Obejrzałem w TVN24 wywiad z panem Czesławem Mozilem. Nie jest to „moja” muzyka, wolę Bacha, death metal i Led Zeppelin, ale trochę gorzkiej prawdy o emigracji w tym wywiadzie było. Uderzyło mnie szczególnie zdanie pana Mozila na temat udziału emigracji w wyborach krajowych. Powiedział, że w Danii jest prawo, które mówi, iż obywatel duński pozostający sześć miesięcy poza krajem nie powinien decydować o kształcie swojego państwa, czyli brać udziału w wyborach. Ciekawe, nie wiem czy jest to słuszne, czy nie. Wiem jedno i zaraz większość Polaków z zagranicy rzuci się na mnie. Uważam, że jeśli chcemy zmieniać nasz kraj, to powinniśmy być tutaj, mieszkać w nim i uczestniczyć we wszystkich jego bolączkach. Można oczywiście powiedzieć” ‚Chcemy wrócić, ale tu się nie da i póki się nie da, to nie wrócimy”. Tylko gdy to powiemy, musimy również zaakceptować fakt, iż nasz powrót będzie powrotem „na gotowe”, a zmiany nie będą naszą zasługą, a wyłącznym sukcesem „tubylców”.

Pamiętajcie, że pan Donald Tusk też jest emigrantem zarobkowym. Proszę nie odbierać tego jako krytykę emigracji. Chodzi o to, że łatwo jest krytykować z oddali, samemu będąc nie zagrożonym i nie podlegać krajowym patologiom. Przypominam też, że tylko my, którzy mieszkamy w Polsce, płacimy tutaj podatki i utrzymujemy nasz kraj, a nie inne organizacje państwowe. To właśnie daje nam przewagę i prawo, by żądać. Raz jeszcze: rozumiem wybory i powody tych wyborów, ale proszę zrozumieć i takich jak ja. Nie wyemigrowałem, chociaż mogłem kilkakrotnie i w latach osiemdziesiątych i później. Zostałem, ponieważ to jest mój kraj, nawet jeśli Polska tego nie chce, a wszędzie indziej byłbym wyłącznie gościem. To powiedziałem w roku 1989 pracownikowi pewnej służby specjalnej, obecnie sojuszniczej.

Teraz dopiero naraziłem się potężnie.

Powtarzam: nie jest to post przeciwko emigrantom, ale zaproszenie do dyskusji. Wbrew pozorom swojego zdania na ten temat nie ujawniłem. Ja zrobiłem tak, jak zrobiłem, ale rozumiem tych, którzy wyjechali. Nie potępiam, ani nie pochwalam. Rozumiem.

Zanim się obrazicie, to odpowiedzcie na pytanie: czy w krajach, w których przebywacie emigrant o podwójnym obywatelstwie może zostać ministrem miejscowego rządu? Nie chodzi o drugie i trzecie pokolenie, ale o właściwą emigrację.

No dobrze! Sorry, ale udał mi się eksperyment i podpuściłem Was trochę.

Wstęp na temat wywiadu z panem Mozilem był wyłącznie prowokacją i zakamuflowanym streszczeniem wypowiedzi tego muzyka.

Oczywiście, że wszyscy Polacy mają takie same prawa do dyskusji o kraju, bez względu na to gdzie są, pod warunkiem, ze czują się Polakami. Ja uważam, że ojczyzna jest tylko jedna, a miejsca pobytu mogą być różne. Ciesze się z dyskusji pod postem, bo wreszcie wielu z Was uświadomiło sobie tą prostą prawdę.

Oczywiście, że my, tu w kraju mamy na co dzień to, przed czym wielu uciekało i ucieka. Wiem też, ze Polacy na emigracji uciekają od siebie. Mój post miał Wam pokazać, ze musicie być razem, a wtedy wszystko w kraju zmienimy.

Powtarzam: ja nie wyjechałem i nie wyjadę mimo dość cięzkiej sytuacji tutaj dla ludzi z moim życiorysem. Nie krytykuję jednak tych, którzy wyjechali.

Poza tym warto rozpocząć dyskusję o uwarunkowaniach prawnych, ponieważ w komentarzach pojawiły się niektóre paranoje prawne.

Jadę opluskwiać „wolnościowców” do TV Republika.