Jeśli spojrzymy na to, co dzieje się na poziomie budowy regionalnych sojuszy, to sytuacja reżimu w Teheranie wygląda naprawdę kiepsko. Widać też, że liczenie na zastraszenie sąsiadów tak, żeby wymusili na USA zakończenie operacji wojskowej, wywołało efekt odwrotny od zamierzonego.
Pogłębienie współpracy między Ankarą, Islamabadem i Baku, obok drugiego bloku: Arabia Saudyjska – Pakistan – Bahrajn – ZEA, to koszmar strategiczny dla Iranu.
Obydwa te bloki razem znacznie przewyższają potencjał militarny Iranu zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym. Gdyby ten układ zadziałał, to USA zyskują kilka lądowych „wejść do Iranu” oraz sporą ilość „mięsa armatniego”, pozwalającą minimalizować straty własne.
Może armie arabskie nie są „szczególnie bitne”, ale zyskują poważną motywację do działań: straty finansowe wywołane blokadą eksportu ropy i gazu przez Cieśninę Ormuz. Poza tym akurat ich siłę główną stanowi broń rakietowa oraz lotnictwo (którego samoloty mogą być pilotowane „niekoniecznie przez miejscowe załogi”).
Oczywiście scenariusz wojny Iran vs jego sąsiedzi, wspierani technologicznie przez USA, jest paradoksalnie mało prawdopodobny.
Natomiast patrząc logiką Sun Tzu, powstanie takiej koalicji daje potencjalnie silny argument dla prowadzonych w tle rozmów USA z Iranem w Islamabadzie. Wiedząc, że takiej wojny nie wygra, reżim irański może stać się mniej asertywny, bardziej skłonny do ustępstw.
Gdyby ten z kolei scenariusz udało się zrealizować, to paradoksalnie Trump mógłby wygrać tę wojnę, podobnie jak Bush Sr. wygrał pierwszą wojnę z Irakiem. Owszem, finansowo kosztowne, ale bez większych strat w ludziach.
Pojawia się też szansa na przyspieszenie erozji systemu w Teheranie. Kluczowa może być tu kwestia zamrożenia irańskich możliwości handlu z użyciem „słupów” w ZEA oraz uniemożliwienie handlu irańską ropą i gazem (czyli „odwrócona blokada morska”). W to drugie planują zapewne zagrać Amerykanie, wysyłając do Zatoki flotę desantową, gotową zająć strategiczne wyspy irańskie.
Wszystko to wygląda zatem bardzo ciekawie.
Autor: dr hab. Aleksander Głogowski, profesor UJ. Politolog, Katedra Historii Polskiej Myśli Politycznej INPiSM Uniwersytetu Jagielońskiego.
Zostaw komentarz