Od czasu gdy premier Morawiecki zagroził zawetowaniem unijnego budżetu na lata 2021–2027 oraz Funduszu Odbudowy i ekologicznego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, nagle w środkach przekazu pojawiły się sugestie o zastanowieniu się nad dalszym członkostwem w Unii Europejskiej oraz temat który od 2015 roku czyli od czasu zdobycia władzy PiS unikał jak ognia. Jest nim bilans naszego członkostwa w UE. Nagle okazało się, że będąc w Unii więcej tracimy niż z niej otrzymujemy. Każdego roku zagraniczny biznes wyprowadza z Pol­ski, w formie różnego rodzaju dywidend i odsetek, około 100 mld zł, gdy fundusze unijne to około 25,5 mld.

Natomiast w sprawie innych tematów panuje w dalszym ciągu milczenie. Nie ma dla nich czasu antenowego, za to znajduje się na wielodniowe bombardowanie telewidzów informacjami o protestach na Białorusi i zachowaniu Łukaszenki, na – trwający całą noc wieczór wyborczy poświęcony wyborom prezydenckim w USA, na promowanie Eurowizji junior.

Ilu Polaków wie:

jak szef KE Jean-Claude’a Juncker, który pytany w 2016 r. o to, dlaczego Komisja stosuje wobec Francji taryfę ulgową po przekroczeniu przez nią deficytu budżetowego (3 proc. PKB), odpowiedział: „Bo to jest Francja”. W tym kontekście przypomina się mi jak Komisja Europejska karała Polskę za pomoc udzieloną polskim stoczniom, równocześnie nie przeszkadzało jej gdy Niemcy świadczyły pomoc stoczniom wschodnioniemieckim,

że Polska Izba Handlu informowała o licznych skargach płynących od przedsiębiorców świadczących usługi pracy transgranicznej na przekroczenia uprawnień, nękania uciążliwymi i nieuzasadnionymi kontrolami, tworzenia barier administracyjnych niezgodnych z prawodawstwem unijnym, coraz częstszych przypadków szkalowania polskich firm i pracowników z Polski w mediach, np. poprzez emisję dyskryminujących programów i publikację nieprzychylnych artykułów uderzających w wizerunek Polski,

o stojącej w sprzeczności z unijną zasadą swobodnego prze­pływu osób, towarów i usług propozycji, by osoby pracujące czasowo za granicą składki na ubezpieczenie społeczne musiały płacić tam, gdzie wykonują największą część swojej pracy,

o tym, że 1 maja 2019 r w saksońskim mieście Plauen odbył się marsz neonazistów ubranych w jednakowe beżowe koszulki, wymachujących zielonymi flagami i racami wznoszącymi okrzyki: „Obcokrajowcy – przestępcy – won!”, „Narodowy socjalizm teraz!” przywołując koszmary z niemieckiej historii. W Unii nie było żadnych rezolucji potępiających Niemcy jak i władze Saksonii, że do tego dopuściły,

że, w lutym 2018 r. wydana została przez Komisję decyzja w sprawie pomocy państwa dla elektrowni rezerwowych. Zawierała ona zdanie o ​​wsparciu awaryjnego wytwarzania energii w Niemczech – głównie w elektrowniach węglowych – pozostaje ono „niezmienione przez przyszłe przepisy dotyczące projektu rynku energii elektrycznej”. Było ukryte w przypisie na stronie 20. decyzji UE i niezauważone do czasu kiedy pełny tekst został opublikowany. Wywołało to oskarżenia o stosowanie podwójnych standardów przez inne kraje, np. Polskę, którym nie zaoferowano podobnych zabezpieczeń. Na skutek sprzeciwu części państw organ wykonawczy UE wyjaśnił, że ​​niemiecka klauzula ochronna była „błędem”, który zostanie naprawiony,

o tym jak w Cottbus, (pół godziny jazdy samochodem od polskiej granicy), w hurtowni jednej z największych niemieckich sieci handlowych Edeka wydzielone były osobne kasy dla Polaków i osobne dla Niemców! Polacy mogli robić zakupy w „niemieckiej kasie”, ale kiedy podchodzi Niemiec, to Polak musi odejść do „swojej” kasy. Polacy robiący tam zakupy podkreślają, że kasjerzy potrafili agresywnie reagować na zwracanie uwagi, że to dyskryminacja,

że na skutek nacisków francuskiego rządu i tamtejszych związków zawodowych koncern motoryzacyjny PSA w Hordain wycofał się ze swoich planów by na północnym wschodzie Francji, uruchomić produkcję na trzy zmiany sprowadzając do niej 531 osób, w tym 270 pracowników z fabryki produkującej opla astrę w Gliwicach,

o propozycji zmian w prawie dotyczącym migracji oraz systemu azylowego UE które przedstawiła KE. Ma ona odciążyć państwa południa Europy, które są pod największą presją imigracyjną. Komisja chce wprowadzić zasadę „obowiązkowej solidarności”. W jej ramach państwa członkowskie miałyby albo relokować do siebie osoby starające się o azyl albo zająć się deportacjami tych migrantów, którzy nie kwalifikują się do przyznania im ochrony międzynarodowej. KE nazywa tę drugą możliwość „sponsorowaniem powrotów”. Kraj, który się na to zdecyduje, będzie miał osiem miesięcy, żeby doprowadzić do wyjazdu osób z decyzją deportacyjną. Jeśli mu się to nie uda (lub uda się tylko częściowo), wówczas byłby zobowiązany relokować migrantów do siebie,

że UOKiK potwierdził, iż UE stosuje się podwójne standardy w produkcji żywności. Zachodnie firmy wciskają konsumentom z Europy południowo-wschodniej towary gorszej jakości,

że Parlament Europejski wprowadził po cichu w lutym 2017 r art. 165 regulaminu wewnętrznego PE, który pozwala przewodniczącemu zawiesić obrady, jeśli europoseł zacznie posługiwać się mową nienawiści lub jego wypowiedź będzie miała charakter rasistowski czy ksenofobiczny. Oczywiście będzie to zależało od subiektywnej oceny przewodniczącego. Dodatkowo można będzie zarządzać usu­nięcie wypowiedzi posła ze wszystkich zapisów audio i wideo, żeby nikt się nie dowiedział, że w ogóle miała miejsce,

za co europoseł PiS Ryszard Czarnec­ki, w 2018 r. został odwołany ze stanowiska wi­ceprzewodniczącego Parla­mentu Europejskiego? Stracił stanowisko, za to, że w wywiadzie poza europarlamentem skomentował skandaliczne wy­powiedzi europoseł PO Róży Thun w antypolskim filmie francusko-niemieckiej tele­wizji Arte, słowami „Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein”, natomiast gdy pełniąca tę samą funkcję niemiecka polityk Katarina Barley w europarlamencie zaproponowała „finansowe zagłodzenie” Polski i Węgier przez UE nikt jej za te słowa nie odwołuje,

że Niemcy w 2020 r po cichu włączyli do systemu nową elektrownię na węgiel kamienny Datteln IV w Nadrenii Północnej-Westfalii, o mocy 1,1 GW. Kosztowała 1,5 miliarda euro, równocześnie naciskając kraje Unii Europejskiej na odejście od węgla,

Berlin nie jest karany za wycinkę lasów w Bawarii, zaatakowanych przez kornika, bo to stan wyższej konieczności, natomiast Polsce za wycinkę zaatakowanych przez niego drzew w Puszczy Białowieskiej groziły gigantyczne kary.

Wszelkie rozwiązania w sądownictwie są akceptowalne, gdy pojawiają się w prawie niemieckim, a niedopuszczalne – gdy w polskim,

Sąd UE, w maju ub.r. uznał, że Polska ma prawo do opodat­kowania wielkich sieci han­dlowych. Po skargach skierowanych do Brukseli przez największe za­graniczne sieci handlowe ma­jące swoje sklepy w Polsce Komisja Europejska złożyła odwołanie od korzystnego dla Pol­ski wyroku Sądu UE,

jak są skutki ekonomiczne przyjętego przez Parlament Europejski tzw. pakietu mobilności pozbawiają konkurencyjności polskich przedsiębiorców transportowych,

o trwającym ciągłym sukcesywnym niszczeniu państw narodowych, łamaniu zapisów traktatowych, tworzeniu z UE superpaństwa,

o tym, że budżet i Fundusz Odbudowy zostały zablokowane przez Niemcy, które na siłę chce je powiązać z praworządnością, a nie przez Polskę i Węgry.

Uważam, iż PiS robi wielki błąd nie podejmując tych tematów. A nie podejmuje ich by nie zostać posądzonym o przygotowanie społeczeństwa do polexitu. Grzegorz Schetyna proponuje przeprowadzenie referendum w sprawie naszego pozostania w Unii. Gdyby do niego doszło to z góry jest znany wynik. Z ostatniego listopadowego sondażu przeprowadzonego przez pracownię Kantar dla „Faktów” TVN i TVN24. 87 proc. badanych uważa, że Polska powinna pozostać członkiem Unii Europejskiej. Taki wynik jest skutkiem tego, że permanentnie pomijane są wyżej wymienione tematy i wyborcy o wielu z nich prostu nie wiedzą lub mają wiedzę śladową.

Wielu z nich uważa, że Unia skupia państwa altruistyczne które nie dbają o własny interes tylko myślą jak pomóc biednej Polsce. Państwa starej Unii sobie odmówią, by tylko wyrównać u nas poziom gospodarczy i ekonomiczny byśmy dołączyli do grupy najbogatszych państw. Dlatego powinniśmy nie podskakiwać, tylko cicho siedzieć, wykonywać jej wszystkie polecenia bez sprzeciwu, bo robi nam wielką łaskę, dając euro na infrastrukturę i dotacje do rolnictwa.

Aby wiedzieć jak się sprawy rzeczywiście w UE mają i w przyszłości świadomie podjąć decyzję za lub przeciw w ewentualnym referendum trzeba mieć wiedzę. Jak dotąd rządzący nie są zainteresowani by wyborcy ją poszerzyli.

Foto: tygodniki

.