Raz jeszcze (wcześniej: 27.02.2023 r. PURYZM I PURYTANIZM) przypomnijmy znaczenie użytego po łacinie słowa purus (czysty). Poniżej, nieco skrótowo, odniesiemy się do kwestii czystości posiadającej niebagatelne w historii ludzkości znaczenie, albowiem każdy z nas nawet podświadomie pragnie pozostawać nieskazitelnie, wręcz dziewiczo czystym i to zarówno w odniesieniu do jego zewnętrznej powłoki jak też paralelnie do jego spirytualnego (nie spirytusowego!!!) wnętrza.

Banałem względnie oczywistą oczywistością jest w wielu wypadkach odwoływanie się do człeczych cywilizacyjnych osiągnięć mając z reguły na uwadze zagadnienia stricte materialne jak różnego rodzaju wynalazki względnie wznoszone imponujące budowle architektoniczne.

Nieco w tymże kontekście z pewnym jednakże dystansem odnosimy się do osiągnięć kulturalnych, a już wręcz po macoszemu traktujemy inne kwestie jak np. odnoszące się do spraw prozaicznej higieny. Człek (człeczka) zwany po łacinie jako homo sapiens czyli istota myśląca, swoim rozumem ogarnął, że istnieje ścisły związek pomiędzy stanem jego zdrowotności, a stanem jego higieny osobistej. Codzienne pielęgnacja ciała pozwalała (i pozwala) pozbyć się z jego powierzchni potu, kurzu czy też alergicznych pyłków roślinnych, a często przyklejonego błota, czy inszego brudu. Okresowo człek (człeczka) korzystała także z zimnych względnie gorących kąpieli w wannie, albo też z „parówy” w saunie (bani). Górnolotnie rzecz ujmując powyższe czynności określane były drzewiej jako ablucje.

Ablucja prozaicznie oznacza obmycie (po łacinie ablutio). To częsta nazwa higienicznych czynności występująca w różnych systemach religijnych odnosząca się do rzeczywistego względnie symbolicznego obmycia rytualnego ciała lub jego części, przedmiotów kultowych lub ofiarnych. Ablucja dokonywana jest zwykle za pomocą wody, zdecydowanie rzadziej przy pomocy wina lub piasku, a zdarza się także np. u Indian, że przy pomocy mleka. Aktualnie najczęściej ablucje kojarzymy z ceremoniałami związanymi z islamem. Każdy muzułmanin jest zobowiązany przepisami tejże religii dokonać ablucji przed modlitwą lub sięgnięciem po Koran gdy jest on udostępniony w tradycyjnej, oryginalnej wersji książkowej, tzn. w języku arabskim.

Kolejne etapy rytualnego obmycia przedstawiają się następująco:

1.bismillah, czyli w imię Boga formuła religijna, którą muzułmanin rozpoczyna jakąkolwiek pracę
2. mycie dłoni
3. trzykrotnie płukanie ust
4. trzykrotnie płukanie nosa
5. trzykrotne obmycie całej twarzy
6. trzykrotne mycie rąk do łokci
7. przeczesanie mokrymi dłońmi włosów na głowie
8. czyszczenie uszu
9. trzykrotne obmywanie stóp do kostek.

Każdą uprzednią ablucję całkowicie unieważnia: skorzystanie z toalety, wydalenie gazów, sen, utrata przytomności, zjedzenie mięsa wielbłądziego, stosunek płciowy, krwawienie z dróg rodnych. Od wiek wieków eschatologicznym wszelakich człeków (człeczek) ustawicznym pragnieniem była chęć, względnie podświadome pragnienie, aby spełniły się takowe „życzeniowe” ich oczekiwania z cyklu: abyśmy zdrowymi, pięknymi, młodymi i bogatymi, a także seksistowskimi permanentnie pozostawali. Uzupełnieniem takowej atawistycznej chcicy jest jej charakterystyczny element purystycznego odbioru naszego jestestwa przez nasze otoczenie. Rzecz jasna pragniemy nie tylko postrzegania naszej osoby jako wielce dbającej o higienę osobistą, ale także traktowaną niczym wzorzec z Sevres w odniesieniu do czystości spirytualnej. Takie są bowiem parametry subiektywizmu, co nieco pozwalające nam zrozumieć człeczą naturę i jej pragnienia.

Paradoksalnie w tymże miejscu należy przywołać przypadek żydowskiego filozofa o szwabolandzkim obywatelstwie Karolka Marxa, który był znany przede wszystkim jako kreator wszelkiego zdewiantowanego lewactwa z jego apogeum w formie zdegenerowanego do imentu komunizmu. Tenże materialny utrzymanek Fredzia Engelsa (pomiota bogatego kapitalisty) porażał swoje otoczenie nie tylko filozoficznymi destrukcyjnymi „kompozycjami”, aleć przede wszystkim nieznośnym odorem!! (tak, tak) będącym skutkiem jego apurystycznej zdecydowanej niechęci do możności skorzystania z jakichkolwiek ablucji!!! Po prostu posiadał takową przywarę, z której był wręcz dumny. Jako wstydliwy, żenujący wręcz element życiorysu tego protoplasty komunizmu był on przez jego wyznawców, koryfeuszy i akolitów na wszelkie sposoby niczym sowiecki mord w Katyniu głęboko zakonspirowywany. Prawda jednak jak oliwa na wierzch wypływa!!! Paralelnie, analizując co po niektóre zachowania różnorakich cwelebrytów (właściwie odnoszące się do całego spektrum politycznych opcji) nie sposób zasadnie skonkludować, że ich zachowania, a przede wszystkim w powielaniu ustawicznej kreacji łgarstw lejących się z mainstreamowych mediów dorównują odorowi Karolka Marxa.

Zdumiewającym jest przy tym fakt, że tenże odór zamiast jego adekwatnego odbioru, czyli bezwzględnego odrzucenia jest przez wielu jego odbiorców, a w szczególności rekrutujących się z kręgów tzw. polactwa traktowany a contrario, czyli wręcz jako ekstatyczny o walorach ambrozyjnych niedościgły aromat. To ewidentnie narkotyczny syndrom skutkujący niemożnością jakiegokolwiek prawidłowego ogarniania otaczającej rzeczywistości. No, cóż można i tak, ale zapewne co poniektórzy „narkomani” prędzej czy później odkryją, że swoje górne kończyny mają dogłębnie unurzane w nocnym naczyniu zwanym nocnikiem!!!

C’ est la vie…

Co poniektórzy somsiedzi i znajomkowie felietonisty tenże aspekt sprawy w określonym zakresie już na swoje szczęście ogarnęli… Litościwie, nie będą tutaj imiennie przywoływani. Przechodząc jednak w tymże miejscu do kolejnego koniunkcyjnego elementu felietonowego tytułu czyli do absolucji; to również należy stwierdzić (w kontekście uwikłań człeczego, a także człeczkowatego jestestwa), że absolucja niczym kania dżdżu oczekiwana jest w sposób określany in gremio, czyli gremialny przez każdego z nas dosłownie; w sposób przynależnie ekspektatywny. Identycznie jak to ma miejsce w przypadku ablucji, czyli usunięciu wszelakich brudów i nieczystości mogących pojawić się na człeka (człeczki) cielesnej powierzchni; paralelną spirytualną rolę pełni instytucja absolucji. Rzecz jasna absolutnie nie chodzi w tymże miejscu o absolucję dokonaną przez Hyrzego Ruja, czyli fuhrera PEŁO na rzecz jego bywszego ministra skarbu Władzia Karpińskiego. KACZOR DONALD oznajmił urbi et orbi, że absolutnie nie wierzy w winę tegoż łachmyty bowiem… był dla niego zawsze wzorem osobistej przyzwoitości i uczciwości.

Takową narrację swojego fuhrera w pełni podziela zwierzchnik W. Karpińskiego szambolan Rafcio Czaskowski. Zdumiewa aktualna ofensywa fideizmu, przy realizowanej przez wszelkiej maści lefactwa akcji anty fideizmu. Skoro fuhrer Hyrzy Ruj i szambolan Czaskowski wierzą!!! w niewinność Władzia Karpińskiego… to z całą pewnością po prostu tak jest i jedynie zbrodniczy reżim pisowski zasadza się na niewinną istotę. Tak trwa i trwa mać!!! Obrodziło w człeków „wierzących”… nie ma co mówić. Sakramentalna po dokonanym wyznaniu przy spowiedzi grzechów wypowiedź kapłańska: ego te absolvo nie będzie jednak oznajmiona wobec wszelkiej maści sprzedawczyków, degeneratów, zaprzańców, zdrajców (także przysięgi małżeńskiej jak koleś Adaś czy… bliżej całkowicie zbędnie wskazani) oraz notorycznych łgarzy. I tak trzymać!!!

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

8.03 2023