Portal Pressmania.pl opisał aferę dotycząca przebudowy linii 220 KV Krajnik-Glinki, w której główną rolę odgrywa chińska spółka Pinggao Group Co., Ltd.

Warto przyjrzeć się co to za za firma i z kim w Polsce i w Chinach jest powiązana. Trzeba też zauważyć, że coraz więcej państw widzi zagrożenia wynikające z inwestycji spółek uzależnionych od komunistycznej władzy w Chinach. Polskie władze wydają się tego nie widzieć i pozwalają firmom z ChRL rozpychać się na naszym rynku energetycznym.

W tle komuniści i Dochnal

Pinggao Group Co., LTD to spółka zależna firmy State Grid Corporation of China. Koncern State Grid należy do państwa czyli jest w pełni kontrolowany przez komunistyczne władze. W styczniu 2014 r. tygodnik “Wprost” [1], pisał, że z działalnością Pinggao w Polsce związany jest aferzysta-lobbysta Marek Dochnal: “Choć publicznie zapewnia że mieszka i robi interesy w Chinach, po cichu wrócił robić interesy do Polski.

Jak ustaliliśmy, Dochnal i jego współpracownicy pracują na rzecz chińskiej firmy, która wygrywa przetargi w państwowych Polskich Sieciach Energetycznych”, czytamy w artykule. I dalej “Wprost” donosi, że “Chińczycy to Pinggao Group. Firma Marka Dochnala to International Venture Partners LTD. Dochnal jest jej prezesem. Na swoim nowym profilu w LinkedIn pisze, że zajmuje się bankowością inwestycyjną. IVP jest zarejestrowana w Singapurze i w Pekinie. Jej wiceprezesem jest były poseł KPN i AWS Tomasz Karwowski, od dawna dobry znajomy Dochnala. To właśnie Karwowski reprezentował Chińczyków podczas przetargów w Polsce”.

W tle partia komunistyczna i armia

Podczas gdy za obecnością Pinggao stoi Dochnal, to za chińskimi inwestycjami w energetykę, w mniejszym lub większym stopniu, stoi państwowy konglomerat China Grid. W artykule [2] jaki ukazał się na stronie internetowej australijskiego think tanku Lowy Institute, autor, Geoffrey Wade,  pokazuje jak China Grid i jej spółki zależne powiązane są min. z Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńcza (ChALW).

I tak na przykład China Electric Power Research Institute, spółka zależna China Grid prowadzi projekty badawcze z chińskimi inystytucjami wojskowmi, a także dostaracza sprzętu armii. Wade pisze także, że do 2012 r.  sekretarzem zarządu firmy Henan Pinggao Electric Co., Ltd. [3], będącej częścią inwestującej w Polsce firmy Pinggao Group, był Zhang Haoyi, który trafił do Pinggao z zakładów Norinco czyli jednego z głównych dostawców uzbrojenia dla ChALW.

Artykuł na łamach Lowy Institute zwraca także uwagę na związki China Gird z inną chińską firmę Huawei. Huawei dostarcza China Grid swoje rozwiązania technologiczne i też ma swoją ciekawą historię [4]. Huawei została założona w 1987 r. przez Rena Zhengfeia, byłego oficera Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, który jednak nie miał wystarczającego kapitału na uruchomienie tak dużego biznesowego przedsięwzięcia.

Zdaniem ekspertów Komunistyczna Partia Chin wpompowała miliardy dolarów w Huawei, a chińska agencja szpiegowska ma dziś swoją siedzibę w głównym biurze firmy normalnego. „Za Huawei stoi Komunistyczna Partia Chin. To nic nadzwyczajnego, bowiem wszystkie chińskie koncerny muszą się liczyć z władzami w Pekinie i są od nich zależne”, twierdzi amerykański dziennikarz śledczy Ethan Gutmann.

Chiny na potęgę inwestują w energetykę

Chińczycy od lat na potęgę inwestują w energetykę. Z szacunków American Enterprise Institute i Heritage Foundation (opublikowanych przez Financial Times) wynika, że w latach 2013-2015 chińskie firmy zainwestowały w energetykę oraz sektor ropy i gazu około 28,6 mld dolarów. Według japońskiego tygodnika  Nikkei Asian Review do 2020 r. zagraniczne inwestycje China Grid wyniosą 50 mld USD. Coraz częściej pojawiają się głosy, że takie inwestycje są zagrożeniem dla bezpieczeństwa, bo stoją za nimi firmy kontrolowane przez komunistyczne władze Chin.

Australia mówi NIE, Belgowie ostrzegają

Gdy w zeszłym roku State Grid chiała wejść w posiadanie ponad 50 procentowego pakietu akcji australijskiej spółki Ausgrid [5], dystrybutora energii w Nowej Południowej Walii, rząd Australii uznał że należy zablokować transakcję ze względu na zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa.

W wypowiedzi dla agencji Reutres jeden z urzędników rządu Australii, dodał, że na decyzję władz miały takie czynniki jak “spory terytorialne na Morzu Południowochińskim jakie Pekin toczy z sąsiadami, fakt że chiński reżim jest bardziej autorytarny niż pierwotnie myśleliśmy i to, że w większości przypadków mamy do czynienia z firmami państwowymi”.

Kilka dni po decyzji australijskiego rządu belgijski minister ds. energii Bart Tommelein ujawnił notatkę [6], w której wywiad jego kraju przestrzegał przez podobnymi inwestycjami Chińczyków w Belgii. Dokument ostrzegał, że w ten sposób partia komunistyczna i agencje wywiadowcze ChRL mogą wejść w posiadanie informacji dotyczących np. klientów dostawcy energii, a belgijska technologia może być wykorzystana przez chińską armię.

Sprawa była o tyle aktualna, że State Grid planowała wtedy zakup 14 proc. pakietu akcji w firmie Eandis, belgijskim dostawcy energii. W kwestii China Grid wywiad w Belgii ostrzegał, że “de facto polityka takich firm  jest ustalana przez chińskie państwo, a to znaczy przez Komunistyczną Partię Chin. Nie są one (przyp. firmy) zobowiązane do składania sprawozdań akcjonariuszom tylko państwu i partii”. Niestety wtedy tych ostrzeżeń wywiadu nie wysłuchano i do transakcji doszło.

Chiński sprzęt – ryzyko cyberataku

Zagrożeniem dla bezpieczeństwa może być także wykorzystywanie w elektrowniach systemów i sprzętu Made in China. Pisało o tym na początku marca br. w liście do ministra ds. energii Indii Stowarzyszenie producentów sprzętu elektrycznego i elektroniki (IEEMA) z New Delhi:

“Coraz częstsze wykorzystanie chińskich produktów i technologii jest poważnym problemem gdy sieć przesyłowa i infrastruktura dystrybucyjna stają się coraz bardziej inteligentne, ale także i bardziej podatne na zagrożenia” stwierdzono w liście. Przypomniano też, że w Indiach korzystających ze sprzętu i technologii chińskiej tylko w zeszłym roku doszło do ataków na ponad 70 stron instytucji. Według FireEye, amerykańskiej firmy zajmująca się ochroną sieci, za tymi atakami prawie na pewno stoją Chińczycy.

Przypisy:

[1] https://www.wprost.pl/433816/Powrot-Marka-Dochnala

[2] https://www.lowyinstitute.org/the-interpreter/state-grid-corporation-china-its-australian-engagement-and-military-links

[3] http://en.pinggao.com/comcontent_detail.html

[4] http://www.gazetapolska.pl/29892-owsiak-i-chinski-rezim

[5] http://www.bbc.com/news/business-37129047

[6] http://www.smh.com.au/world/belgian-spies-urge-extreme-caution-on-china-citing-australias-ausgrid-decision-20160927-grpwn8.html

Autor: Hanna Shen
Dziennikarka, korespondentka GPC na Tajwanie, prowadzi swojego bloga pod adresem: haniashen.blogspot.tw