Do P.T. Czytelników autor felietonu winien jest nie tylko kierować swój głęboki szacunek i oczekiwaną, należną estymę, ale także maksymalnie ułatwiać percepcję felietonowej treści. Skoro przywołany został m.in. do tablicy osobnik (~czka takoż) pt. „cudotwórca (~czyni)” to zgodnie z przed chwilą wspomnianym wymogiem należy go stosownie zindywidualizować.
Nie jest to zabieg zbytnio skomplikowany, albowiem spokrewniony z prozaiczną tautologią oznaczając, czyli definiując cudotwórcę(~czynię) po prostu jako człowieka posiadającego extraordynaryjną sprawczą możliwość cudów czynienia.
Ułatwieniem w poruszanej kwestii będzie także odniesienie się do zjawiska występujących cudów i stosowne jego semantyczne określenie.
Lakonicznie rzecz ujmując mianem cudu określa się niewytłumaczalne zjawisko skorelowane z działalnością Boga.
Zgodnie z opracowaniami związanymi z przebiegiem w latach 1869-18705 Soboru Watykańskiego I cud, stanowi obok proroctw, potwierdzenie istnienia Objawienia Bożego w odbiorze człowieka. Funkcjonuje jako argument zewnętrzny odbieralny ludzkimi zmysłami, w przeciwieństwie do wewnętrznych i niewidzialnych symptomów pomocy Ducha Świętego. Fundamentalnym zadaniem cudu jest umacnianie ludzi w wierze. Cud to implikacja spowodowana boską interwencją, które wykracza poza naturalny porządek rzeczy. Cud jest po prostu ewidentnym znakiem rzeczywistości nadprzyrodzonej na Ziemi.
Omówiliśmy co nieco naskórkowo poruszoną tematykę „cudowności” najczęściej i w sposób prawie że aprioryczny korelowaną z elementami wyznawanej wiary w Boga. Ubogacenie naszego rodzimego języka w różnego rodzaju wieloznaczności; względnie synonimiczne odniesienia ukierunkowuje nas zatem w tymże miejscu do wspomnienia o funkcjonowaniu takoż i innych cudów i cudeniek.
Wielowiekowe dzieje ludzkości zapisały np. w dziedzinie architektury w swoich annałach funkcjonowanie w słynnych antycznych czasach tzw. siedmiu cudów świata tj:
1.PIRAMIDA CHEOPSA
2.WISZĄCE OGRODY SEMIRAMIDY W BABILONIE
3.ŚWIĄTYNIA ARTEMIDY W EFEZIE
4.POSĄG ZEUSA OLIMPIJSKIEGO W OLIMPII
5.MAUZOLEUM W HALIKARNASIE
6.KOLOS RODYJSKI
7.LATARNIA MORSKA NA WYSPIE FAROS.
Do czasów nam współczesnych ostała się jedynie piramida Cheopsa, pozostałe uległy rujnacji z różnego rodzaju powodów, najczęściej jednak na wskutek destrukcyjnych sił natury. Warto wspomnieć o świątyni Artemidy. Otóż podpalić ją miał niejaki Herostrates, z zawodu szewc, aby trafić na zawsze do historii. Ukarano go prócz śmierci zaleceniem usunięcia imienia tak, by zapomniane zostało na wieki. Tymczasem Herostrates słynny jest już od 2.377 lat.
Natura z dawien dawna wyposażyła ludzkość w swoje cuda, których nieziemska wręcz uroda jest traktowana jako unikalne jej wytwory. Do takowych cudów natury o światowym rozgłosie zaliczamy m.in.: Wielki Kanion, Wielką Rafę Koralową, Mount Everest, zorzę polarną, czy wodospady Wiktorii.
Również w TYMKRAJU (halo Kopaczka jak się miewasz?) możemy podziwiać w głębokiej kontemplacji tego typu cuda natury jak np: Przełom Dunajca, Morskie Oko, Maczuga Herkulesa czy Jaskinia Raj. To oczywiście przykładowa wyliczanka odnosząca się zarówno do globu jak i terytorium RP. Jest doprawdy co podziwiać, a zatem zasadnie zaliczać te widoki do swoistych cudów natury i mieć nieprzepartą ochotę je w miarę często odwiedzać.
Z elementem funkcjonujących cudów mamy również do czynienia na innych płaszczyznach np. związanych w wyidealizowaniem ludzkich sylwetek i charakterów.
W szczególności mianem swoistych cudów kobiecej natury określane są przez człeczych samców znakomicie kształtowo wyposażone i stosownie zaokrąglone; przyciągające wzrok w sposób wręcz magnetyczny topowe modelki, czy gwiazdy filmowe. To wręcz temat na osobny, stosowny w tymże względzie felieton.
Rozwijające się na przestrzeni dziejów ludzkie talenty pozwalają także na stwierdzenie, że również w dziedzinach takich tak technika, czy technologia powstają zdumiewające artefakty pozwalające nadać im miano cudów techniki jak np. pojazdy kosmiczne, czy też monumentalne zapory wodne.
Przejdźmy jeszcze uzupełniająco do cudów innej kategorii, a mianowicie związanymi ze swoistą poetyką kulinarną doprowadzającą nas częstokroć na manowce „wymiarowe”; ludzkich sylwetek.
Zamiłowanie do ochotnej konsumpcji, a właściwie do nad konsumpcji, czyliż kolokwialnego obżarstwa w wielu wypadkach skutkuje kreacją powiększania się sylwetkowych kształtów. Nie jest to domena li tylko kobiet, bowiem samcze organizmy także ochotnie przeistaczają się w zwały nadmiernego otłuszczenia. Remedium mającym eliminować zauważalne nad wagowe zmiany w sylwetce mają stanowić tzw. diety-cud!!!
Poddając się ich długotrwałemu reżimowi nabywa się szansę skutecznego odchudzenia, aczkolwiek żadna nawet dieta-cud bezwzględnej gwarancji spadku wagi ciała, co oczywiste i zrozumiałe absolutnie nie daje.
Z dalece idącą sympatią a także empatią należy się także odnieść do zjawiska występowania cudownych dzieci. Nie szukając zbyt dalece należy po prostu przybliżyć sylwetkę znakomitego muzyka A. Mozarta, który w trasy koncertowe udawał się już jako kilkuletni brzdąc. Także nasz Fryderyk Chopin posiadał w pełni rozwinięte i to już w wieku 7 lat predyspozycje cudownego dziecka.
Z uwagi na notoryjność, czyli powszechną świadomość szerokiej znajomości staro i nowo testamentowych cudów oraz person do tych cudów odnoszących się; w niniejszym felietonie całkowicie pominiemy tenże aspekt sprawy. Wszak w czasach nam współczesnych, ze szczególnym odniesieniem się do bieżących wydarzeń życia społeczno-politycznego nie tylko związanego z TYMKRAJEM możemy dostrzec rozrastające się zjawisko występowania cudów, a w konsekwencji licznego stada cudotwórców.
Prawie każdy osobnik (~czka) na całe szczęście dla niego prezentuje się wszem i wobec w tzw. pełnej krasie doskonałości, wręcz wzorca mądrości, etycznego postępowania, przestrzegania wymaganych kanonów wyznawanej wiary, zawsze spełniającego rygorystycznie zasadę pacta sunt servanda, czyli dotrzymywania umów, a także verbum nobile, znaczy się danego słowa. Taki to po prostu chodzący ideał, całkowicie za to pozbawiony całkowicie wad oraz jakiegokolwiek elementu samokrytycyzmu, natomiast a rebours znakomicie prezentującym się w swoim szerokim spektrum egotyzmu. Przywołana postawa prędzej czy później staje się (jak w nagość ubrany król) ewidentnie zauważalna przez bliższe i dalsze otoczenie i adekwatnie definiowana jako: zarozumiałość, buta, arogancja oraz specyficzna kmieca kultura naznaczona symptomem słomy w obuwiu funkcjonującej.
Doprawdy obserwacja nawet nie codzienna osobników (~czek) występujących na scenie politycznej (nie tylko w wymiarze krajowym) pozwala na wyodrębnienie swoistej kasty bufonów, ćwoków i cwelebrytów, którzy z reguły ze sztucznym nadęciem, marsowym obliczem, znaczącym uniesieniem brwi w ślad za wypowiedzianymi banałami i bzdetami ubarwiają spektatorom smętność przemijającego w szybkim tempie ziemskiego żywota.
Opanowali także znakomicie sztukę swoistej mimiki, czyli gestykulację zarówno dolnymi jak i górnymi kończynami czy ruchami głowy, potrząsania jej nie wykluczając. Także tembr głosu względnie wysoka częstotliwość artykułowania dosłownie wrzasków wydobywających się z otworu gębowego zamiast spokojnej werbalnej argumentacji znamiennie stygmatyzuje wspomnianą kastę bufonów, ćwoków czy cwelebrytów.
W związku z zapadłym 10 bm. wyrokiem o żulowym zabarwieniu, czyli uznaniu przez kastowego sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie Tomasza Grochowicza, że użyte w przestrzeni publicznej wobec kogokolwiek, a Prezydenta RP w szczególności słowo „debil” nie stanowi przestępstwa, to zgodnie z logiką i wymową tego wyroku powyższa kasta ubogaca się dodatkowo o posiadanie dalece idącego debilizmu.
Przy okazji tenże kastowy sędzia całkowicie zdezawuował innego swojego profesyjnego kolesia, który wydał wyrok całkowicie odmienny, jednak odnoszący się do bliskoznacznego słowa „matoł”, aleć użytego wobec osoby aktualnego fuhrera PeŁo, a bywszego premiera RP, czyli hyrzego ruja.
I bądź tu człecze mądry… co może stanowić, a co nie przestępstwo; istna kwadratura koła!!!
Przejdźmy zatem w tym miejscu do skonkretyzowania naszych codziennych cudotwórców, którzy opanowawszy do maestrii sztukę łgarstwa karmią codziennie swoje stada polactwa wykreowanego na atypolskości: POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ – JAWOHL HERR TUSSEK!!! lawiną przeinaczeń, fake newsami, niedopowiedzeniami i pospolitymi kłamstwami.
Polactwo bardzo łatwo i chętnie połyka powyższe wypowiedzi jak pelikan zdechłą rybę mlaskając przy tym z zadowolenia i zachwytu.
Tego typu osobniki jak Grzesiu ze Schetyna, Radek Zdradek, BORYSŁAW, Qrwiński czy Siemioniak są w sposób naturalny, a zarazem oczywisty zaliczani w poczet cudotwórców. Zgodnie z ich egotycznym parciem na szkło i publicznymi wypowiedziami jako społeczność TEGOKRAJU jesteśmy ustawicznie bombardowani przecudownymi z ich strony możliwościami zapobieżenia wszelkiemu dosłownie rozpełzającemu się złu i nieszczęściu.
Pod światłym przewodem i egidą bywszego krula Jewropy, czyli hyrzego ruja posiadają oni nie tylko tajemną wiedzę, aleć takoż wszelakie instrumentaria pozwalające w krótkim abzugu całkowicie zlikwidować nędzę wraz z ubóstwem, bezrobocie, konflikty społeczne, inflację, PiS, ABW, IPN, PKP, LOT, a nawet koronaświrusa.
Stawiają przy tym tylkoć jeden, jedyny warunek: posiadanie władzy wszelakiej, czyli ustawodawczej, wykonawczej, sądowniczej, a na dokładkę władzy nad mentalnością społeczną kształtowaną przez wolne (bezwolne także) media i instytucje propagandowe. Tylko tyle i aż tyle….
Komuszy ober gnom, a dziadek BORYSŁAWA tow. Wiesio Gomułka trafnie konkludował, że władzy raz zdobytej nigdy nie odda, a ponadto szyderczo oznajmiał wszem i wobec: DAJCIE MI WŁADZĘ, A JA WAS JUŻ… URZĄDZĘ!!!
Felietonowo przywołaliśmy i omówiliśmy cudotwórców, pora zatem w tym miejscu zająć się cudakami. Z jednym małym humorystycznym wtrętem: wchodząc niebacznie do sypialni po wcześniejszym powrocie z delegacji pyta mąż żonę co robi w małżeńskim łożu obcy mężczyzna ??? Rozanielona i niczym nieskrępowana żona odpowiada: ACH CUDA, CUDA, CUDA…
Nawet niezbyt uważny obserwator sceny politycznej zauważy, że wraz z upływem czasu następuje na niej swoista rotacja głupoty, debilizmu i całkowitego braku jakiejkolwiek odpowiedzialności za wypowiadane w przestrzeń medialną słowa. Ustawicznie pojawiają się i z nagła znikają następcy tej miary cudaków czyli Paligłup względnie kochaś z Madery Petrescu. Na politycznym firmamencie okazjonalnie pojawi się osobnik z kitką, czyli słynny alimenciarz M. Kijowski z KOD-u, wielce urokliwy kobieton w postaci lamparciej lesby, lalkarska Dżakira, względnie Śmieszek od Biedronki, czy tow. S. Szpurek znana z konsumpcji trawy.
Creme de la creme cudaków stanowi jednak niewątpliwie znamienny duet w postaci renegata z LSD Darka Jońskiego wespół zespół oraz identycznym poziomem wiedzy i inteligencji IQ Michałkiem Szczerbą. Nie, nie będziemy się jednak się nad nimi znęcać i wykażemy jednak spory zasób empatii wobec tychże cudaków proponując P.T. Czytelnikom, aby sami od czasu do czasu ogarniali ich niezapomniane widowiska kabaretowe.
Dobrego humoru !!!
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
12.01 2021
Zostaw komentarz