Elity i rząd koalicji PO-PSL przez osiem lat przyzwyczaiły się do tego, że rządzenie było jasne i klarowne. Polegało tylko na tym, że gdy Unia coś nakazała, to wiadomo było, iż trzeba to wykonać natychmiast. Przez całe dwie kadencje płynęliśmy w głównym nurcie, a koalicja zamiast dbania o interesy narodowe, dbała tylko o własne (casus D. Tuska). Dzięki temu na salonach unijnych była chwalona, stawiana za wzór i poklepywana po plecach. Dla dzisiejszej opozycji nie ma większej nagrody jak pochwała płynąca z ust brukselskiego urzędnika, która nic go nie kosztuje. Do dziś wierzą w to, że byli szanowanymi i liczącymi się partnerami, tylko jakoś tak się dziwnie składało, że nikt się ich nigdy nie pytał o zdanie, gdy łożono na dnie Bałtyku gazociąg Nord Stream, odmówiono nam statusu stałego obserwatora na szczytach Eurogrupy, ponad ich głowami do dziś trwają próby narzucenia nam stałych kwot imigrantów muzułmańskich, a za ich nieprzyjęcie grożą karami.

Elitom opozycji w głowie nie mieści się, że powstał rząd, który może mieć odmienne od brukselskich decydentów własne zdanie, że próbuje wybić się na suweren­ność, która jest warunkiem rozwoju, stara się zbu­dować pluralizm i prawdziwą demokrację oraz dbać o interes państwa. Przerażenie je ogarnęło gdy zobaczyli jak premier Beata Szydło, odważyła się wstać z kolan i zaczęła domagać się równego traktowania, powołując się na zapisy traktatowe. Przecież takie zachowanie, to według nich szczyt bezczelności. Ponieważ opozycja nie zna innej pozycji jak tylko leżenie lub klęczenie przed władcami Unii i bicie pokłonów, postawa B. Szydło budzi w nich gigantyczny strach i odrazę, bo wstanie z klęczek, to według nich najgorsze co może się Polsce przydarzyć. Leżenie plackiem lub klęczenie jest takie przyjemne i nie wymaga wysiłku.

Dlatego mobilizują wszystkie siły wewnętrzne i zewnętrzne by obalić prawicowy rząd, który stoi im niczym ość w gardle. Wykorzystują w tym celu wszystkie chwyty, od prób skłócenia prezydenta A. Dudy i premier B. Szydło z szefem partii J. Kaczyńskim jak i wszystkich ze wszystkimi, po organizowanie protestów ulicznych.

Na zewnątrz notorycznie urządzają pielgrzymki do instytucji unijnych z prośbą o nałożenie sankcji na własny kraj, udzielają wywiadów opluwających go, namawiają zagraniczne media do lansowania fałszywego obrazu Polski.

Jak 23 maja podał serwis wpolityce.pl „apolityczny” szef TK prof. Andrzej Rzepliński oraz prof. Stanisław Biernat i sędzia TK w stanie spoczynku Mirosław Wyrzykowski mieli od kilku tygodni spotykać się z wysłannikami Fransa Timmermansa, a do Brukseli były przesyłane „instrukcje” jak komentować i oceniać złożony projekt ustawy dotyczącej TK autorstwa polityków PiS z 29 kwietnia br. Równocześnie „stali się wręcz koordynatorami działań Komisji Europejskiej przeciwko Polsce”. Jadą po bandzie aż iskry lecą.

Znakomitym posunięciem PiS-u na użytek wewnętrzny był miażdżący audyt w sprawie rządów koalicji PO-PSL, dzięki któremu społeczeństwo mogło się dowiedzieć nie tylko prawdy o stanie państwa, ale i o panującej sytuacji w poszczególnych ministerstwach. Natomiast na użytek zewnętrzny była debata nad uchwałą o obronie suwerenności Polski. Pokazała ona Unii Europejskiej jak odbieramy ich ultimatum, a przy okazji Polakom, komu zależy na naszej suwerenności, a komu ona uwiera. Posłowie PO, PSL i Nowoczesnej nie wzięli udziału w głosowaniu, 4 posłów wstrzymało się od głosu, a posłanka PO Agnieszka Pomaska na mównicy sejmowej podarła kartkę z treścią uchwały. Mam nadzieję, że wszystkim tym, którym zależy na naprawie Polski, bez względu na poglądy polityczne będą pamiętali, kto wróg, a kto swój.

Ponieważ opozycja nie może pogodzić się z przegranymi wyborami i odsunięciem od żłobu, a lewacy rządzący Unią Europejską tym, że władzę przejęła w Polsce prawica, która nie utożsamia się z ich wizją Europy, chce być podmiotem w europejskiej polityce, a nie jak to miało miejsce za rządów koalicji PO-PSL przedmiotem, dbająca o interesy narodowe, propagująca wartości chrześcijańskie jest złym przykładem dla innych i dlatego będzie przez nich zaciekle i z furią zwalczana. Należy mieć świadomość, że przez cały okres rządów premier B. Szydło, każdy pretekst będzie dobry by w niego uderzyć. Będą stosowane różne formy nacisku z obniżaniem ratingów, ultimatum z szantażem włącznie. Dlatego zastanawiam się czy PiS tak obrabiany nie wymięknie.

Liliana Borodziuk