Coraz częściej słychać, że Córka Generała Andersa wystartuje w wyborach do senatu w Warszawie w okręgu nr 44. Jej spodziewany start w wyborach budzi naturalne zainteresowanie. Dlatego, nie dziwi, że pani red. Karolina Sarniewicz na portalu polskatimes opublikowała interesujący artykuł pt. „O córce generała, której marzy się polityka. Kim jest Anna Anders [SYLWETKA].” Wymaga on jednak dwóch istotnych sprostowań, które dotyczą zagadnień, Pani Redaktor nie znanych, albo na skutek skomplikowanych niuansów błędnie zinterpretowanych.

Pierwsza kwestia jest bardzo prosta. Pani red. Sarniewicz pisze, że pani Anna Maria Anders „działać w Polsce zaczęła /gdy/ najmłodszy syn osiągnął pełnoletność”. Otóż Anna Maria Anders ma tylko jednego syna i nie miała nigdy żadnych innych dzieci poza synem Robertem Władysławem Costa, (nazwisko ojca – płk. Roberta Costa – zmarłego męża Anny Marii Anders) więc błędne jest określanie go mianem najmłodszego.

Drugie zagadnienie jest o wiele bardziej skomplikowane i delikatne, dotyczy bowiem rodziców pani Anny – Generała oraz jego żony Ireny z Jarosiewiczów (pseudonim artystyczny Renata Bogdańska). Autorka pisze: „Uczucie nie było jednak łatwe, bo gdy tylko Irena i Władysław się z nim ujawnili, natychmiast pojawiły się głosy sprzeciwu. Oboje byli już po pierwszym sakramentalnym związku”. Zawarta w tym akapicie informacja jest całkowicie nieprawdziwa i sprzeczna z faktami, które są następujące. Pierwsza „żona” Generała Andersa – Irena Maria z Jordan-Krąkowskich była katoliczką i miała męża Jarosława Proszyńskiego, z którym zawarła ślub katolicki i miała syna Macieja (wychowywany przez Generała Andersa pasierb, poległ w kampanii wrześniowej 1939 w walkach z Niemcami). Irena Maria z Jordan – Krąkowskich Proszyńska odeszła od swego pierwszego sakramentalnego męża. Zmieniła wyznanie i wstąpiła do Zboru Ewangelicko – Augsburskiego. Na tej podstawie zgodnie z przedwojennym prawem, jako ewangeliczka mogła zawrzeć związek małżeński ewangelicki (z punktu widzenia Kościoła Katolickiego całkowicie niesakramentalny i nieważny) z generałem Władysławem Andersem, który przyszedł na świat w rodzinie ewangelickiej, wywodzącej się z Kurlandii i był przed wojną także ewangelikiem.

W Rosji Sowieckiej Generał Władysław Anders, przed Biskupem Polowym Józefem Gawliną, złożył katolickie wyznanie wiary, czyli dokonał tak zwanej konwersji z wyznania ewangelickiego na katolickie, pod wpływem przeżyć więziennych i zobowiązania, które podjął jeszcze w więzieniu sowieckim, że przejdzie na katolicyzm, jeżeli ocaleje z niewoli sowieckiej. Już przed konwersją miał zasługi dla Kościoła Katolickiego, bo zaraz gdy tylko objął dowództwo w Rosji Sowieckiej, pomimo, że formalnie był jeszcze ewangelikiem, to zbudował katolickie duszpasterstwo dla wojska w Rosji Sowieckiej, co było niebywałym sukcesem w tamtych czasach i uczestniczył w Mszach świętych oraz dbał w miarę możliwości także o katolicką posługę religijną dla cywilów przy Armii Polskiej w Sowietach.

Irena z Jarosiewiczów (pseudonim artystyczny Renata Bogdańska) zawarła w 1941 roku cywilny związek małżeński z Gwidonem Boruckim (właściwe nazwisko Gwidon Alfred Gottlieb) w Kijowie w tak zwanym „Zagsie” to znaczy w (Otdzieł) Zapisi Aktow Grażdanskowo Sastajanija czyli w Oddziale Rejestracji Aktów Stanu Cywilnego. W tym czasie w Sowietach nie było mowy o kościelnych, czy cerkiewnych ślubach w Kijowie, a poza tym Gwidon Borucki urodził się Krakowie w rodzinie żydowskiej. Z pewnością nie był to ślub ani religijny, ani sakramentalny.

W świetle powyższych faktów zgodnie z interpretacją kanoniczną, z punktu widzenia Kościoła Katolickiego, pierwsza tzw. „Żona” Generała Andersa żyła w grzechu, bowiem miała męża, z którym zawarła ślub katolicki i nigdy nie został on unieważniony. Jej związek z Generałem z punktu widzenia Kościoła Katolickiego w ogóle nie istniał, był zwykłym konkubinatem, a zrodzone w nim dzieci były pozamałżeńskie. Jej mężem cały czas w świetle religii rzymsko katolickiej był Jarosław Proszyński, pomimo uznawanego przez Władze II RP ślubu cywilnego pomiędzy ewangelikami, którymi formalnie byli wtedy zarówno Irena Maria z Jordan – Krąkowskich, jak i generał Władysław Anders.

Podobnie z Ireną z Jarosiewiczów (pseudonim artystyczny Renata Bogdańska) – związek z Gwidonem Boruckim nie był dla Kościoła Katolickiego w żaden sposób ważny i nie miał żadnego znaczenia sakramentalnego.

Tak więc w chwili, gdy Generał Władysław Anders oraz Irena z Jarosiewiczów (pseudonim artystyczny Renata Bogdańska) już po II wojnie się pobrali się w Kościele Katolickim w Londynie, żadne z nich nie miało żadnej przeszkody kanonicznej do zawarcia katolickiego małżeństwa – oboje bowiem byli wolnymi w świetle sakramentalnym katolikami (także przy założeniu, że Irena z Jarosiewiczów urodziła się i była ochrzczona w Kościele Greko – Katolickim, ale jak wiadomo to Kościół uznający zwierzchność Papieża, więc ten sam co Rzymski, choć mający inny ryt (tzw. wschodni, grecki, bizantyjski, unicki). Tak więc w wyniku zawarcia katolickiego ślubu rodzice Anny Marii Anders uregulowali swe pożycie osobiste zgodnie z nauczaniem Kościoła Rzymsko Katolickiego jeszcze przed urodzeniem Anny Marii Anders, która została przez Rodziców ochrzczona i wychowana w religii rzymsko-katolickiej. Co de facto sprawia, że w świetle Nauczania Kościoła Katolickiego i Prawa Kanonicznego jedynym legalnym dzieckiem z tzw. „prawego łoża” Generała Władysława Andersa jest Anna Maria Anders.

W komentarzu należy dodać, dwie rzeczy. Po pierwsze: skomplikowane dzieje prywatnych związków rodziców Anny Marii Anders w niezwykły sposób ilustrują bogactwo kulturowe pierwszej Rzeczypospolitej, która była jednym wspólnym domem zarówno dla katolików, unitów, prawosławnych, ewangelików i Żydów, którzy pielęgnowali swoje wyznania, prawa i obyczaje, razem żyjąc i pracując dla dobra wspólnej wielonarodowej Ojczyzny, którą była I Rzeczypospolita, składająca się z Korony, Litwy i Rusi. Po drugie, historia notuje ogromną liczbę konwersji z innych wyznań na katolicyzm. Tak było z kalwińskimi Radziwiłłami, prawosławnymi rodami kniazowskimi i bojarskimi terenów dzisiejszej Białorusi i Ukrainy oraz z Żydami. Doskonale wiadomo także, że już Mieszko I przed przyjęciem chrztu miał kilka pogańskich „żon” i wszystkie je odprawił i nie uznał ich dzieci (np. Bezpryma) za legalne. Dopiero, gdy się ożenił sakramentalnie z Dąbrówką, to ich wspólny syn Bolesław Chrobry mógł być legalnym władcą i królem Polski, a nie jego starszy brat Bezprym, którego pozbawiono praw pierworództwa, jako poczętego w grzechu i posłano do klasztoru.

Podsumowując warto zwrócić uwagę, że w artykule p. red. Karoliny Sarniewicz oprócz dwóch zagadnień, które wymagały sprostowania i zasadniczego wyjaśnienia, autorka poruszyła dwa bardzo ciekawe wątki. Pierwszy: co sprawiło, że Anna Maria Anders zrezygnowała z deklarowanej apolityczności, a po drugie, jakie właściwie poglądy i wartości reprezentuje Anna Maria Anders poza historycznym nazwiskiem i chwalebną pamięcią o bohaterskim Ojcu. Odpowiedzi na nie dzisiaj nie znamy, ale mam nadzieję i wierzę głęboko, że już wkrótce, właśnie w trakcie kampanii wyborczej, ujrzymy pełne oblicze ideowe Córki Generała i że okaże się Ona godną spadkobierczynią najlepszych i najwartościowszych tradycji pierwszej i drugiej Rzeczypospolitej, których tak bardzo brakuje współczesnej Polsce i które planowo i metodycznie pragnęli całkowicie wykorzenić w naszym kraju, najpierw Niemcy, a potem Sowieci i ich komunistyczni wspólnicy i socjusze.

Gniewomir Rokosz-KuczyńskiGniewomir Rokosz-Kuczyński 
Kuczyński Dyrektor Generalny Instytutu Tradycji Rzeczypospolitej i Samorządu Terytorialnego.

Anna Maria Anders – fot. Jan Hlebowicz / Gość