Przez miesiąc okupacji rosyjscy żołdacy zabili co najmniej 300 niewinnych cywili. Gwałcili, okradali, a potem strzałem w tył głowy mordowali. Po wejściu wojsk ukraińskich świat zobaczył straszliwy widok. Leżące na ulicach zwłoki ofiar, niektóre ze związanymi z tyłu rękoma. Obraz bestialstwa Rosjan.

Na zdjęciu, spod przykrytych zieloną plandeką zwłok, wystają tylko dłonie. Wypielęgnowane. Kobiece, o czym świadczą pomalowane na czerwono paznokcie. Nie znam jej imienia, nazwiska, wieku. Nie wiem co robiła na tej ulicy, na której teraz leży jej ciało. Może szła po zakupy, albo do pracy? Gdziekolwiek szła, nie doszła do celu. Nie wiem też jak zginęła, bo brudna płachta litościwie skrywa sponiewierane , martwe ciało. W tej chwili zresztą to nieistotne. Zapewne specjalna komisja to wyjaśni. Ważne jest to, że jej życie nagle zostało przerwane. Bez powodu. Nie była żołnierką, ani członkinią ochotniczego batalionu samoobrony. Była bezbronna i niewinna. Nie stanowiła żadnego zagrożenia. Chciała po prostu żyć i może myślała sobie, że jakiś Wania czy Sasza w rosyjskim uniformie to zrozumie i nie będzie do niej strzelał. Mogła być w wieku ich sióstr, matek czy żon, które zostawili gdzieś na rubieżach Rosji. Dlatego liczyła, że ją oszczędzą. Pomyliła się. Ten co do niej strzelił widać uznał ją za „nazistkę” . Jedną z tych, o których codziennie rozprawia kremlowska propaganda uzasadniając agresję na Ukrainę. Wciskana  Rosjanom codziennie do głowy sprawiła, że zaczęli widzieć w Ukraińcach Obcego, wroga, symbol wszelkiego zła i zagrożenie dla „mateczki Rosji”. A co najgorsze, odczłowieczyła ich. Może dlatego rosyjscy żołnierze nie mają skrupułów by strzelać do bezbronnych dzieci, kobiet i starców. A przedtem okraść i pozbawić godności. W rosyjskiej narracji ten ukraiński faszyzm ma uniwersalny walor Wroga, zaś cała najnowsza rosyjska tożsamość jest zbudowana na retoryce zwycięstwa nad faszyzmem. Wynalazku Putina, który nie pogodził się z tym, że sąsiedni, bratni niegdyś naród, wybrał wolność zamiast dusznej atmosfery „rosyjskiego miru”. 

Patrzę na to zdjęcie bezsilny i wściekły. I chciałbym obiecać jej krewnym, że sprawcy jej śmierci zostaną  wykryci i ukarani. Jednak, gdzieś w tyle głowy, lęgnie się obawa, że prawdziwy autor tego Armaggedonu, uniknie kary chowając się za grubymi ścianami schronu na Uralu lub murami Kremla. Jednak jak Jacek Kaczmarski liczę na to, że mury te runą . I mam nadzieję, że wkrótce.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl