No to mam jasność. Tylko odrobine pomroczną, ale pewnie z czasem pomroczność minie i będzie sama jasność.
Pani Janina Ochojska (którą bardzo cenię za jej ofiarność i dobroć) działa teraz w stowarzyszeniu granica, które ma nieść pomoc przedzierającym się z Białorusi imigrantom. Używającym łomów i kamieni, którymi probują umęczyć naszych pograniczników. Otóż wcale tak nie jest. Jedna wielka ściema. PiSowska oczywiscie.
„Granica” odnalazła trzech uchodzćów, którzy przedarli się przez granicę i tułali w bagnach i lasach, ale już po stronie polskiej. Okazało się, że są to mężczyźni młodzi, z wyższym wykształceniem, z wielkich miast – czyli coś na „podobe” wyborcy PO. Ci panowie – pozbawieni przez złych Bialorusinów dyplomów, paszportów i wszelkich innych dowodów tożsamości – zeznali, że oni chcieli do Polski i choć jeden z nichu ukończyl geografię na Uniwersytecie, byli pewni, że najkrótsza droga do Polski prowadzi przez Białoruś. Ale nieco się pomylili, a o tej pomyłce zorientowali dopiero w Mińsku. Bo w ich krajach mapy widocznie były przedawnione i Bialoruś była na nich częścią Wielkiej Polski.
Zapedzeni przez Bialorusinów (którzy tez okazali się nie-Polakami) na granicę, patrzyli z wielką przykrością jak owi Białorusini przecinali zabezpieczenia, rzucali kamieniami i kładli kładki, po których przeganiali imigrantów na polską stronę. Ale polska strona nic z tego nie rozumiała i przepędzała ich na stronę białoruską. Choć imigranci w żadnych siłowych starciach udziału nie brali , tylko byli biernymi ich obserwatorami.
No, ale tych trzech jakoś przeszło nie po kladce, ale w innym miejscu i tułali się po lasach. Na szczęście zostali znalezieni. Jak powiedziała pani Janina Ochojska: „dwaj byli w dobrym stanie, jeden czuł się zmęczony”. Zostali otoczeni czułą opieką i są cały czas obserwowani, czy nadal są własciwie „zaopiekowani”. I czy ten zmęczony już wypoczął.
Wszyscy trzej nigdy nie pomyśleli o przedzieraniu się do Niemiec czy Holandii. Ich marzeniem było i jest żyć w Polsce, choćby i mniejszej niż ta z map z czasów jagiellońskich.. I choć jest taka niedoszczepiona.
Wysłuchałam do końca, bo opowieść jest interesująca. I zastanowiłam się, czy gdybym miała tak dobre serce jak Janina Ochojska i była aż tak jak ona ofiarna, byłabym też równie jak ona ufna i naiwna. Bo doprawdy nawet bajki lubiąc ogromnie w taką uwierzyć niesposób. Podobnie jak w tą, że człowiek, który przez pięć dni płynął Bugiem, był strazliwie odwodniony.
Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.
Zostaw komentarz