#frontiermannews

Wcale nie to jakie cele ma ta polityka. Prawdziwym problemem jest połączenie głupoty tej polityki, jej niedojrzałości … z jednoczesną chęcią tego kraju przewodniczyć w Europie i być głównym rozgrywającym w Unii. Być głównym beneficjentem tego unijnego systemu i jednocześnie nie ponosić w godzinie próby żadnej odpowiedzialności … która przecież miałaby być współmierna do stanowiska do którego aspirują. To jest sprzeczność która może doprowadzić do dezintegracji związku unijnego jeżeli ten kraj będzie dalej się upierał przy prowadzeniu takiej polityki i nie będzie chiał nic zmieniać.

Niedawno Pani Merkel oznajmiła że innej polityki w tych warunkach w których rządziła prowadzić w zasadzie nie mogła i się nie obwinia że zrobiła za mało żeby do wojny nie doszło. Biorąc pod uwagę że tego typu głos w ocenie dotychczasowej niemieckiej wschodniej polityki nie jest odosobnionym, o czym nam to mówi? O braku refleksji i braku sił w elitach niemieckich do jakichkolwiek
poważnych zmian. Mimo że na chwilę mogło się wydawać że te zmainy nadejdą.

Dla czego napisałem tak ostro nazywając to głupotą? Dla tego że Ja nie wiem jak nazwać inaczej politykę która próbuje ijść tym samym torem drugi raz po tym jak już pierwszy raz próba zakończyła się fiaskiem. Dla tego że ze wszystkich możliwych drog, rząd niemiecki wybiera tą najbardziej absurdalną. Drogę próby zachownia twarzy i udawania że się jest szczerym sojusznikiem Ukrainy przy jednoczesnym jawnym torpedowaniu realnego wsparcia. Dochodzi do sytuacji wręcz komicznych gdzie dane MONu Niemiec zaprzeczają oficjalnemu stanowisku kanclerza Niemiec albo gdzie jego słowa sa dementowane przez producentów niemieckiej broni.

Nie jest ważne czy te próby manipulować kwestią dostaw wynikają z tego że zbrojeniówka i armia Niemiec są w tak słabej kondycji że nie mogą, czy Niemcy po prostu dążą w ten sposób do sprowadzenia stron konfliktu do podpisania rozejmu żeby wrócić do „business as usuall” , czy też i to i tamto razem. Zamiast robić z siebie pośmiewisko tą jawnie dwuznaczna pozycją, o wiele lepsza była by pozycja bardziej szczera i otwarta. To by przyniosło o wiele mniej strat wizerunkowych dla tego kraju jako wartego zaufania partnera niż takie udawanie durnia, który w dodatku jeszcze myśli że to udawanie działa i że innych to ma przekonać że Niemcy „są największym sojusznikiem Ukrainy w tej wojnie po USA”. I, nie proszę mi nawet nie próbować mówić o tym że interesy się liczą i że to nie ma znaczenia bo po wojnie kasa wszytko wyleczy. Nie. Takie chwile są sprawdzianem dla społeczeństw i emocje po tego typu sytuacjach krytycznych zostają na dziesięciolecia budując też politykę państw w znacznym stopniu. Już teraz na Ukrainie buduje się absolutne przekonanie że jak przyjdzie czas na uporzadkowanie i budowanie armii powojennej, to „nic z Niemiec” bo to jest ten kto cię porzuci w razie potrzeby i może nie dostarczyć amunicji i czesci zamiennych do kupionego od nich sprzętu.

Nawet pozycja Węgier budzi większy szacunek bo jest stanowcza i spójna. Można się z nią nie zgadzać ale nie muszą kłamać publicznie i uwadać że są kimś innym niż są.

No i sednem problemu jest jednak to że przy tym wszystkim Niemcy uważają że w ich siłach jest budowa ambitnych planów i wizji przyszłości tego kontynentu i że nadal mają ten mandnat przywódctwa żeby przewodzić. Nie wiem co musi się stać żeby im wreście ktoś uzmysłowił że te dwa stanowiska … nie da się połaczyć.

p.s. Żeby odrazu odpowiedzieć na wszystkie komentarze mówiące o tym że Niemcy mają konsekwentna politykę i chodzi o ich żywotni interes po prostu, dopiszę swoją odpowiedż tutaj.

Nie można moim zdaniem porównywać sytuacji Niemiec w połowie XX wieku i teraz. Bo siła Niemiec obecnie opiera się na czymś zupełnie innym niż wtedy i wymaga innych narzedzi do obrony tych interesów aniżeli po prostu siła. Niemcy próbują jednocześnie umacniać Unię w ramach której oni mają tą swoją siłę … i zarazem opierać się na współpracy z tymi kto ma na celu w końcu zniszczenie tego związku. Ta polityka już sama w sobie prowadzi do podziałów w Unii i jej osłabienia. Więc, nie mówcie proszę że to jest mądra cyniczna polityka w obronie własnego interesu bo tak naprawdęjest ona samodystrukcyjna dla Niemiec.

Polska jest tu przykładem. Bo Niemcy zarazem mocno są gospodarczo związani z Polską ( o wiele mocniej niż z Rosją) i jednocześnie swoją polityką narażają Polskę pod uderzenie ze stronę Rosji co może uderzyc tak samo i w interes gospodarczy Niemiec, bo Rosja jak już ma pole dla działań do żadnych umów i porozumień nie dotrzymuje.

CO JEST NIE TAK Z POLITYKĄ NIEMIEC? Cześć2.
#frontiersmannews

Ponieważ temat wywołał dość gorące dyskusje w social mediach i ponieważ było wiele komentarzy z podobnymi tezami, postanowiłem zrobić krótki dodatek czyli część 2, żebym nie musiał po 100 razy pisać to samo w komentarzach.

No więc, dla czego napisałem że polityka Niemiec obecnie jest powiedzmy tak … nierozsądna. Dla tego że tylko w taktycznej perspektywie przynosi temu kraju jakieś korzyści. Natomiast w strategicznej perspektywie jest autodystrukcyjna. I dla tego głupia.

Po kolei. Obecne Niemcy nie są ani drugą anie trzecią Rzeszą. Nie mają tych samych narzędzi do wałki o swoje interesy. Jakie mają natomiast? Co jest żriódłem siły obecnych Niemiec? Bez wątpienia fundamentem jest … wcale nie tanie rosyjskie zasoby, jak niektórzy uważają, tylko UE. Wielki obszar ze wspólnym rynkiem i ujednoliconymi regułami gry gdzie niemiecki przemysł może czuć się jak ryba w wodzie. Niemiecka gospodarka korzysta z technologicznego zaawansowania, dodaje do tego zaplecze którym są dla niej inne kraje europejskie i tylko wtedy na tą bazę nakłada się czynnik zasobów naturalnych z Rosji. Wielu komentujących są skłonni ignorować zupełnie ten fundament i wyolbrzymiać natomiast znaczenie nadbudowy. W praktyce bez tej wody, ryba nie za długo przeżyje.

Rosja w swojej polityce coraz bardziej skłania się ku temu że UE jest strukturą wrogą wobec Rosji i jeżeli ten kraj chciałby być częscią jakiegoś systemu europejskiego czy euroazjatyckiego ( jak niektórym się tam marzy) to ma to być coś nowego zbudowanego na nowych zasadach na ruinach Unii. Dla tego Rosja jawnie działa na podział i destabilizację UE i dalej te działania będą się nasilać. W stopniu szczególnym Rosja jest coraz bardziej pod czas tej wojny przekonana że Europa centralna wraz z Polską i Czechami mają zmienić swój status i „zagwarantować swoim kosztem bezpieczeństwo Europie i Federacji Rosyjskiej”. Rosjanie wcale nie postrzegają obecną wojnę jako katastrofę, tylko jako tymczasowy problem którzy przyzwyciężą. Takie tam panują nastroje. Inna sprawa – są przekonani że to kwestia życia a śmierci, a wiec mają ijść do końca i zrealizować wszystkie swoje cele. Teraz albo nigdy. Podsumowując, nie ma żadnych powodów myśleć że Rosja samowolnie ustąpi i uspoki się. Że wyrzeknie się swoich celów jak na Ukrainie tak i w Europie.

Rosjanie zarazem uważają że przyjdzie czas kiedy USA będą zmuszeni odejść z Europy, wcześniej czy póżniej, a obecność tego mocarstwa w Europie, uważają za jedyną realną przeszkodę dla siebie ( która między innym przeszkadza ich zdaniem im szybko zająć Ukrainę ). Rosjanie nie mają szacunku do krajów UE, nie uważają ich za równych sobie dla zbudowania zbilansowanych układów. Bilans dla nich ma być tylko z Chinami i USA. Niemcy z punktu widzenia Rosjan nie mają jak bez USA, coś im wskazywać , tym bardziej jeżeli rosjanie wejdą do Europy i będą mieli Niemcy uzależnione poprzez powiązania korupcyjne i uzaleznienie od zasobów. Rosjanie uważaja że wystarczy doczekać się odejścia USA i dalej będzie z górki i uda się im wszystko w Europie osiągnać.

W tej sytuacji, polityka Niemiec faktycznie prowadzi ich w ta pułapkę. To strzał w nogę. To dziwne złudzenie że mają jakąkolwiek przewagę nad Rosją bo są o wiele bardziej rozwinięci i mają większe pkb. Natomiast Rosja liczy się tylko z brutalną siłą która jest w stanie ich zatrzymać. Niemcy tej siły nie posiadają i nie są wciąż moralnie gotowi być nią. Bez parasola USA, nie mogą zmusić Rosję do przestrzgania jakichkolwiek zasad i układów. Natomiast sami dążą do usunięcia tego parasola albo jego osłabienie.

Rosyjska zaś polityka jest skierowana na destabilizację i osłabienie tego układu który jest fundamentem potęgi Niemiec. Rosjanie wabią ich marchewką trzymając nóż w kieszeni.

Z innej strony niemiecka polityka może wynikaż rzeczywiście z przekonania że niektóre kraje Europy nie są prawdziwą Europą, a więc moga myśleć że Rosja gdzieś ma prawo na swoje wpływy a gdzieś zatrzyma się w sposób naturalny. Nie ma ku temu żadnych racjonalnych przesłanek.

Takie są moje argumenty do tezy … o głupiej polityce. Dla tego że uważam że wszystko co jest na dobro Unii jest równeirz dobre dla Niemiec i na odwrót. I swoją drogą, Unia nie przeżyje takiej sytuacji w której jej część wschdonią z jakiegoś powodu oddano by w strefę neutralną lub strefęwpływów rosyjską. W tym sensie równeiż uważam że los Polski jest związany z losem Niemiec.