Przerażają mnie, chociaż to może za mocne słowo, rożne ośrodki myśli i analizy wszelakiej. Taktycznej, strategicznej, lokalnej i międzynarodowej, które bardzo często zamieniają się w ośrodki myśli „nieuczesanej”. Przyszło mi to na myśl, podczas codziennej porannej „internetówki”. Jest jakaś akcja w Europie Zachodniej i w USA, polegająca na podprogowym wtłaczaniu do umysłu czytelników negatywnego obrazu Polski, jako kraju zmierzającego do totalitaryzmu i dążącego do konfrontacji oraz nie potrafiącego współistnieć z sąsiadami.

Powoli, bardzo powoli, ale konsekwentnie budowana jest teza, że wypływa to z naszej tradycji społeczeństwa nacechowanego antysemityzmem i o tendencjach faszystowskich (vide wypowiedź niemieckiego socjologa płci odmiennej, na którą powinien natychmiast zareagować MSZ, ponieważ osoba ta nie była zwykłym naukowcem, ale w niezbyt odległej przeszłości pełniła funkcję pełnomocnika rządu ds. kontaktów polsko-niemieckich, więc jej poglądy mogą być zbieżne z poglądami władz w Berlinie; Brytyjczycy reagują zdecydowanie przy o wiele bardziej błahych wypowiedziach). Nie chce pisać teraz dlaczego tak się dzieje, bo nie o tym jest ten post. Wróćmy do wspomnianych wyżej ośrodków.

W trakcie swojej pracy zawodowej miałem okazję przyglądać się ich działaniu od zewnątrz i od wewnątrz. Sam, będąc na placówce, uczestniczyłem w pracach kilku z nich, i to bardzo znanych. jedno dla mnie jest pewne: są to idealne miejsca do efektywnego prowadzenia przez wywiad złożonych informacji dezinformacyjno-inspiracyjnych. Nie twierdzę oczywiście, że wszystkie i zawsze są do tego wykorzystywane, że utworzone i prowadzone są tylko przez byłych lub obecnych przedstawicieli służb specjalnych, ale jakaś „kontrwywiadowcza wątpliwość” nie opuszcza mnie nigdy, chociaż staram się skryć ja na samym dnie świadomości. Największą rezerwę czuję do „think tanków” skupiających ludzi z kompleksem Napoleona i ambicjami Ikara. Nie jestem dyplomatą i o dyplomacji – naszej i w ogóle – nie mam najwyższego zdania, lecz przyznać muszę, iż w stosunkach międzynarodowych, na różnych szczeblach, właśnie ona odgrywa wyjątkowo istotną rolę. Pod warunkiem, że jej przedstawiciele, byli i obecni, myślą o własnym kraju, a nie tylko o swoim ego.

To wszystko przyszło mi do głowy po wysłuchaniu jednej z dzisiejszych audycji mainstreamowej telewizji. Poruszono w niej sprawę, o której nie chcę pisać wprost, by nie szkodzić dalej, tym bardziej, iż jest to materia wyjątkowo drażliwa i wrażliwa, dotycząca spokojnej przyszłości nas wszystkich. Są kwestie, które, nawet dla mnie, zwolennika pełnej jawności, lecz tam, gdzie jest to możliwe, muszą pozostawać tajne i być dyskutowane „w zaciszu gabinetów”.

Podobnie jest i w tym przypadku. Wykorzystanie teoretycznej dyskusji, na poziomie bardzo ogólnym z przedstawicielem polskiego rządu, do sformułowania i upublicznienia wniosków, sugerujących konkretne rozwiązania, jest, moim zdaniem, klasycznym działaniem inspiracyjnym, służącym jedynie naszym przeciwnikom do skompromitowania, uprzedzenia i zablokowania możliwych niekorzystnych dla nich negocjacji oraz decyzji. Można, oczywiście, twierdzić, że przedstawiciel rządu powinien przewidzieć skutki swoich słów, ale zauważmy, iż były to bardzo ogólne, teoretyczne rozważania na temat międzynarodowego projektu jednego z naszych sojuszników, również teoretycznego. Wyciągnięto z nich to, co chciano usłyszeć, już po fakcie, bez możliwości korekty, a następnie upubliczniono. Wszystko odbyło się w niszowej telewizji, w niszowym programie, a następnie błyskawicznie przedostało się do mediów mainstreamowych. Przypadek, pewnie.

Zwróćmy też uwagę, iż nasz główny przeciwnik nie wpisuje się w zachodnią akcje deprecjacji Polski. W ich mediach na ogół panuje cisza na nasz temat. Tym razem, zareagował szybko i profesjonalnie poprzez dyplomację na forum międzynarodowym. Jakby był do tego przygotowany wcześniej. Drugi przypadek? Nie wiem, chociaż dwa przypadki można już uznać za proces. Przynajmniej w moim byłym zawodzie.

Wybaczcie mi Państwo, ogólnikowa metaforykę. Wyjaśniłem wyżej dlaczego tak pisać muszę. Nic nie chcę zasugerować. Nikogo o nic nie oskarżam. Warto jednak by ośrodki wszelakich analiz, czyniły owe analizy, myśląc przy tym, gdyż myślenie ma ogromną przyszłość. Nawet strategiczne.