Prawie każdy kiedyś bawił się gumką „recepturką”. Ja używałem jej w podstawówce do robienia procy na palcach, z której strzelało się kulkami z papieru. Naciągnięta zbyt mocno, pękała.
Podobnie działa Putin, przynajmniej tak mi się wydaje. Gdzieś wycofa sołdatów, gdzie indziej, przesunie. Na jakiejś rzece, w dobę, zbuduje most pontonowy, w innym miejscu, szpital.
Propaganda rosyjska zaś już mówi o „zbiorowych grobach” cywilów w Donbasie. O ukraińskim ostrzale pozycji separatystów z zabronionej przez porozumienia mińskie broni. Do granic wytrzymałości eskaluje napięcie i czeka, aż guma pęknie. I co z tego wyniknie.
Mogą to być ustępstwa ze strony Zachodu i Ukrainy, albo też, pretekst do zbrojnej interwencji. Rzekomo w „obronie rosyjskojęzycznej ludności” i bezpieczeństwa Rosji.
A Zachód jak posłuszny uczeń, odrabia lekcję zadaną przez lokatora Kremla. Co i już, mamy kolejne oświadczenia polityków zachodnich, że Rosja zaatakuje Ukrainę. Powołują się przy tym cały czas na informacje wywiadowcze.
Każdego dnia podają kolejne daty agresji przez co stają się coraz mniej wiarygodni dla opinii publicznej. I guma się napina, napina, aż pęknie.
Z lekcji chemii pamiętam, że jest zrobiona z kauczuku, przez wulkanizację. Ta zaś powoduje tworzenie się niewielkiej liczby mostków między łańcuchami poliolefin i tworzenie się sieci przestrzennej. Dzięki czemu jest rozciągliwa, ale do granic.
NATO, sojusz obronny 30 państw, dziś jeszcze trzyma się mocno. Pokazuje Putinowi jedność i odgraża się sankcjami. W miarę jednak upływu czasu mogę się pomiędzy członkami, w tej kwestii, pojawić pęknięcia wynikające z rozbieżnych interesów. Dopóki jest jedność, Putin niczego od NATO nie wyszarpie, ale liczy na zmęczenie materiału, aż wreszcie guma pęknie.
Dlatego przez następne dni będzie jeszcze bardziej ją naciągał. Tworzył atmosferę zagrożenia. Być może Kreml, jak to robił już w przeszłości wielokrotnie, sam preparuje „fałszywki ” dla zachodnich wywiadów licząc właśnie na to, że zachodni politycy zaraz pobiegną z nimi do mediów. Aż staną się niewiarygodni dla własnej i światowej opinii publicznej. Co samo w sobie, będzie dla niego „wartością dodaną”.
Każdy bowiem wędkarz wie, że o wiele łatwiej łowić ryby w zmąconej wodzie, jak w klarownej. Nie dajmy się na to nabrać Putinowi.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz