Przez wszystkie lata PiS będący w opozycji był wszelkimi możliwymi sposobami zwalczany. Gdy w wyborach prezydenckich zwyciężył Andrzej Duda, a przedwyborcze sondaże zaczęły pokazywać zwycięstwo PiS, stał się on celem nieustannych ataków. Prym wiodły publiczne środki przekazu będące głównym obrońcą istniejących patologicznych układów III RP.

Ponieważ PiS w swoich zapowiedziach programowych głosił hasła „dobrej zmiany” i „naprawy państwa” wiadomo było, że bardzo szybko dojdzie do zwarcia ich przeciwników. Po wygraniu wyborów i zdobyciu większości parlamentarnej, każdy pretekst jest dobry by permanentnie go atakować. Gdy okazało się, że PO rzutem na taśmę łamiąc Konstytucję wybrała 5 sędziów do Trybunału Konstytucyjnego żadnemu z byłych prezesów TK, Rzecznikowi Praw Obywatelskich, proplatformerskim dziennikarzom i „niezależnym ekspertom”, to nie przeszkadzało. Nie było mowy o zamachu na demokrację i gwałceniu konstytucji. A przecież prezydent Andrzej Duda na początku swojej prezydentury apelował do rządu, Sejmu i Bronisława Komorowskiego, aby nie podejmowali ważnych decyzji o charakterze państwowym w końcówce urzędowania i pozostawili je kolejnej władzy. Jego słowa nie tylko potraktowali zgodnie z porzekadłem „mówił dziad do obrazu” to jeszcze podniosła się wrzawa, że chce zahamować pracę Sejmu.

Gdy po burzliwej debacie większość sejmowa zgodnie z prawem wybrała pięciu nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a prezydent od 4 z nich przyjął ślubowanie, to takie działania uznawane są przez „moralne autorytety” za niszczenie Polski, zamach na demokracje i gwałcenie konstytucji. W nagonce na PiS bierze udział zjednoczony front wszystkich sił antypolskich. Prym wiodą w niej zaprzyjaźnieni z PO dziennikarze publicznych środków przekazu i „niezależni eksperci”.

Już dość mam oglądania na okrągło jedynego eksperta od konstytucji prof. Marka Chmaja i komentatorów S. Sierakowskiego i J. Żakowskiego, T. Lisa, E. Pietrzyk-Zieniewicz. Gdy widzę programy z ich udziałem, to natychmiast zmieniam kanał. Kiedy doczekam się prawdziwej debat i dyskusji, gdy w formule jeden na jednego naprzeciwko prof. M. Chmara zasiądzie senator P. Andrzejewski, a naprzeciwko S. Sierakowskiego, J Karnowski i dojdzie do wymiany poglądów przy pomocy ścierania się argumentów?

Nie trudno przewidzieć, co będzie się działo gdy wprowadzane będą reformy w sądownictwie, służbie zdrowia, szkolnictwie czy opodatkowaniu banków i sklepów wielkopowierzchniowych.

Ten medialny antypisowski szał ma jeden jedyny cel – wbicie Polakom do głów, że rządy PiS-u to najgorsze, co mogło się im przydarzyć. Najlepiej byłoby nie tylko pozbawić go władzy, ale trwale zdelegalizować, tak by nigdy więcej jej nie zdobyli, tym samym nie przeszkadzali rządzić PO i kręcić lodów na majątku Polski.

Zgadzam się z diagnozą pana Adama Hofmana, że „albo PiS zrobi porządek z mediami, albo media z PiS”. Dlatego według mnie najpilniejszą sprawą do załatwienia, z którą nie można zwlekać jest gruntowna wymianą kadr publicznych środków przekazu. By to się stało, oprócz zmian prawnych na czele najbardziej opiniotwórczego środka przekazu, jakim jest telewizja publiczna według mnie winien stanąć poseł K. Czabański lub ktoś o podobnej wizji zmian i cechach charakteru.

Chcę by pan prezydent A. Duda i kierownictwo PiS-u oraz ich posłowie wiedzieli, że na mnie, moją rodzinę i naszych znajomych ten medialny szał nie działa. Siły, które do tej pory doiły państwo, tak łatwo nie zrezygnują z odcięcia od koryta. Łatwo się nie poddadzą i nie zrezygnują z interesów, za którymi często stoją miliardy złotych.

Zdajemy sobie sprawę, że to, co się obecnie dzieje, to dopiero preludium tego, co nas w przyszłości czeka i jesteśmy do tego przygotowani. Popieramy wasze decyzje i mimo medialnej nagonki jesteśmy z wami. Jeżeli Wam się nie uda „dobra zmiana” i „naprawa państwa”, to już nikomu to się nie uda. Jesteście ostatnią szansą Polski i Polaków. Dlatego tak duże nadzieję wiążemy z waszymi rządami.

Liliana Borodziuk