Zataczający coraz szersze kręgi zarówno terytorialne jak i społeczne; nie oszczędzając zarówno tzw. prostaczków jak i cwelebrytów słynny świrus COVID-19 znajdował drzewiej, a szczególnie w epoce średniowiecza swojego złowrogiego odpowiednika w postaci „czarnej śmierci”, czyli śmiercionośnej dżumy. Skutki demograficzne przybyłej do Europy w połowie XIV w. z złowrogą wizytą choroby były wręcz tragiczne. W niektórych zakątkach kontynentu bakterie dżumy doprowadziły do spadku populacji nawet o ok. 50% !!!

Za błyskawiczne rozprzestrzenianie się „czarnej śmierci” obwinione zostały niezwykle inteligentne gryzonie; czyli szczury, a konkretniej szczurza pchła egzystująca na szczurzej sierści będąca nosicielem bakterii Yersinia pestis.

Restytucja europejskiej populacji z tego względu wymagała upływu ponad wieku, aby zaludnienie wróciło do stanu przed zaistnieniem tej pandemii. Nie bez kozery odnieść się aktualnie powinno do stopnia śmiertelności współczesnego nam koronawirusa. Mając nawet na uwadze astronomiczny wręcz postęp medycyny oraz świadomości społecznej od czasów średniowiecza – symptomatycznym jest stosunkowo niski wskaźnik śmiertelności z powodu zakażenia świrusem lokujący się w dolnym procentowym przedziale tj. ok. 1-3 %. Nie oznacza to wszakże, aby bagatelizować tenże swoisty „dopust boży” i tym samym w konsekwencji ułatwiać dalsze niekontrolowane rozszerzanie się dotkliwej w swoich rezultatach tejże pandemii.

Skokowy obecnie wzrost zachorowalności skutkować będzie w najbliższym czasie różnorakimi negatywnymi efektami zarówno w sferze demograficznej, politycznej, a także społeczno-gospodarczej.

W tych dla ówczesnej średniowiecznej Europy dramatycznych czasach wykreowana została (naturalnie w formie bajkowej narracji) postać flecisty z saksońskiej miejscowości Hameln, który przy pomocy tytułowego czarodziejskiego fletu usunął z tego miasta potencjalne źródło epidemiologiczne w postaci wzmiankowanych wyżej szczurów hipnotyzując je swoją wygrywaną na flecie melodią.

W konsekwencji tejże melodyjnej hipnozy; szczury podobnie jak nomen omen LEMINGI potopiły się wprawdzie nie w morzu, ale takowoż w wodnej kipieli – bowiem w rzece Wezerze.

Za znakomicie wykonaną pracę ratującą miasto przed potencjalnymi skutkami czarnej śmierci – flecista otrzymał znamienną zapłatę, a mianowicie ówczesny germański Kozakiewicz spersonifikowany osobą burmistrza zgodnie z vox populi tego miasta wykonał wobec niego znamienny łokciowy gest.

Nie omieszkał zatem flecista dokonać swoistej diabolicznej wręcz odpłaty i przy pomocy tak znakomicie spisującego się czarodziejskiego fletu, a konkretnie wydobywających się z tego instrumentu melodycznych dźwięków pozbawił miasto dziecięcej progenitury uprowadzając je w nieznane. Iście szatańska zemsta, będąca jak wiadomo rozkoszą bogów pozbawiająca miasto perspektywicznych możliwości rozwoju.

Wsłuchując się nawet niezbyt uważnie w wypowiedzi i tzw. różnorakich sołtysów z Chobielina, leszczynowej osobniczki (tow. Spurek czuwa), szczerbatego umysłowo Szczerby, potomka noblowskiego pisarza, nederlandzkiej niskiego lotu reżyserki, brukselskiego stetryczałego zrzędy (dawniej krula Jewropy), Grzegorza Dyndały (szarańcza nadal czeka na unicestwienie), a przede wszystkim PINOKIA, czyli wnusia Wiesia Gomułki należy niezwykle trafnie skonstatować, że jedynym wręcz rozwiązaniem dla skutków wojenki polsko-polackiej będzie użycie sprawdzonego narzędzia w postaci czarodziejskiego fletu.

Niezbyt trudnym zadaniem dla nawet mało utalentowanego muzycznie flecisty będzie wybór adekwatnej melodii pozwalającej na doprowadzenie lemingowego stada do stadium ekstazy, czy też politycznego wręcz orgazmu, aby finalnie doprowadzić to szkodliwe stado do hydrotechnicznego samounicestwienia.

Napomknąć wypada w tym miejscu o skutkach straszliwego gniewu Mojżesza związanego z występującym w judaistycznych szeregach kompromitującym wyznawaną aksjologię zjawiskiem bałwochwalczego oddawania czci złotemu cielcowi.

Hekatomba, wręcz pierwotny autoholocaust dokonany przez żydowskich współbraci, czyli potomków Leviego wobec współrodaków zaznaczył się liczbą 23 tysięcy śmiertelnych ofiar, vide: 32 rozdział KSIĘGI WYJŚCIA.

Dalsze funkcjonowanie polactwa w oparach antypolskości i zdrady narodowej poprzez zaprzedanie się interesom brukselki i makrelki doprowadzi do zaistnienia skutecznego flecisty wyprowadzającego z Lemingradu naznaczone lobotomią i bezkrytycyzmem stada lemingów na tzw. nomen omen szerokie wody.

Trudno zanegować wykreowane przez hyrzego ruja w 2005r zjawisko długotrwałej polaryzacji społecznej, który oznajmiał urbi et orbi, że ….. „polskość to nienormalność”, a on ci to, stary Kaszuba (czyli słoneczko Peru) jako jeden z nielicznych Polaczków posiada rzekomo wyłączną inklinację normalności. To także nowy literacki talent publikujący „bestseller” sezonu pt. „Szczerze”… łgając. Ten wybitny cynik, obłudnik, łgarz, bezczelny huncwot i hochsztapler, gdy sromotnie przegrał z L. Kaczyńskim wybory prezydenckie w 2005r nagle oznajmił, że żyrandol nie jest wart mszy. Paradoksalnie nadal chytrym lisim okiem na tenże spostponowany przez siebie żyrandol łypie.

Dodatkowo dokonał od tej daty podziału Polaków na tych rzekomo będących „wykształciuchami z wielkich miast oraz rzekomo „jewropejską jelitą” i wrednych pisowców. Hyrzy ruj ma ustawicznie sztucznie przyklejony do swojego oblicza pijarowski uśmieszek pociesznie eksponowany na tle wyłupiastych jego ocząt.

Jego bratem bliźniakiem jest były postkomuszy premier Węgier F. Gyurcsany, któremu wobec swoich rodakom wypskło się, że on i jego postkomusza menażeria okłamywała ich codziennie z rana, w południe i wieczorem. Wypada w tym miejscu przypomnieć, że wespół zespół z tow. Komiśniakiem obrabował wręcz miliony Polaków z emerytur podnosząc bezczelnie wiek emerytalny z 65 lat uprawniający do wg uprzednio obowiązującego reżimu emerytalnego aż do 67 lat i to zarówno wobec mężczyzn jak i kobiet (uprzednio 60 lat !!).

To wręcz bezczelna kradzież emeryckich świadczeń na skutek przestępstwa osób w białych kołnierzykach, bowiem podniesiony przez KACZORA DONALDA wiek obowiązywał aż 4 lata do 31.12.2016r. doprowadzając do wielu uszczupleń majątkowych poprzez niewypłacanie emerytur. Spora część potencjalnych emerytów nawet nie doczekała ich przyznania.

Oczywistą oczywistością jest fakt, że zdecydowanie zgony odnoszą się do ludzi po 60-tce. Wg GUS rocznie w RP umiera ok. 400 000 osób co daje wynik ponad 1,5 mln przez w/w 4 lata. Czyli czysty zysk dla rządowej szajki, a szalony VINCENCIK dalej nie miał piniądzerów.

KACZOR DONALD podniósł wiek emerytalny pomimo iż solennie oświadczał, że nie zostanie on podniesiony, ale cóż temu osobnikowi kłamstwo ustawicznie towarzyszy. Nie omieszkał haniebnie nie tylko dokonać kradzieży funduszy z OFE, ale oszwabił swoich akolitów (i wyznawców w złej wierze) w kwestii odnoszącej się do dalszego premierowania. Tchórzliwie czmychnął do Brukseli, pomimo zapewnień, że tego nie uczyni. Ustawę przyklepał myśliwski rejent ten od bigosu i sumiastych wąsisk. Wszystko ten polszewicki notariusz przyklepywał. Czyli swoje koleżeństwo partyjne ograli w tzw. bambuko !!! Dalsze popieranie takiego osobnika przez jego akolitów zaświadcza o ich specyficznej schizofrenii, czyli daleko posuniętej mentalnej ułomności. Każdy ma jednak co jest oczywistą oczywistością możliwość takiego właśnie wyboru ze wszystkimi z tego faktu wypływającymi skutkami. Koleżeństwo partyjne wzorowo natomiast odegrało rolę stada naiwniaków oraz pożytecznych idiotów jak ich i im podobnych określał wielgi fuc riewalucji, guru komuszego lewactwa Żyd Władimir Uljanow. Nie poniósł jak dotychczas z tego tytułu KACZOR DONALD żadnych konsekwencji, ale ……. MANE, TEKEL, FARES.

Jego podłe wypowiedzi, permanentne elementy szczucia i poczucie swoistej schadenfreunde pozostają jednak na szczęście definiowane w kategoriach irrelewantności. Temu typkowi wyborcy jasno i dobitnie oznajmili : Pane Havranek to se ne vrati !!!

Powracając do naszego czarodziejskiego fletu – to wręcz z rozrzewnieniem i daleko idącą ambiwalencją odnieść się powinniśmy do osoby wnuczka Gomułki, czyli BORYSŁAWA (ksywa PINOKIO), gdyż zgodnie z jego różnorakimi debilnymi fantasmagoriami ujętymi codziennymi wypowiedziami „na temat” jest on posiadaczem nie tylko czarodziejskiego fletu, ale także czarodziejskiej różdżki.

Przy pomocy tegoż podręcznego instrumentarium PINOKIO jest w stanie nam wszystkim (przynajmiej tak urbi et orbi oznajmia) komplementarnie rozwiązać wszelakie problemy – świrusa nie wyłączając.

Powinniśmy być w tym względzie z PINOKIEM zgodni – przecież, gdyby ostał by się ten osobnik np. premierem RP – to świrus spoglądając na jego szlachetną, empatyczną facjatę zestrachałby się dokumentnie i zwiał w podskokach w przestrzeń kosmiczną uwalniając świat, a tym samym RP od swojej niepożądanej obecności.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

24.11 2020

fot. pixabay