Przy całym szacunku do pani Doktor za Jej poświęcenie w pracy – to nie jest dobry wybór…

Nie o to chodzi, by spalać się na śmierć w pracy, która – jak żadna inna! – wymaga pracownika wypoczętego, wyspanego, w pełni sił i pełnego empatii, by pomóc chorym. Niestety, czasem fałszywie pojmujemy poczucie obowiązku, ono ma swoje GRANICE, których przekroczyć się nie da. Poza tymi granicami czeka na nas dramatyczne popełnienie błędu medycznego, wypalenie zawodowe, depresja, obojętność wobec chorego, a często opryskliwość i bylejakość.

Ta granica jest bardzo cienka i często trudna do zauważenia, bo nawet zwykła praca nas wypala, powoduje nadmierne zmęczenie, często po przyjęciu jednego pacjenta musimy złapać choć parę minut „resetu”, uspokoić się, poukładać myśli – by przystąpić do dalszej pracy. A praca na okrągło? W biegu? Bez odpoczynku?….

Zdarzają się sytuacje, kiedy mamy obowiązek się poświęcić i pracować ponad siły – masowe wypadki, sytuacje kryzysowe, nagłe zastępstwo za kogoś, kto nie mógł przybyć na dyżur. To wszyscy wiemy i nigdy nie odmówimy pomocy w takiej sytuacji. Wiemy doskonale,że nawet informacja medialna o katastrofie np. komunikacyjnej powoduje natychmiastowy przyjazd do szpitala wszystkich, którzy są dostępni, od lekarzy przez pielęgniarki do laborantów. Nikt wtedy o nic nie pyta. Ale nie możemy tolerować stanu PERMANENTNEJ katastrofy wywołanej nie przypadkami nieprzewidywalnymi, ale wręcz brutalnie PRZEWIDYWALNYMI, codziennymi, prowizorkami, które stają się zwykłym dniem pracy (pracy?) w szpitalu.

Nie do nas należy codziennie ratowanie systemu, na który nie mamy żadnego wpływu, bo nikt nie słucha naszych głosów odnośnie jego zmiany. Ktoś ponad nami decyduje, ktoś za czymś głosuje, podpisuje dokumenty i decyzje personalne – a my mamy to wszystko dźwigać na własnych barkach i CODZIENNIE ponosić za to ODPOWIEDZIALNOŚĆ ….. w przeciwieństwie do tych, którzy REALNIE tę odpowiedzialność powinni ponosić.

Nie tędy droga. Czas zdjąć klapki z oczu i chomąto z karku. Jesteśmy WOLNYM zawodem, dlatego nim jesteśmy i na całym świecie tak prawodawcy nas wpisują w system opieki zdrowotnej, by NIE ZGADZAĆ się na prace, która niesie za sobą szkodę dla naszych chorych. Bo to są NASI chorzy, my ich leczymy, my za nich odpowiadamy karnie, zawodowo, cywilnie i etycznie, nikt nam nie zdjął tego obciążenia i odpowiedzialności.

Nasze życie, nasze rodziny, nasza praca, nasi chorzy i nasza ODPOWIEDZIALNOŚĆ – właściwe pojmowanie tych zależności może się stać KLUCZEM do zmiany opresyjnego systemu opieki zdrowotnej, który w Polsce mamy.

Czytaj więcej.