Mój stosunek do lex-Tusk, która to ustawa czyni z Polskę kraj quasi-demokratyczny i do pana Dudy, który tą haniebną ustawę podpisał wyraziłem w poprzednim poście.
Niestety muszę napisać i ten. Otóż ekscesy PiS po raz kolejny stały się okazją dla zaplecza PO, by uderzać w dziennikarzy. Oto ksiądz Kazimierz Sowa stwierdza, że PiS być może sobie wspomnianą ustawą zaszkodził, czego dowodem mają być m.in. krytykujący ustawę „dziennikarze, którzy do tej pory ubierali się w co najwyżej ubiór Katona a nagle dowiedzieli się, że są następni do przesłuchania, zaraz po Tusku”.
Cóż więc napisał ks. Sowa?
Ano tyle, że jacyś, niewymienieni przezeń z nazwiska, dziennikarze są tyleż co sprzedajnymi kur…., które nie dlatego krytykują ustawę, gdyż jest podła i antydemokratyczna, ale dlatego, że się wystraszyli.
Ja złego towarzystwa i tchórzy staram się unikać, więc publicznie proszę Cię Kazimierzu, byś wymienił – nazwisko po nazwisku – tych, którzy – jak twierdzisz – „co najwyżej ubierali się w strój Katona” (czyli jak rozumiem PiS w zasadzie nie krytykowali), a teraz czynią to wyłącznie ze strachu.
Wybacz Kazimierzu, że prośbę powyższą kieruję do Ciebie publicznie, ale gdy prosiłem – skądinąd niezliczone ilości razy – o to, byś wymienił nazwiska tych okropnych, niby krytycznych wobec PiS a po cichu PiS wspierających dziennikarzy, zawsze odpowiadałeś unikiem. Nigdy żadnego nazwiska nie podałeś. Zaczynałem nawet podejrzewać, że po prostu uważasz, że jedyni uczciwi dziennikarze to ci, którzy popierają PO i Donalda Tuska. Za to, że tak sądziłem przepraszam. No ale teraz, gdy okazuje się, że tak wielu dziennikarzy to wręcz przedstawiciele najstarszego zawodu świata, już nie tyle wolałbym wiedzieć, ale muszę wiedzieć kogo unikać.
Tylko zanim owe nazwiska wymienisz sprawdź proszę, czy nie wymieniasz nazwisk ludzi, których od lat nie wolno zapraszać do TVP i którzy dziesiątki, jeśli nie setki razy PiS krytykowali. No bo, jakbyś ich wymienił, to by wyszło, że jednak naprawdę sądzisz, że jedyni uczciwi dziennikarze to, ci którzy wspierają jedną, konkretną partię. A tak przecież na pewno nie jest.
Wiele lat temu mój znajomy z ABW powiedział mi, że ma czasem wrażenie, że nie pracuje w służbach, ale biorąc pod uwagę ilość g…. z którym ma do czynienia, raczej w przedsiębiorstwie kanalizacyjnym. Przypomniało mi się to, bo sam mam coraz częściej wrażenie, że pracując jako dziennikarz każdego dnia brodzę w jakiejś mocno nieczystej brei. I coraz częściej zastanawiam się, czy będąc zobowiązanym do zachowania stosownego języka nie robię rzeczy w istocie niestosownej. Bo czy nie nazywając chamów chamami, prostaków prostakami, półinteligentów półinteligentami i hołoty hołotą tak naprawdę opisuję rzeczywistość?
Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).
Zostaw komentarz