Po przeczytaniu ostatniego felietonu Szarka (czytaj tutaj), dotyczącego skandalicznego, belgijskiego spektaklu, wystawianego na 45 Warszawskich Spotkaniach Teatralnych zbulwersowany znajomy, zapytała autora.
– Czemu ty Szarku jeno skandale i sensacje opisujesz. Pseudo artystom reklamę robisz i ludzi denerwujesz? Czy już nie ma lepszych i godniejszych uwagi teatrów, o których coś dobrego mógłbyś napisać?
– Dlaczego z uporem masochisty jeno same knoty i gnioty wyszukujesz, ogólny upadek sztuki i kultury wieszcząc. Fejsbukowe gusła odprawiasz. Wernyhorę udajesz!
– A kysz dziadu utrapiony, idźże z taką publicystyką na chuj! – Zakrzyknął znajomy czytelnik i zdzielił Szarka po łbie negatywną recenzją, aż mu w oczach sto antylajków, jak sto świeczek na choince zapaliło się i zgasło.
Czytał Szarek recenzje czytelnika i się denerwował. Jak to może być? On tu na straży kultury i dobrych obyczajów, jak ta “sosna na siewiere dikom stoit odinoka”, a czytelnicy jeszcze go krytykują. On tu w szlachetnym gniewie, jak Zeus Egidą wysoką sztukę od pohańbienia zasłania, a znajomy wysyła go tam, gdzie „ruskij wojennyj korabl!”
– Czy to sprawiedliwe? – zastanawiał się Szarek, ale krytyką się przejął i postanowił poprawę.
Przypomniał sobie, że w ostatnich dniach roku szkolnego był z klasą szóstą na przedstawieniu w stołecznym Teatrze Lalek Baj.
Razem z nim byli: nauczycielka polskiego – Pani Wanda i nauczyciel muzyki – Pan Grzegorz. Spektakl, który oglądali nosił tytuł “Oskar i Pani Róża” i został zrealizowany na podstawie powieści Erica Emmanuela Schmitta.
Sztuka opowiada historię chorego na raka chłopca, który zaprzyjaźnia się z odwiedzającą go w szpitalu wolontariuszką – tytułową Panią Różą. To od niej Oskar dostaje, to co w życiu jest najcenniejsze: radość, zrozumienie, nadzieje. Tylko Róża potrafiła rozmawiać z chłopcem o sprawach ważnych i ostatecznych. Uświadamia Oskarowi, że nawet w ostatnich dniach życia warto nawiązać przyjaźń, zabiegać o miłość dziewczyny, wybaczyć rodzicom, uwierzyć w Boga.
Wstyd przyznać ale Szarek, nie znał dotąd twórczości francuskiego pisarza ani książki na podstawie, której zrealizowano przedstawienie. Słowem, nauczyciel pomocniczy poszedł do teatru ciemny, jak tabaka w rogu!
Tym większa była jego radość, kiedy skonstatował, że to adresowane do młodzieży widowisko, jest wybitnym dziełem sztuki – także dla dorosłych.
Twórcy spektaklu z wielką delikatnością i przy pomocy oszczędnych, ale jakże trafnie dobranych środków wyrazu, dostarczyli widowni prawdziwych wzruszeń artystycznych.
I mimo tragicznego zakończenia nie pozostawili młodych widzów bezradnych wobec śmierci.
Dlatego Szarek, pragnie podziękować wszystkim twórcom z “Teatru Baj” biorącym udział w realizacji spektaklu pt. „Oskar i Pani Róża”, a szczególnie głównym wykonawcom – Elżbiecie Bielińskiej i Oskarowi Lasocie.
Przy okazji, dziękuje też dwojgu innym twórcom, działającym na niwie pedagogiki. Nauczycielom: Pani Wandzie polonistce i Panu Grzegorzowi od muzyki, którzy z każdej lekcji, potrafią zrobić małe dzieło sztuki.
– No brylant!
– No istny cud!

Autor: Marek Szarek
Zostaw komentarz