W czasie Bitwy Warszawskiej, gdy rozstrzygały się losy stolicy i całej wojny polsko-sowieckiej, w naszych okolicach rozegrał się epizod o dużym znaczeniu operacyjnym, dziś rzadko eksponowany w podręcznikowych narracjach.
W dniach 20–22 sierpnia 1920 r. uderzyła tu 4. Brygada Kawalerii Wojska Polskiego. W dynamicznych działaniach zaczepnych i pościgowych polska jazda dopadła oraz rozbiła bolszewicką kolumnę artyleryjsko-taboryczną – zaplecze logistyczno-ogniowe Armii Czerwonej, kierujące się w stronę frontu warszawskiego.

W działaniach tych uczestniczył m.in. Juliusz Skrzyński, prowadząc do boju 15 Pułk Ułanów Poznańskich.
Według relacji rtm. Tadeusz Bobrownickiego ułani mieli rozbić i zdobyć znaczną część kolumny dział i taborów zmierzającej na Warszawę. Był to element zaplecza artyleryjskiego sił przeciwnika, którego utrata osłabiła potencjał ofensywny w kluczowym momencie operacji warszawskiej.
Kawaleria wykonała swoje zadanie klasycznie: szybkie uderzenie, rozcięcie kolumny, dezorganizacja i przejęcie sprzętu.

To jeden z tych epizodów, w których lokalne starcie przełożyło się na szerszy obraz wojny – a nasz region stał się chwilowo jednym z punktów ciężkości operacji rozstrzygającej o losach kraju.