Już 5 dni temu wystartowała długo oczekiwana otwarta beta kontrowersyjnego Battlefield V.  Przez pierwsze trzy dni bety mogły zagrać jedynie wybrane osoby, posiadające m.in. early access lub zakupiony preorder. Te ostatnie dni są niebywale ważne dla całego Electronic Arts, ponieważ są one „być albo nie być” dla najnowszego dziecka DICEBattlefield 5, na które napływają potężne fale krytyki oraz posiada niezadowalającą liczbę preorderów z powodu fatalnej kampanii reklamowej, gwałcącej realia historycznej oprawce gry oraz agresywnym podejściu twórców do zirytowanej społeczności.

Kolorowe, wesołe, wysilające się na śmieszność przedstawienie 2 WŚ, przesadna poprawność polityczna, zastąpienie swastyki flagą Cesarstwa Niemieckiego, alianccy żołnierze z katanami na plecach, kobiety z pomalowanymi na niebiesko twarzami i robotycznymi rękami to tylko część z najczęściej wymienianych zarzutów społeczności. Zamiast starać się dojść do konsensusu z graczami EA postanowiło pójść w totalną kontrę i przepychanki słowne, zarzucając innym bycie niedoedukowanym i prostym stwierdzeniem „zaakceptujcie to albo nie kupujcie”.

6 września otwarta beta została udostępniona już dla wszystkich. Wciąż wahający się co do kupna gracze z nadzieją na pozytywne zaskoczenie pobrali grę. Po uruchomieniu wita nas przepięknie zrobione menu główne i ekran customizacji postaci. Tych, co następnie postanowili rozpocząć swój pierwszy mecz, czekała niemiła niespodzianka. Beta Battlefield 5 jest prawdopodobnie najgorszą betą w historii serii. Nawet beta Battlefield 4 nie miała problemów technicznych na taką skalę jak 5.

Battlefield 5 posiada ogromne problemy z serwerami. Wyszukiwarka nie działa jak należy. Serwery co chwila padają albo rozłączają losowych graczy. Ci, którzy już jakoś się połączyli, znów dostali plaskacza w twarz, ponieważ system drużyn uznaje, że wszystkie są prywatne (nawet te bez ikonki kłódek) i przez większość czasu grasz zupełnie sam o ile ktoś automatycznie nie zostanie do ciebie przydzielony. Podczas samej gry nie jest lepiej. Większość zapowiadanych nowych mechanik nie działa, tych starych również. Nie zawsze działa odrzucanie granatów, a one same często nie wybuchają. Na poważne problemy cierpi też system przeskakiwania przeszkód czy wślizgów. Podczas lądowania ze spadochronem gracz wpada pod mapę. Często po byciu reanimowanym znika broń i można jedynie biegać bez możliwości jakiejkolwiek interakcji z otoczeniem. Najczęściej widocznym błędem jest kompletny brak komunikacji fizyki komputera z figurami ciał martwych wrogów. Martwi żołnierze odlatują niczym lalki, dostają zabawnych „drgawek” albo zawieszają się w powietrzu. Gracze, którzy zrespawnili się w wodzie nie mogą korzystać z drabinek, aby z niej wyjść. Dzisiaj znajomy zaprosił mnie do gry. Po zaakceptowaniu zaproszenia system wrzucił mnie na zupełnie inny serwer. Oczywiście, po uruchomieniu gry wita nas napis „To jest beta. Część mechanik gry może nie działać poprawnie albo w ogóle”, ale to nie tłumaczy skali problemów trapiących BF5.

Założenia nowych mechanik gry są bardzo efektowne i przyjemne podczas rozgrywki. Najbardziej ucieszyło mnie to, jak DICE zadbało o szczegóły podczas upadku Rakiety V1 – odlegli gracze najpierw zobaczą wizualny efekt wybuchu i odczują falę uderzeniową, a sam huk usłyszą dopiero po kilku sekundach. Nasz żołnierz przewraca się na ziemię od pobliskich eksplozji. Reanimacje dostały swoją własną, ładną animację. Do tego dosłownie każdy może reanimować martwych sojuszników, ale tylko medyk zrobi to najszybciej szybciej. Niestety, DICE musi postarać się o szersze zareklamowanie tej nowości, ponieważ podczas bety dosłownie nikt o tym nie wiedział. Ku pozytywnemu zaskoczeniu system customizacji wizualnej postaci nie razi tak w oczy jak na pierwszym zwiastunie gry. Większość gadżetów wizualnych dostępnych w becie jest klimatyczna i niepsująca realiów 2WŚ. Grafikę przepełniono wodotryskami, a muzykę gry współtworzył wybitny Hans Zimmer, czyli kompozytor muzyki znany z wielu hitowych filmów i gier. Obecna w becie Wielka Operacja opatrzona ładnymi cutscenkami i dynamicznymi starciami graczy robi ogromne, pozytywne wrażenie. Wielkie Operacja mają na celu odtworzenie prawdziwych bitew historycznych poprzez połączenie kilku trybów. Obecna Ofensywa w Narviku dzieje się przez 2 dni. Pierwszego dnia pokazany jest powietrzny desant alianckich wojsk i pierwsze szturmy przeciwko działom artyleryjskim, a drugiego dnia poprzez zdobywanie kolejnych celów alianci muszą przesuwać linię frontu aż do chwili porażki Niemiec. Niestety, Ofensywa w Narviku jest mocno niezbalansowana z przewagą atakujących.

Nie obyło się jednak bez kontrowersyjnych mankamentów w nowościach. Najbardziej rażącym z nich jest system ulepszania broni. Battlefield zawsze była serią stawiającą na refleks w dłoni i zmysł taktyczny gracza. Tutaj idzie to do kosza. Każda broń posiada drzewko umiejętności, którego rozwijanie da nam ogromną przewagę na polu bitwy. Prowadzi to do niebezpiecznego efektu kuli śnieżnej, gdzie promowani są ci lepsi gracze, a nowi mniej doświadczeni spychani w dół. Jeżeli przy mechanice strzelania już jesteśmy, to model strzelania jest praktycznie identyczny jak w Battlefield 1. Gracze, którzy narzekali na casualowość Bf1, zarywają zębami w beton przy 5.

Premiera gry Battlefield 5 została przesunięta na 20 listopada 2018 r. z powodu potrzeby dopracowania gry. Z obecnych doniesień na moment premiery nie będzie dostępny tryb szturmu, wielkiego podboju, battle royale, customizacja pojazdów i kilka pomniejszych mechanik. Podobno Electronic Arts szykuje jakąś niespodziankę dla weteranów serii. Chodzą pogłoski o remasterze Battlefield Bad Company 2 czy darmowym trybie battle royale.