Wojna na Ukrainie toczy się już od ponad 150 dni. Od 24 lutego 2022 roku żyjemy już w zupełnie innym świecie, który ostatecznie rozpoczął długoletnią rozłożoną na najbliższe 20-30 lat wojnę systemową pomiędzy najważniejszymi potęgami światowymi. Pomiędzy schodzącymi mocarstwami, które po dwóch wojnach światowych nie są już światowymi imperiami (Wielka Brytania oraz Francja i docelowo cała Europa), a wschodzącymi nowymi potęgami.

Kluczowe wydarzenia, które ostatecznie otworzyły ten etap w dziejach świata i ludzkości rozpoczął się już wiele lat wcześniej. Niemniej, najważniejsze wydarzenia miały miejsce w 2020 roku, które ostatecznie przesądziły o rozpoczęciu wojny przez Rosję.

Nowy nieformalny Car Rosji podjął decyzję o rozpoczęciu wojny w świadomości, że będzie w stanie szybko i skutecznie osiągnąć swoje zakładane cele. Decyzje podjął co najmniej rok wcześniej.

Osobiście wiedziałem już 2 lata temu, że wojna na Ukrainie jest kwestią czasu i jest ona nieunikniona. Dużą rolę w tym procesie odegrała obecna administracja Joe Bidena, która popełniła serię kardynalnych błędów względem zarówno Rosji, jak i przede wszystkim Niemiec. Właśnie o tym pisałem ponad rok temu.

Począwszy od decyzji o przedłużeniu obowiązywania niekorzystnego dla krajów flanki wschodniej NATO Traktatu New Start, zniesienie sankcji na projekt NS II na początku kadencji oraz zakończenie operacji w Afganistanie w sposób kabaretowy i kompromitujący wywiad amerykański oraz całą administrację Joe Bidena. Jak również brak realnej odpowiedzi na ultimatum ze strony Rosji oraz iluzoryczne gwarancje dla Kijów ostatecznie przesądziły o wybuchu wojny.

Teraz przypominam mój ubiegłoroczny wpis poniżej, gdyż niestety okazał się on proroczy. Niech każdy z osobna wyciągnie z niego własne wnioski. Ostateczną opinię i zdanie pozostawiam czytelnikom moich przemyśleń z 24 lipca 2021 roku – „Historia kołem się toczy”.

„Układ z Rapallo 1922
Układ z Locarno 1925
Pakt Ribbentropp-Mołotow 1939 (de facto konsekwencja dwóch powyższych) Układ Waszyngtoński 2021 – sprzedaż Ukrainy Rosji oraz podział wpływów w Europie Środkowej pomiędzy Berlinem a Moskwą przy bierności Waszyngtonu, który wycofuje się na Pacyfik oraz do wojny z Pekinem.

Najlepsze w całym tym tragizmie zdarzeń jest to, że w Polsce trwa sterowana z zewnątrz wewnętrzna wojna politycznych plemion. W pierwszym dniu zawarcia nowego układu praktycznie wszystkie media postanowiły te strategiczne wydarzenie zlekceważyć.

Osobiście na miejscu Kijowa poczułbym się jak Polska po Teheranie i Jałcie. Zapewnienia Berlina w kwestii bezpieczeństwa energetycznego w gruncie rzeczy brzmią tak jak zapewnienia rządu Wielkiej Brytanii w kwestii przeprowadzenia na terytorium Polski po zakończeniu II WŚ wolnych wyborów.

Płomienne nadzieje Waszyngtonu są ukierunkowane na zatrzymanie Chin i przede wszystkim paktu kontynentalnego. Docelowo Biden chce włączyć Niemcy do rywalizacji z Pekinem o pozycję hegemona i kontrolę Euroazji. Zasadniczo jednak te nadzieje nie mogą zostać wprowadzone w życie, gdyż Berlin ani myśli o tym, aby skonfliktować się z potencjalnie przyszłym hegemonem. Choć Amerykanie na pewno chcieliby zmienić łańcuchy dostaw, co oznaczałoby osłabienie pozycję Pekinu. W zamian za powyższe nadzieje Berlin zadeklarował stworzenie w Europie kordonu sanitarnego przed Pekinem (deklaratywnie – obiecać można wszystko włącznie z zapewnieniem Europy Środkowej o nie stosowaniu szantażu energetycznego). Niemcy wyciągnęły wnioski z dwóch przegranych w przeszłości wojen. Obecnie wybrali politykę balansowania między Zachodem a Wschodem jednocześnie próbując zająć pozycję „państwa środka”.
Waszyngton pokazując pokrętną logikę i narrację sugerującą, że projektu NS2 nie można już zatrzymać w gruncie rzeczy pokazuje wyraźnie, że Europa Środkowa w perspektywie ich polityki zagranicznej jest regionem trzeciorzędnym, który można „przekazać” w ręce Berlina. Kroki ku temu już są realizowane. Widać to było podczas ostatniego szczytu Państw Trójmorza na który przyleciał i w którym brał udział Prezydent Niemiec. Przyleciał tam z misją nie tyle wsparcia inicjatywy co stopniowego przejmowania kontroli i objęcia pozycji lidera formatu spychając Warszawę na drugie miejsce.

Niewątpliwie Berlin jest ku temu nastawiony. Akceptacja projektu NS2 i zawarcie układu w Waszyngtonie oznacza de facto oddanie pozycji hegemona nad Europą Środkową Berlinowi.
Największym wygranym

układu waszyngtońskiego jest niewątpliwie Władimir Putin, który niczym Hitler otrzymał „wolną rękę na Wschodzie”, a zwłaszcza na Ukrainie. Stany Zjednoczone najwyraźniej wybrały politykę appeasmentu w stosunku do tej części Europy. Podobnie jak Neville Chemberlein Biden wybrał brak ingerencji w tworzony od lat i systematycznie rozwijany sojusz Berlin – Moskwa (Rappallo 2.0). Uważam, że Biden wybrał tę drogę, gdyż sam jest świadom strukturalnej słabości Stanów Zjednoczonych i braku możliwości angażowania polityki Waszyngtonu we wszystkich kluczowych regionach. Stany Zjednoczone są za słabe ekonomicznie, a dodatkowo na Wschodzie jest największe zagrożenie – Pekin, który jest wyzwaniem dużo większym i poważniejszym niż Moskwa, czy tym bardziej Berlin, który Waszyngton wybrał również jako przeciwwaga dla Francji dążącej do całkowitego wyrzucenia USA z Europy.
Dla nas powyższy układ oznacza osłabienie pozycji geopolitycznej. Należy szukać możliwości zawarcia sojuszu między Warszawą-Kijowem-Ankarą oraz wzmacniać tzw. Dziewiątkę bukaresztańską w sojuszu z Ankarą oraz szukać możliwości pogłębienia relacji z Pekinem, aby pokazać Berlinowi, że Polska nie będzie bezczynnie przyglądać się próbie stworzenia Mitteeleuropy 2.0. Sojusz na linii Warszawa-Kijów-Ankara mógłby wpłynąć na pozycję Rosji. Zwłaszcza, że Turcja dąży do wyparcia wpływów Moskwy z Południowego Kaukazu. Aktywowanie takiego sojuszu oznaczałoby również, że Berlin musi się liczyć ze zdaniem Warszawy, gdyż Turcja ma szereg lewarów na Niemcy, a przede wszystkim na samą UE (diaspora turecka, kontrola granic z UE, sytuacja geopolityczna w Afryce Północnej oraz we Wschodniej części Morza Śródziemnego).

Zaangażowanie potencjalne Turcji w regionie Morza Czarnego mogłoby dać Rosji jasny sygnał ostrzegaczy, że bez rozmów z Ankarą podjęcie imperialnych kroków wobec Ukrainy może się wydać niewystarczające. Warto również dążyć do przedłużenia projektów infrastrukturalnych w stronę Turcji.

Reasumując, czeka nas „ciekawe” dwadzieścia najbliższych lat. Waszyngton wybrał drogę realizacji własnych interesów, ale prędzej czy później zarówno Berlin, jak i przede wszystkim Moskwa wykorzysta tę słabość Stanów Zjednoczonych. Podobnie jak to miał miejsce w 2014 r. To może być gorący sierpień na Ukrainie…

Rosyjski geopolityk – doradca W. Putina kilka lat temu mówił:
„Trzeba zawrzeć »nowy pakt Ribbentrop-Mołotow«! Wtedy Rosja skończy z tymi »przyjaciółmi« (państwami Europy Środkowowschodniej) raz na zawsze. Wtedy przyjdzie Rosja i powie: Aha! Złapaliście się! Powiemy do nich: Chcieliście uciec przed nami, co?”

„Trzeba zlikwidować »kordon sanitarny«, zawrzeć »nowy pakt Ribbentrop-Mołotow«, dlatego, żeby granica między Rosją a Starą Europą była bezpośrednia, bez tych »przyjaciół« (państw Europy Środkowowschodniej). W wielkim starciu cywilizacji atlantyckiej i kultury eurazjatyckiej to wszystko, co znajduje się między nami – Polska, Ukraina, Europa Środkowa – musi zniknąć, zostać wchłonięte.”

Analiza z 24 lipca 2021 roku i opublikowana na FB (czytaj).