Czy kiedyś widzieliście, jak gospodyni przecedza mleko po udoju? Na płótnie zostają utopione muchy, ewentualnie paprochy… Otóż taka procedurę polecam zastosować do niezwykle ciekawej książki Jarosława Kurskiego „Dziady i dybuki”.
Niestety całośc tych fascynujących peregrynacji po niebanalnej i zawikłanej rodzinnej historii co i rusz poowijana jest w tandetny celofan „gazetowo wyborczego” banału i moralizowania o tym jacy to Polacy niedobrzy, niemal w takim stopniu, jak w swoim czasie bajeczki pana Jachowicza pozawijane były w bogoojczyźniany morał … Trzeba więc znaleźć spsób by tę nieznośną ideologiczną kaszę odfiltrować.. Ale nie przeczytać byłby grzech.
Czytam z czerwonymi uszami. A wiecie Wy, że naczelny Gazety Wyborczej pochodzi z najbardziej patriotycznej i insurekcyjnej rodziny, jaką można sobie wyobrazić? A wiecie, że były szef TVP pochodzi z bardzo wybitnej rodziny polsko – żydowskiej burżuazji przekształconej w ziemiaństwo? Innymi słowy, że obaj oni są wynikiem najdziwaczniejszej mieszanki losów ludzkich naszej cześci Europy, jaką można sobie wyobrazić, a tu u nas w Europie Środkowo Wschodniej można wyobrazić sobie bardzo wiele. Nawet małą, ukraińską dziewczynkę, która została polską bohaterką narodową…
I jeszcze w książce jest o tym jaką rolę w historii rodzinnej odegrał młodopolski malarz Kazimierz Sichulski i rodowa szabla i mędrzec Gedeon z Wilna…
Naprawdę żaden z Kurskich nie odpala mi „doli”, ani ten co ksiązkę pisał, ani ten co podobno nie chciał by została opublikowana…. Ja tak sama z siebie ją reklamuję.
Szkoda tylko, że wśród ewidentnej fascynacji swoim żydowskim w 1/4 pochodzeniem, obok oikofobiczngeo moralizatorstwa, brak tam choć odrobiny podejścia próbującego odpowiedzieć także od strony socjologicznej na pytanie „dla czego”… Czemu i co ukrywano? Jakie były koszty? Jak to się stało, ze patriotyczna, polska babcia Kurskich mogła mieć brytyjsko – żydowskiego, kosmopolitycznego brata
Szkoda, że Jarek ani razu nie próbuje też udzielić odpowiedzi na pytanie, jak to się stało, źe jego super zamożni, żydowscy przodkowie, żyjący w państwach zwanych Cesarstwo Rosyjskie czy Monarchia Austrowęgierska, uparli sie akulturować właśnie do polskości? Co im to dawało? Bo dostęp do pieniędzy mieli, dostęp do zaszczytow i urzędów byłby znacznie latwiejszy gdyby się raczej kulturowo zarusyfikować lub zgermanizować. Według wszelkich teorii, akulturacja do tzw. larger society zachodzi wówczas, gdy przynosi to jakies korzyści. Jakie to były korzyści i jak to się działo,ze były? To dopiero fascynujące pytania…
Tak czy inaczej, gdyby ta książka nie powstała, powinno się ją napisać, a Jarosław Kurski włożył w nią ogrom pracy badawczej i dokumentacyjnej.
Przeczytajcie. Tylko nie zapominajcie przecedzić, bo inaczej moźecie mieć kłopoty z przetrawieniem. Ja nie mam ale ja, w moim środowisku – przywykłam.
Autor: Agnieszka Maria Romaszewska-Guzy
Polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, dyrektor Biełsat TV, od 2011 wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zostaw komentarz