Człowiek Zachodu, wychowany w duchu poszanowania praw osoby, wolności, na słowo dyktatura reaguje wściekłością, oburzeniem, gniewem. Nie mieści mu się w głowie, że władza może prześladować myślących inaczej jak ona: więzieniem, torturami, wymuszaniem emigracji. Burzy się, wścieka, ale jej nie rozumie. Zrozumienie zaś, czym jest, umożliwia walkę z nią, a może nawet jej obalenie.
Trudno przewidzieć kiedy to nastąpi i w jakich okolicznościach bo scenariusz jej upadku jest, w każdym kraju, inny. Choć mechanizmy są podobne.
W Iranie szacha, bunt zaczął się od artykułu. 8 stycznia 1978 roku, w rządowej gazecie Ettela’at ukazał się artykuł atakujący przebywającego wówczas na emigracji, ajatollaha Chomeini. Napisano w nim, że przyszły Rahbar jest obcym czyli kimś gorszym, niebezpiecznym. Za, którym stoją obce siły. Lokaje szacha próbowali zniszczyć mit, zrujnować nadzieje skrzywdzonych i poniżonych, a takich w Iranie była wtedy większość. Ten artykuł zapalił lont rewolucji, która obaliła znienawidzony system.
Na Białorusii były to sfałszowane wybory prezydenckie, po których nastąpiło przebudzenie się narodu. Białoruski reżim zareagował na nie identycznie jak każdy inny w podobnej sytuacji. Falą terroru trwającą do dziś.
Można porównać dyktaturę do struktury. Budowana przez lata ma instynktowną właściwość przetrwania. Jest bezwładna, ale trudno ją zniszczyć. Jest zaprogramowana na przetrwanie, bez względu na okoliczności. Wszystko co obce, nowe, postrzega jako wirus zagrażający jej istnieniu. Dlatego go zwalcza. Już od początku swego istnienia, jej twórcy wszczepili jej swoisty kod przetrwania zawierający geny zwalczania i niszczenia wszystkiego wszystkiego co mogłoby jej zagrozić.
Jeśli nawet ktoś, na przykład z zewnątrz, będzie próbować dać jej inny program, modyfikujący ją samą, nie zareaguje. Będzie czekać na poprzedni. Pomimo tego, że walka, którą toczy z obcym, wyniszcza ją i osłabia. Mijają miesiące, lata a struktura nadal trwa. Zmurszała, grożąca zawaleniem, ale jest i pokazuje światu i własnemu narodowi bezzębne dziąsła. Któregoś jednak dnia, jakiś, z pozoru mało ważny incydent powoduje, że wypada z niej jedna cegła, potem następne. Po chwili zostaje z niej już tylko sterta gruzów, na której zwycięzcy rozpalają ogień wolności.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji.
Zostaw komentarz