–19– Kolejna opowieść z Bejrutu.

Idziemy całkiem elegancką ulicą, gdy nagle jeden rzut okiem pomiędzy ściany, gdzieś w głębi niby podwórko, a jednak wyławiam spojrzeniem jakieś ciekawostki. Czy to współczesne? Chyba nie? Fundamenty, piwnice, ściany z ostrymi łukami. To jakieś ruiny, stanowisko archeologiczne nie zabezpieczone w żaden sposób.

Wygląda to jakby budynek sakralny, kościół z kryptami pod ziemią.
Ludzi tu znikomo, sobotnie popołudnie.
Dalej kilka fotek, chyba jeszcze nie pokazywanych, dzielnica nieco żwawsza w życiu, krzykliwa, a przede wszystkim trąbliwa, trąbią wszyscy na siebie. Nie ma minuty, żeby takich dwóch „bladych” nie zwracało uwagi taksówkarzy. Co chwila klakson, hamujący samochód i okrzyk przez opuszczona szybę; taaaaksiiii…..taaaksiii.