Szacuje się że w Stanach Zjednoczonych mieszka blisko 4 mln osób pochodzenia chińskiego. Nie jest to jednak społeczność biorąca aktywny udział w polityce USA

Niespecjalnie aktywnie włącza się ona w kampanie wyborcze.Jednak wielu komentatorów wywodzących się ze społeczności chińskiej w USA przyznaje, że tegoroczne wybory były inne. Chińczycy popierający Donalda Trumpa bardzo mocno zaangażowali się w jego kampanię. Brali udział w wiecach kandydata Republikanów na prezydenta USA. Przychodzili na nie z transparentami czy w koszulkach z napisami Chinese American for Trump (Amerykanie pochodzenia chińskiego za Trumpem) czy Chinese Amercian love Trump (Amerykanie pochodzenia chińskiego kochają Trumpa). Zwolennicy Trumpa wśród społeczności chińskiej w Stanach Zjednoczonych byli również szczególnie aktywni w mediach społecznościowych.

Co zadecydowało, że zaangażowali się tak mocno w kampanię i przekonywali innych by oddać głos na Trumpa?

Przede wszystkim przekonanie, że Clinton będzie kontynuować szkodliwe rewolucję obyczajową i politykę edukacyjną, że Ameryka nie jest już państwem, w którym panuje porządek, i że Stanom nie potrzeba drugiej Merkel, która wpuści do kraju rzesze muzułmanów.

Cao Changqing, chiński dysydent i prawicowy komentator polityczny mieszkający w USA, w programie publicystycznym w tajwańskiej stacji telewizyjnej “Formosa TV” stwierdził, że większość społeczności chińskiej, która jest tradycyjna i na pierwszym miejscu stawia wartości rodzinne miała dość zmian obyczajowych wprowadzanych przez Obamę. Gdy w maju br. administracja prezydent Baracka Obamy nakazała szkołom zezwolenie transseksualnym uczniom na swobodę wyboru toalety, która najlepiej odpowiada ich tożsamości płciowej, Chińczycy w USA uznali, że Demokraci posuneli się już za daleko. Uważali że kontynuacja lewackiej rewolucji obyczajowej przez Clinton doporowadzi do tego, że ich dzieci nie będą bezpieczne w szkołach, bo mogą być narażone na nękanie, a nawet na napaści na tle seksualnym.

Szkoła i edukacja to tematy ważne dla Chińczyków, którzy ciężko pracują min. po to by zapewnić swoim pociechom dobre wykształcenie. Od swoich dzieci też wymagają wymagają ciężkiej pracy – mają one otrzymywać w szkole dobre oceny i dostać się do czołowych amerykańskich uczelni. Jak stwierdziła w programie w stacji Głos Ameryki (chińskie wydanie) dziennikarka i socjolog Sasha Gong Amerykanie pochodzenia chińskiego są coraz bardziej rozczarowani polityką edukacyjną w USA, która nie stawia na ciężką pracę i dobre wyniki ale wręcz dyskryminuje. W ramach tzw. polityki wyrównywania szans edukacyjnych wiele uczelni stara się, żeby wśród studentów byli czarni i Latynosi, którzy często uczą się słabiej i bez forów mieliby niewielkie szanse na studia.

Także rosnące poczucie zagrożenia bezpieczeństwa w wymiarze lokalnym – na ulicach,w dzielnicach, miastach – ale i państwowym, spowodowało, że Amerykanie pochodzenia chińskiego zaangażowali się po stronie kandydata Repiblikanów, który obiecał że “przywróci prawo i porządek”, stwierdził w stacji Głos Ameryki (chińskie wydanie) Cliff Zhonggang Li, kierujący Narodowym Komitetem Republikanów Pochodzenia Azjatyckiego (NCAAR).

Chińska społeczność w USA narzeka, że w ostatnich latach wzrosła liczba napaści z bronią na prowadzone przez nich biznesy np. sklepy czy resturacje i włamań do domów Chińczyków. W połowie października br. Amerykanie pochodzenia azjatyckiego (obok Chińczyków byli tam także Koreańczycy i Wietnamczycy) zorganizowali w Filadelfi prostest pod hasłem “Powstrzymajcie napaści z bronią w naszych społecznościach”. Wiele z przestępstw, którymi ofiarami są chińscy Ameraknie jest popełniana przez Murzynów. To jest też powodem rosnącego napięcia pomiędzy obiema grupami. Azjaci w USA uważają, że ciężko pracują (są społecznością o najniższej stopie bezrobocia w Stanach – ok.3,7 proc.; w przypadku czarnych obywateli USA to ponad 9 proc,), płacą podatki, dbają o wykształcenie i przyszłość swoich dzieci i przestrzegają prawa, ale nie mają zagwarantowanego bezpieczeństwa.

Sasha Gong rozmawiała z wieloma Amerykanami, którzy byli zaniepokojoni polityką imigracyjną Demokratów. Słysząc Clinton, która na każdym wiecu podkreśla, że Amerykanie są otwartym narodem, który pomaga potrzebującym lub mówi o zwiększenia limitu przyjęć uchodźców z Syrii i innych krajów arabskich ogarniętych wojnami, nie mogli nie mieć podobnego skojarzenia jakim posłużył się Trump: “Hillary Clinton chce być amerykańską Angelą Merkel, a wiecie jaką katastrofą jest jej polityka dla Niemiec”. Jak stwierdziła Gong chińscy Amerykanie po wizytach w Eurupie Zachodniej prawie zawsze mówili, że USA nie może iść taką drogą jak Europa gdzie witanie islamskich imigrantów z otwartymi ramionami spowodowało, że teraz muzułmanie w wielu państwach UE podważają porządek prawny obowiązujący w tych krajach.

hania-shenAutor: Hanna Shen
Dziennikarka, korespondentka GPC na Tajwanie, prowadzi swojego bloga pod adresem: haniashen.blogspot.tw