Wszystkie działania inspiracyjno-dezinformacyjne, wszystkie prowokacje są tylko wtedy możliwe do przeprowadzenia, gdy istnieją minimalne warunki ich realizacji. O tym, między innymi, w dzisiejszej KChT. Po wczorajszej audycji media w Polsce zaczęli mówić, to o czym powiedziałem podczas programu…

KChT 064 – Cyrk z „naziolami”, etap II, czyli winny jest każdy, tylko nie my.

A oni nadal swoje! „Prowokacja, prowokacja, my nie winni!”. ja dla nich – prowokator. Kurwa! dajcie mi juz spokój z tym ruchem narodowym, który nie rozumie podstawowych prawd: nie byłoby prowokacji, gdyby nie sprzyjające okoliczności. Co mnie to zresztą obchodzi! narodowcy od ruskiego panslawizmu, włoskiego faszyzmu i niemieckiej teorii ras. Chore! Ja chyba jestem jakims obcym, bo nie mogę w tym znaleźć nic polskiego.

Nie obchodzą mnie już żadne ruchy narodowe! Nie interesuje mnie to. Ruch narodowy, prawdziwy, jeszcze nie powstał, ale to już nie moja sprawa. Zresztą? Róbta co chceta, szukajta winnych naokoło i za chwilę nie będzie żadnego ruchu narodowego. OK? Ja jestem tylko esbeckim bandytą prowokatorem i nie znam się na dumnej taktyce wzmacniającej ego. Dla mnie Polska to nie tylko słowo oraz kilka obrazków. Możecie się obrazić, ale obejrzyjcie dokładnie zakończenie „Misia”. I zrozumcie o czym i dlaczego mówiłem to, co mówiłem.

Tak na koniec: pominęliście w KChT wszystkie informacje o rosyjskich korzeniach i tworzeniu związków z niemieckimi nazistami. Wybraliście to, co wygodne. OK. Wolno Państwu.

Na koniec prośba prosta. Porównajcie pogodę (prognozy i stan pogody) ze zdjęciami w materiale. Prowokacje trzeba umieć robić, chyba, że górują emocje. Wtedy jest łatwiej.