 1944!) znalazł się samolot bombowy nurkujący Henschel Hs 123. Ten oblatany jeszcze w 1935 roku dwupłat dysponował udźwigiem… 200 kg. W praktyce przenosił cztery bomby po… 50 kg każda.

Sowiecki weteran dróg podniebnych, agrolotniczy Po-2 (popularny „kukuruźnik”, obl. 1928) zabierał takich bomb ciut więcej, bo 6.

Jeśli ktoś uważa, że Po-2 stanowił dowód na zacofanie sowieckie i używanie sprzętu nadającego się do oprysków bawełny czy kukurydzy do działań bojowych niech wspomni, że pomysł stosowania takiego sprzętu został podchwycony przez Niemców. Oni również do nękających nocnych ataków zaczęli stosować powolne dwupłaty, mające za sobą sporą przeszłość. Były to samoloty Gotha Go 145 Arado Ar 66.

Kolejny dowód, często przytaczany jako argument mający świadczyć o braku gotowości armii sowieckiej do nagłego ataku na faszystów, to przezbrajanie Armii Czerwonej w nowszy sprzęt.

Posługując się takim argumentem można by zasadnie dowieść, iż żadna armia nie była przygotowana do wojny. Oto bowiem Wehrmacht po 22 czerwca 1941 r. używał bojowo jako czołgi wozy PzKpfW I, i to aż 74 sztuki. Pewnie, postęp, bo w kampanii wrześniowej typ ten stanowił ponad połowę Panzerwaffe. Jednak na froncie wschodnim dwa lata później był już nieporozumieniem – z najgrubszym pancerzem 13 mm, uzbrojony w dwa karabiny maszynowe 7,92 mm, napędzany silniczkiem 57 KM jawił się niczym zabytek epoki dawno już minionej. Dlatego właśnie wycofywano go z linii. Zatem stosując te same kryteria trzeba stwierdzić, że Niemcy co najmniej w tym samym stopniu nie chcieli wojny 22 czerwca 1941 r., bo byli nieprzygotowani.

Kolejny „nowoczesny” wóz to PzKpfW II. Użyto ich na wschodzie ponad 700 sztuk. Uzbrojony w „działko” kaliber 20 mm mógł jedynie irytować załogi większości sowieckich tanków, nie stanowiąc dla nich żadnego zagrożenia.

Czołgi średnie były dopiero wprowadzane do jednostek.

Słabość własnego uzbrojenia to jednak najmniejsza bolączka dowódców Wehrmachtu. Ich największym zmartwieniem były bowiem… przodki do dział.

Jak bowiem wiadomo, działa nie da się uwiązać koniowi do ogona. Potrzebny jest jeszcze jednoosiowy wózek z dyszlem.

No i owies. ;)

Jakim więc cudem doszło do masakry? Przecież Wehrmacht zdeklasował Sowietów w pierwszych miesiącach kampanii.

Odpowiedź jest prosta. Zrządzeniem losu atak nastąpił wówczas, gdy pierwszy rzut strategiczny RKKA podążał do punktów dyslokacji. Atak zaskoczył żołnierzy czasem nawet jeszcze w pociągu.

tym, że Armia Czerwona była nie przygotowana do wojny napisano wiele tomów. Zapomniano jednak dodać, że do wojny obronnej. Po sowieckiej stronie wszystko było nastawione na kolejny niespodziewany atak. Proszę zwrócić uwagę, że nawet kiedy już było wiadomo, że Niemcy atakują od morza do morza krasnoarmiejcy zamiast przygotowywać się do obrony, budować transzeje, minować mosty, drogi, linie kolejowe – sami giną w desperackich atakach.

A teraz puśćmy wodze fantazji. Oto Hitler atakuje Sowiety w maju. Taki termin oznacza jednak, że brakuje elementu zaskoczenia. Wojska sowieckie dopiero zaczynają być podciągane pod granice zachodnie. Owszem, Wehrmacht wchodzi w głąb Rosji, jednak w miarę postępów napotyka na coraz konkretniejszy opór. Do tego rozpaczliwie zaczyna brakować paliwa i amunicji. Często żołnierze niemieccy zaczynają uciekać tylko na sam dźwięk silników czołgowych. Na Boże Narodzenie 1941 roku sowieci osiągają z powrotem granice. Idą dalej.

Wojna kończy się w 1942. I w tym wariancie klęska Niemiec jest nieunikniona; co więcej, krótki czas nie pozwoliłby na utworzenie drugiego frontu i ocalenie przed sowietyzacją choćby Francji. Być może ocalona byłaby Hiszpania, przynajmniej na jakiś czas.

A gdyby Hitler się spóźnił?

6 lipca 1941 roku zagrzmiała sowiecka artyleria. Jednocześnie samoloty z czerwonymi gwiazdami zniszczyły na lotniskach ponad połowę Luftwaffe, zupełnie nieostrożnie skoncentrowane tuż pod samą granicą. Atak Czerwonej Armii po dwóch dniach tzw. bitwy granicznej doprowadził do rozdzielenia i okrążenia oddziałów Wehrmachtu stacjonujących przy granicy sowiecko-niemieckiej.

Kliny pancerno – kawaleryjskie (czołgi BT-7 i gwardyjskie oddziały konne) po 4 dniach osiągnęły dawną granicę polsko – niemiecką.

W ciągu kolejnych 7 dni Poznań i Wrocław zostały odcięte od reszty Niemiec.

W Berlinie wybucha pucz, kierowany przez agentów Stalina ukrytych w najwyższych warstwach NSDAP.

Na jego czele stanął Martin Borman.

Hitler zostaje zabity podczas próby nocnej ucieczki.

Tymczasem pancerno-kawaleryjska grupa sowiecka dotarła do Renu.

Żołnierze Wehrmachtu kierowani rozkazami otrzymanymi od Martina Bormana, nowego pierwszego sekretarza Komunistycznej Partii Niemieckiej Republiki Sowieckiej nie walczą.

Armia Czerwona zatrzymuje się dopiero na wybrzeżach Kanału La Manche.

Ludy pracujące miast i wsi całej Europy spontanicznie powołują nowe rządy, które zgłaszają akces do potężnego Euroazjatyckiego Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich.

Na nowo zaczyna się wojna domowa w Hiszpanii. Republikański rząd prosi o pomoc. Generał Czujkow na czele 2000 czołgów i 500.000 żołnierzy wkraczają do Hiszpanii.

Po trzech tygodniach walk okazuje się, że przy okazji wyzwolony został proletariat Portugalii.

7 listopada 1941 roku Stalin stoi na trybunie pod wieżą Eiffla. Ogląda manifestację wyzwolonych proletariuszy całej Europy oraz defiladę ich Czerwonej Armii. Obok niego stoi Jean-Paul Sartre, pełniący obowiązki pierwszego sekretarza Komunistycznej Partii Sowieckiej Republiki Francji

Tylko 24 lata po rewolucji socjalistycznej w Rosji cała Europa (poza Anglią) stała się sowiecka

Pamiętajmy, że w tej wersji dziejów nie byłoby miejsca do jakiejkolwiek odwilży po śmierci Stalina. Po wyzwoleniu Europy przyszłaby kolej na wyzwalanie Azji. Wszak już Trocki, nim został pierwszym sowieckim dysydentem, planował wysłać armię konną do Indii.

Wróćmy jednak do naszego świata. Jednym z zarzutów, mających usprawiedliwić sowiecką klęskę roku 1941 są opowieści o czystce, która to rzekomo przetrąciła kręgosłup sowieckiej armii.

Przyznam, że sam wierzyłem w to długie lata. Ba, pamiętam ze szkoły, jak próbowano czasem wzbudzić w nas współczucie dla tych dobrych towarzyszy, wysłanych na śmierć przez paranoję Stalina.

Myślę, że temat dość ciekawy i na pewno do niego wrócę. Dzisiaj jednak warto zadać inne pytanie – oto jeśli kadra dowódcza armii sowieckiej 22 czerwca 1941 r. okazała się zupełnie do niczego, jakim cudem odniesiono zwycięstwo w 1939 r. w Mongolii (Chałchin-Goł)?

Ba, po niespełna pół roku ci sami nieudacznicy odpierają Niemców pod Moskwą?

A Stalingrad, raptem półtora roku później? Kursk? Białoruś (operacja Bagration)?

No jak to możliwe?

Tak się szybciutko podciągnęli z wiedzy ogólnowojskowej?

Odpowiedź nasuwa się sama. Agresor H. uprzedził agresora S.

Na dodatek plany agresora S. legły w gruzach. 22 czerwca 1941 r. zaczął się koniec Związku Sowieckiego. Co prawda jeszcze zdążył opanować Europę Środkową, ale na więcej już nie starczyło.

To prawdopodobnie jest powód, dla którego ani Stalin, ani nawet Chruszczow nie ustanawiali Dnia Zwycięstwa.

Uczynił to dopiero Breżniew, 20 lat po wojnie.

Stalin zaś posunął się nawet do tego, że nie wziął udziału w defiladzie zwycięstwa 24 czerwca 1945 r. w Moskwie.

Bo wyniku wojny Sowietom przetrącono kręgosłup.

A przecież kolejna wojna światowa, o której na początku lat 1920-tych mówił Lenin, miała przynieść triumf bolszewizmu na całym świecie.

Strategia była prosta. Sowiety miały stać spokojnie i czekać, aż się kapitaliści pozagryzają wzajemnie, a gdy do tego dojdzie nieść wolność ludom Europy.

Hitler pokrzyżował plany bolszewików.

Zamiast światowego Imperium ostał się im jeno mały skrawek, otoczony mniej lub bardziej wolnym światem. Na dodatek skazany na konkurencję gospodarczą, co w perspektywie lat okazało się zabójcze dla Imperium.

Co dla nas ważne – mieliśmy gdzie uciekać, mieliśmy, choć ograniczaną i karaną, możliwość uzyskiwania niezależnych wiadomości (Radio Wolna Europa itp.).

Udany atak Stalina 6 lipca 1941 r. oznaczałby zamienienie całego dostępnego nam świata w jeden szary, skorumpowany i nieludzki GUŁAG.

I tak, paradoksalnie, Hitler ocalił nas przed losem o wiele gorszym. Pamiętacie słowa Edwarda Rydza-Śmigłego, wypowiedziane tuż przed wybuchem II wojny światowej?

Jeśli napadną na nas Niemcy, zabiorą nam tylko wolność, ale jeśli wejdą do nas Rosjanie, zabiorą nam dusze.

Tak mogło stać się w całej Europie. Kto wie, może nawet ułożono by nową masową pieśń, na melodię Denn heute gehört uns Deutschland und morgen die ganze Welt , tylko słowa byłyby ciut inne:

Eвропа принадлежит нам сегодня и весь мир завтра.

(Dzisiaj należy do nas Europa, a jutro cały świat!)

Sowieci bowiem przywiązywali ogromne znaczenie do takich przedstawień.

Los chciał, by specjalnie skomponowana dla wyzwolicieli Europy, czyli Czerwonej Armii pieśń Священная война (powstała w… kwietniu 1941 roku) stała się nieoficjalnym hymnem Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, jak okres po 22 czerwca 1941 roku nazywają Rosjanie.

I nadal śpiewana jest przez weteranów, oraz Chór Aleksandrowa.

Trudno odmówić jej przejmującego piękna.

Pamiętajmy tylko, że w zamierzeniach twórców miała być śpiewana przez tych, którzy czerwony sztandar Rewolucji rozniosą po całej Europie – od Gibraltaru po Nordkap.

Wliczając zaś wcześniejsze zdobycze – od Władywostoku po Gibraltar.

A w 1944 Socjalistyczna Europa, Związek Radziecki, poniósłby wolność na Południe – Indiom, Chinom, Wietnamowi, Australii…

Bесь мир завтра.

22.06 2021

fot. Henschel Hs 123 (wikipedia)

___________________________

Bесь мир завтра – jutro cały świat.