Wadowiczanka, która zaufała Mateuszowi Klinowskiemu i podczas kampanii samorządowej pomogła „doktorowi” zostać Burmistrzem Wadowic, przejrzała na oczy. Elżbieta Łaski ujawnia, jakie są jej motywy i powody obnażania obłudy oraz kłamstw serwowanych mieszkańcom Wadowic przez włodarza papieskiego miasta. Rozmowa z kobietą, która rzuciła referendalne wyzwanie samorządowcowi, który dla lansu i błysku fleszy oraz oka kamery jest wstanie „zjeść własny ogon”.

Krzysztof Sitko: W kampanii samorządowej była Pani hejterem wspierającym Klinowskiego. Pomogła Pani mu wygrać. Co się stało, że tuż po wyborach postanowiła Pani się od niego odwrócić? Teraz jest Pani jego zagorzałym krytykiem. Co jest powodem?

Elżbieta Łaski: Nigdy nie byłam zawodowym hejterem wspierającym Mateusza Klinowskiego, ale to prawda, starałam się pomóc mu wygrać pisząc komentarze na stronach Facebook’a. Po raz pierwszy w życiu zaangażowałam się w politykę. Wtedy, w 2014 roku, niewiele się orientowałam w sprawach gminy i urzędu miasta, zawierzyłam informacjom podanym na stronie Inicjatywy Wolne Wadowice. Już w trakcie zapoznawania się z nimi czułam, że nie wszystko jest w porządku, mimo to nie wycofałam się z poparcia. Klinowski wygrał, cel osiągnął, został burmistrzem. Chciałam się wycofać, bo świat polityki był mi zawsze obcy, ale nie potrafiłam, szczególnie po tym, kiedy z bardzo dużą częstotliwością na stronach naszego portalu wadowice24 zaczęły pojawiać się liczne artykuły dotyczące decyzji i posunięć pana Klinowskiego w urzędzie miasta. Wtedy jeszcze milczałam, przyglądałam się i zastanawiałam, dlaczego ten człowiek, który objechał pół świata, miał kontakty z różnymi kulturami, ludźmi mieszkającymi w różnych warunkach, środowiskach, zamiast działać na korzyść naszej gminnej wspólnoty, robi potworne rzeczy  i nie przyjmuje do siebie słowa krytyki. Tak naprawdę krytykować zaczęłam w czerwcu 2015 roku.

Jakie są to te potworne rzeczy, które robi Burmistrz Klinowski?

– Działanie na szkodę mieszkańców, utrudnianie im życia, czyli na przykład wyprowadzenie busów z centrum miasta, usunięcie przystanku z okolicy przychodni i szpitala, zafundowanie bezpłatnego busa, który będzie opłacany z budżetu gminy. Ukazanie tym samym, że są lepsi przewoźnicy, a pasażerowie busów gorsi od właścicieli samochodów. Nie słyszał Pan opinii przewoźników, ich planów, aby przechytrzyć pomysł burmistrza, ale ci ludzie chcą się bronić przed utratą pasażerów. Bardzo wyraźnym akcentem było przywiezienie do Wadowic ludzi obcych i niedoświadczonych, 3 aniołków, studentek, nieobeznanych z realiami pracy urzędu, co więcej, zatrudnienie swojej zastępczyni wbrew obowiązującym przepisom. Następnie konkurs na sekretarkę, w którym wzięły udział 143 osoby, a wygrała koleżanka burmistrza, która przez cały rok swoim fałszywym uśmiechem ocieplała jego wizerunek. Potworne rzeczy to blokowanie inwestycji, wmawianie radnym, że Wadowice nie potrzebują obwodnicy, regularne aroganckie odpowiedzi na niewygodne pytania na sesji rady miejskiej, a także arogancja w stosunku do niewygodnych mieszkańców naszej gminy. Ostatnio, w Boże Narodzenie, oburzający wpis, którego celem było sprowokowanie wymiany zdań i podżeganie do obrażania wartości chrześcijańskich. Sam wpis burmistrza był typowo prowokacyjny, ale już wypowiedzi różnych ludzi uderzały bardzo w katolików. Burmistrz mógł usunąć ten wpis, ale nie zrobił tego, czekał na coraz to nowe komentarze.

Z tego powodu postanowiła Pani organizować referendum ws odwołania Burmistrza Klinowskiego ze stanowiska?

– Referendum chciałam organizować jesienią 2015 roku. Poszłam na Plac Kościuszki rozmawiać z ludźmi. Okazało się, że kiedy 4 lata wcześniej kilkoro radnych chciało stamtąd usunąć przystanek, handlowcy z Placu Kościuszki potrafili się zjednoczyć, zorganizować i postawić przeciwko godzących w ich interesy planom. W ubiegłym roku było cicho i nikt z nich nie potrafił mi odpowiedzieć, dlaczego już nie walczą. Wtedy, we wrześniu 2015 roku miałam ze sobą listę z około 50 punktami, w których wskazywałam błędy Klinowskiego, teraz na liście znalazłoby się co najmniej 100 spraw, które godzą w interesy różnych grup mieszkańców.

Czyli media lokalne pisząc o Pani inicjatywie nie kłamały? Jak doszło do tego, że pojawił się ten news w Wadowicach? Któryś z dziennikarzy z Panią o tym pomyśle na referendum rozmawiał?

– Informacja ta pojawiła się po tym, kiedy na profilu fejsbukowym portalu wadowiceonline do zdjęcia „Człowiek, którego boi się układ” napisałam komentarz i dołączyłam zdjęcie ankiety, którą zaczęłam przeprowadzać w niedzielę, 31 stycznia 2016 roku. Żaden dziennikarz poza Panem się ze mną nie kontaktował.

Jak zatem powstał artykuł na lokalnym portalu? Dziennikarz wyssał te informacje z palca?

– Podejrzewam, że dziennikarz dobrze wie, co się święci. Słyszałam, że sam artykuł był próbą ośmieszenia mnie. W innym komentarzu na fejsbuku napisałam, że zorganizuję referendum, więc sądzę że artykuł powstał na jego podstawie.

Czyli dziennikarz napisał artykuł nie rozmawiając z Panią? Czy to oznacza, że „układ” boi się Pani i artykuł powstał na zlecenie?

– Istnieje taka możliwość. To próba zdyskredytowania mnie. Właśnie doczytałam, że podobno mój blog jest nieudany. Pan redaktor Wadowiceonline.pl nie ma pojęcia, że mam pracę zawodową, a blogi nigdy nie były moją pasją. Piszę artykuł, kiedy mam na to ochotę. Ostatni opublikowałam 4 stycznia 2016 roku. Być może w lutym powstanie ich więcej.

A Pani się na to zgadza? Czy zamierza pani wyciągnąć z tego jakieś konsekwencje wobec tego dziennikarza?

– Nie jestem osobą pokroju burmistrza Klinowskiego. Nie będę z tym walczyć na drodze prawnej. Wielu dziennikarzy odbiega od ogólnie przyjętych standardów, do czego nasze społeczeństwo przyzwyczaiło się w ciągu ostatnich lat To samo dotyczy Wadowic. Taka jest rzeczywistość medialna i nie zamierzam z nią walczyć.

Wróćmy zatem do referendum, w rezultacie zamierza je Pani organizować czy nie?

– Bardzo bym chciała, ale po to właśnie przeprowadzana jest ankieta, której celem jest zdobycie informacji na temat nastrojów społecznych w sprawie nowej władzy w Wadowicach. Tak więc jeśli okaże się, że warto go organizować, przygotuję się do niego w należyty sposób.

Czyli podchodzi Pani do tego profesjonalnie? A ujawni Pani, kto za tym pomysłem stoi?

– Pomysł referendum jest mój. Własny. Ale są osoby, które już wcześniej były chętne, aby go przeprowadzić, tzn. potwierdzały chęć stworzenia grupy inicjatorów.

Kim są Ci ludzie, bo przecież sama Pani nie jest wstanie tego przeprowadzić?

– Nie jestem upoważniona do wymieniania tych ludzi z imienia i nazwiska. Na razie jest anonimowa ankieta. Jeśli jej wynik będzie świadczył o tym, że warto dalej iść w tym kierunku, obiecuję, że będzie Pan pierwszą osobą, która pozna nazwiska osób współdziałających ze mną. Na razie nie założyliśmy stowarzyszenia ani nie zgłosiliśmy się do komisarza wyborczego. To wszystko jest jeszcze przed nami.

Powiem tylko tyle, są to ludzie, którzy się nie boją burmistrza, którzy widzą szereg nieprawidłowości, a także bezpośrednio skrzywdzeni przez Klinowskiego. Nie mają nic do stracenia.

Z tego co Pani mówi wynika, że zna Pani całą procedurę referendalną. Skąd zatem taki wściekły atak na Panią i specjalny artykuł dyskredytujący Pani działania? Czyżby nowy „układ” rządzący Wadowicami bał się Elżbiety Łaski?

– Czy się mnie ktoś boi? Nie sądzę, ale myślę, że sama informacja o możliwości przeprowadzenia referendum i porwania ludzi przeciwko nowym zasadom sprawowania władzy w Wadowicach może być dla niektórych przerażająca.

Podejrzewam, że boją się faktów, które ukryte są na stronach Internetu. Nikt ich jeszcze nie skatalogował. Chciałabym to zrobić i posłać te informacje do ludzi w formie papierowej. Co ciekawe, nie złamałabym prawa jak Klinowski, bo nie użyłabym ani jednego kłamstwa, podczas gdy on, aby wygrać wybory, posłużył się niemal samymi kłamstwami. Taka jest między nami różnica.

Mówi Pani, że już czas na referendum, a znany wadowicki Bloger Marcin Gładysz uważa, że to za wcześnie i taka inicjatywa może tylko pomóc Klinowskiemu i wyposaży go Pani w zbroję, a pomysł nie ma szans na powodzenie. Zgadza się Pani z taką tezą?

– W sprawie przeprowadzania referendum są różne opinie. Rozmawiałam z kilkoma osobami związanymi z polityką. Jedni twierdzą, jak ów bloger, że wzmocni, a inni że wręcz przeciwnie, gdyż każde referendum osłabia urzędującą władzę. Sądzę, że Pan jako dziennikarz polityczny ma w tej sprawie większe doświadczenie ode mnie. Nie zwykłam nigdy porywać się z motyką na słońce, nie zwykłam się też poddawać i nie jestem w gorącej wodzie kąpana. Jeśli przyjdzie co do czego, zorganizuję referendum tak, aby się udało.

Skąd się u Pani bierze taka pewność?

– Nie mam wcale pewności, ale wierzę w siebie. Ostatnio kilka osób powiedziało mi, że jest we mnie mnóstwo energii. To ciekawe, bo usłyszałam te słowa po raz pierwszy w życiu. Nie znoszę się poddawać, a porażka też nie oznacza końca świata. Jestem nastawiona pozytywnie do tego, co robię, do ludzi i wierzę, wiem, że uczciwe sprawowanie władzy jest rzeczą możliwą. Jest rzeczą na którą zasługują Polacy.

Pobawmy się zatem w spekulacje. Odwołuje Pani Klinowskiego z fotela burmistrza i co dalej? Kto będzie Pani kandydatem na ten urząd w Wadowicach?

– Kandydaci się pojawią. Będzie walka, jak zawsze.

Na mieście mówi się, że to Pani ma zamiar kandydować na burmistrza Wadowic to prawda?

– To prawda. Nie zauważa Pan analogii do organizatora poprzedniego referendum? Wtedy też oficjalnie nie mówił, że będzie kandydatem. Było to powiedziane właśnie w taki sposób „na mieście mówi się”. Tak więc w tym momencie chciałabym ten temat uciąć. Nie dzieli się skóry na niedźwiedziu i trzymam się tej zasady.

Czyli nie ma Pani alternatywy? A zatem czemu ludzie mieliby Pani zaufać i odwołać Burmistrza Klinowskiego?

– To pytanie jest postawione zdecydowanie za wcześnie. Dlaczego jest Pan uparty i zaczyna snuć spekulacje, że szybka zmiana burmistrza jest w ogóle możliwa? Czy moja odpowiedź będzie mieć już dzisiaj jakieś znaczenie skoro nawet nie wiemy, czy warto podchodzić do przeprowadzania referendum? To wszystko związane jest z czasem, a także odpowiednią informacją skierowaną do mieszkańców miasta i gminy. Czas działa na naszą niekorzyść.

Skoro Pan jednak nalega, to odpowiem. Pierwszą sprawą, o której mówię głośno jest kwestia z pozoru nieistotna, ale dla mnie chyba najważniejsza. Jest to sprawa wizerunkowa. Burmistrz Klinowski nie jest znany szerszej publiczności, przedstawia się na pojedynczych zdjęciach w Internecie, a z drugiej strony są atakujące go artykuły na portalu wadowice24. Przeciętny mieszkaniec Wadowic nie potrafi na tej podstawie wyrobić sobie odpowiedniego zdania. Proszę wziąć pod uwagę, że kilka tysięcy starszych ludzi nie ma Internetu. Oni mają szczątkowe informacje, jedynie plotki, pogłoski lub na przykład sponsorowany artykuł w „Wiadomości Powiatowe”. Ci ludzie na spotkaniu z burmistrzem, szerzej znanym jako Propagandówka Klinowskiego, bili mu brawa, kiedy ich okłamywał w świetle kamer.

Co poza tymi zarzutami?

Poza wizerunkiem są spraw związane z rozwojem Wadowic i podejściem do mieszkańców, do ich problemów, pytań i wątpliwości. Sama jestem tego najlepszym przykładem. Mam nawet nagraną rozmowę z burmistrzem. Nie spodziewałam się takiego tonu, takiej arogancji w czasie krótkiej rozmowy z Mateuszem Klinowskim.

Ujawni Pani tą rozmowę?

– Jak przyjdzie na to stosowny moment, będzie to kluczowy gwóźdź do wieka jego politycznej trumny.

A zatem co jeszcze przeszkadza Pani w sprawowaniu władzy przez Burmistrza Klinowskiego?

– Blokowanie budowy obwodnicy, usuwanie busów z centrum byle ludziom bez własnych samochodów było gorzej. Dlaczego, bo ich nie stać na zakup auta? Do tej decyzji przyczynili się radni miejscy, ale oni mają samochody.

Pani ma inny pomysł?

– W przeciwieństwie do burmistrza Klinowskiego nie potrzebuję mieć dokoła siebie ludzi, którzy mi przytakują. To jest nienaturalne. Tego typu postawy są ostatnio bardzo widoczne w urzędzie i stąd też wynikają różne błędne decyzje do których doprowadzono w ostatnich miesiącach. Nie może być tak, że jeśli człowiek ma inne zdanie milczy, aby się nie narazić.

Klinowski jest samorządowym tyranem?

– Przykładów z osobowością i jej wpływem na podległych sobie urzędników jest więcej, ale uważam że ten który właśnie przedstawiłam najdobitniej pokazuje tzw. wierność, a niektórych przypadkach zaślepienie.

Czuć poddaństwo, a to bardzo negatywna cecha urzędników. Oni mają być kompetentni i służyć burmistrzowi radą lub przynajmniej mieć swoje zdanie i nie bać się go głośno wyartykułować.

Jak jest jeszcze różnica między waszymi koncepcjami na sprawowanie władzy przez burmistrza Wadowic?

– Jeszcze jedna różnica, o której wiedzą ci wszyscy, którzy czytają moje komentarze na wadowice24. Piszę, co myślę, piszę prawdę w oparciu o fakty. To jest moją wizytówką. Burmistrz Klinowski nie brzydzi się kłamstwem. Na jego kłamstwa jest wiele dowodów na nagraniach z sesji i spotkań z mieszkańcami.

A dlaczego mieszkańcy Wadowic mieliby zaufać akurat Pani? Nie uważa Pani, że brak Pani doświadczenia w pracy samorządowej, szczególnie do bycia burmistrzem? Czy może się Pani pochwalić jakimiś sukcesami lub osiągnięciami zawodowymi?

– Odpowiem pytaniem na pytanie. Czym zasłużył się obecny burmistrz Klinowski? Chyba nie faktem, że był radnym, który uderzał w byłą burmistrz? Czy to co ja robię od 9 miesięcy różni się czymś od jego pracy w radzie miasta?

Dobrze wiemy, że doktor Klinowski, bez habilitacji, nie miał żadnych osiągnięć na niwie samorządowej. Klinowski udowodnił, że aby w Wadowicach zostać burmistrzem nie trzeba, a wręcz nie można być w żadnym układzie politycznym.

Przez ostatni rok dołączałam do sesji i komisji rady miejskiej, zapoznawałam się z wieloma dokumentami i wciąż zagłębiam się w przepisy prawa samorządowego. Jeśli zaś chodzi o mój osobisty sukces jest nim z pewnością odwaga, której nie brakowało mi podczas kampanii wyborczej w 2014 roku, a ostatnio informowanie czytelników wadowice24 o tym, na czym powinna polegać praca dobrego samorządowca. To wbrew pozorom nie jest wcale łatwe zadanie, które wymaga zaangażowania i poświęcenia swojego czasu dla dobra wszystkich mieszkańców. Ludzie powinni wiedzieć, że zadaniem urzędników i burmistrza jest w pierwszej kolejności dbałość o wszystkich mieszkańców jednakowo. W Wadowicach widać podziały na lepsze i gorsze grupy ludzi, czego wcześniej nie było. Transparentność, o której wiele razy opowiadał radny Klinowski, zniknęła jak bańka mydlana. To wszystko powinno zostać jak najszybciej naprawione.

Dziękuję za rozmowę.