Od 7 stycznia 2015 r kiedy to w Paryżu miał miejsce atak muzułmańskich terrorystów na redakcję satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo”, minęło kilka miesięcy i stolica Francji kolejny raz stała się miejscem ataku muzułmańskich ekstremistów. W siedmiu miejscach w centrum Paryża doszło do strzelaniny i wybuchów m.in. przy restauracji „Mała Kambodża” w 10, dzielnicy i na przedmieściach w Saint-Denis w pobliżu stadionu Stade de France. Są setki zabitych i rannych.

Od dziesięcioleci Zachód prowadził politykę przyjmowania muzułmanów, a w ostatnim czasie wręcz otworzył szeroko drzwi, by jak najwięcej mogło ich przybyć do Europy. Wykorzystując powstałą sytuację masowo napływają, a przy pomocy aktów terroru dziękują swym gospodarzom za wieloletnią gościnę. Dziś prezydent Francji Francois Hollande zwolennik ich przyjmowania ogłosił stan wyjątkowy i zamknięcie granic. Po raz kolejny widzimy jak na naszych oczach realizuje się projekt multi-kulti.

Chciałabym usłyszeć, co dziś mają do powiedzenia ci wszyscy, którzy przeciwników przyjmowania muzułmanów nazywali faszystami, ksenofobami, rasistami, ciemniakami, równocześnie tak ochoczo zachęcali by Polska poszła śladem Europy i również otworzyła się na nich szeroko. Według nich my również powinniśmy zarazić się dżumą, skoro panuje ona w zachodnich krajach.

Co dziś powiedzą ci wszyscy, którzy organizowali manifestacje pod hasłami: „Gość w dom, Bóg w dom”, „Uchodźcy mile widziani”, „Nikt nie jest wrogiem”, „Chcę mieć muzułmanina za sąsiada”.

Czy teraz będą przekonywać nas, że muzułmanie w swej przeważającej masie są nastawieni pokojowo i gdy stworzymy im odpowiednie warunki, to łatwo się asymilują, staną się obywatelami szanującymi nasze prawa i tradycje, a te akty terroru są odosobnionymi przypadkami?. Już pojawiają się głosy martwiące się tym, że społeczność muzułmańska może spotkać się z przejawami rasizmu.

Na kpinę zakrawają słowa D. Tuska zawarte w liście do Hollanda „Konieczna jest europejska strategia walki z terroryzmem”. To znaczy, że mimo aktów muzułmańskiego terroru, płonących przedmieść miast Wielkiej Brytanii, Paryża, Sztokholmu i fali przestępczości, do tej pory nie wypracowano żadnej strategii i dopiero teraz będzie wypracowywana.

Jeden z ekspertów zaproszonych do telewizji stwierdził, że aby zapobiegać atakom terrorystycznym mamy być „społecznie wyczuleni”. W związku z tym Polacy powinni odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy widząc, przez co przechodzi Zachód lepiej w ogóle muzułmanów nie przyjmować, a tym samym nie mieć z nimi niekończących się problemów, czy ich przyjmować zdając sobie sprawę, że w przyszłości będziemy mieć Paryż w Warszawie?

Liliana Borodziuk