Podczas epidemii wysypało imbecyli twierdzących, że wolny rynek nie daje rady z epidemią albo, że firmy chcą pieniędzy to znaczy, że niewidzialna ręka rynku nie działa. To może zastanówmy się jak sytuacja by wyglądała w państwie minimum czyli wolnorynkowym z wydzielonymi funkcjami sprawiedliwości, bezpieczeństwa i reprezentacji zagranicznej.
1. ORGANIZACJA
W państwie minimum zbiera się sztab kryzysowy – wiadomo z imienia i nazwiska kto odpowiada za podejmowane akcje. Do sztabu są wzięci czołowi lekarze i menedżerowie z rynku.
W państwie opiekuńczym panuje chaos. Rząd odpala kolejne tarcze antykryzysowe, które są korekta korekty, miota się jak szatan – zakazuje wchodzić do lasu, nakazuje chodzić 2 metry od siebie członkom rodziny, nasyła policję, wlepia mandaty rowerzystom.
2. FINANSE
Państwo minimum ma fundusz na katastrofy – mogą to być katastrofy naturalne jak trzęsienia ziemi lub powodzie lub epidemie.
Państwo opiekuńcze/ dobrobytu przejadło środki na socjał+ wiec nie dysponuje żadnym budżetem.
3. SŁUŻBA ZDROWIA
W państwie minimum szpitale działają prywatnie, więc robią zapasy, a kiedy przychodzi epidemia i zapasy się wyczerpują szukają towaru na rynku. Dla prywatnych placówek – najważniejsze jest obsłużyć jak największa liczbę pacjentów (ZYSK) oraz ochronić swój personel (KOSZTY REKRUTACJI).
W państwie opiekuńczym – państwowe szpitale żyją z rządowej kroplówki, więc nie dbają o przyszłość.Liczy się tu i teraz. Dochodzi jeszcze kilku pośredników i hajs na szpitale się rozchodzi. Kiedy przychodzi epidemia – nie ma sprzętu, nie ma testów. Lekarze zdani są na siebie samych i pomoc prywatnych osób,
4. RYNEK TOWARÓW I USŁUG
W państwie minimum firmy natychmiast przestawiają produkcję na niezbędne produkty. Producenci podpasek i pieluch mogą wyprodukować maseczki. Producenci wentylatorów – respiratory a browary i destylarnie – płyny do dezynfekcji rąk.
W państwie dobrobytu – rzad pilnuje aby „prywaciarze” nie robili konkurencji spółkom skarbu państwa i znajomym królika. Zakazuje obrotu na portalach i utrudnia import od zagranicznych dostawców. Wszystko po to aby zarobić poprzez państwowy ORLEN i POCZTĘ POLSKĄ.
5. RYNEK PRACY
W państwie minimum – nie ma zwolnień bo walka z epidemią otwarła nowe linie produkcyjne, państwo nie zamyka gospodarki, może co najwyżej wymagać stosowania środków ochrony.
W państwie dobrobytu firmy są pozamykane, ludzie gniją w domach, nawet do lasu nie są wpuszczani przez jakiś czas, policja pilnuje aby obywatele się nie pałętali po ulicach.
Tak mniej więcej działa WOLNY RYNEK i NIEWIDZIALNA RĘKA RYNKU w czasie zarazy i daje radę wbrew temu co bredzą nacjoluchy z Konfederacji czy dziennikarze.
Kiedyś wspominałem, że uwielbiam Australię bo ma mądrych ludzi u władzy (być może dzięki JOW z systemem STV -> IRV). Słuchałem ich debat i widac dużą wiedzę ekonomiczną nawet u lewaków i widać ogromne zainteresowanie małym biznesem i rodzinami. Australia nie jest państwem minimum ale świetnie radzi sobie z epidemią – mało tego właśnie ich minister finansów zapowiedział, że będą cięcia podatków aby ożywić gospodarkę po tym jak pociąg nieszczęść 2020 w nią uderzył. Dokładnie Mathias Cormann zapewnił, że podatki będą tak niskie jak to możliwe i tak wysokie aby zapewnić funkcjonowanie państwa w niezbędnych obszarach.
[„But, of course, if there is scope we always err on the side of lower taxes. Taxes should be as high as necessary and as low as possible.”]
Ponadto Australijczycy zapowiedzieli inwestycje w infrastrukturę.
A co robi polski premier- bankster. Zatrudnia młokosa do Ministerstwa Finansów, który bredzi, że w Polsce jest ogromna klasa średnia, której marzeniem jest pensja 2500 zł na rękę. I mówi, że jest zwolennikiem konserwatyzmu współczującego. Czyli kolejny socjalista, który będzie okradał tych, którzy pracują ciężko bo chcą się bogacić i dawał tym, którzy mogliby się bogacić ale nie muszą bo „PiS da”.
Zawsze mnie zastanawia dlaczego socjaliści nie współczują przedsiębiorcom, że poświęcają kawał życia na swój biznes. Ryzykują, nie śpią po nocach, są zestresowani, nie mają czasu dla rodziny. Współczują nierobom i różnej maści freeloaderom żyjącym z pomocy MOPSów.
Dodajmy jeszcze, że Morawiecki apeluje o 3-4 nowe podatki na pokrycie kosztów pandemii. Banksterowi się okienka przestały zgadzać w Excelu, więc rozpoczął druk kasy, czyli zaczęło się okradanie ludzi inflacją.
No ale przecież przygłupy pisowskie murem za Szumowskim i Dudą – wolny rynek nie działa, tylko państwo dobrobytu.
Durnie nie widzą, że podczas tej pandemii mit państwa dobrobytu runął jak domek z kart i wkrótce poczują widzialną rękę państwa w swoich kieszeniach. A jak ta ręka nie znajdzie pieniędzy to chwyci ich za gardła.
Autor: Obywatel D.C.
Live Free or Die – Wolnościowy Kawałek Internetowej Podłogi (źródło).
Zostaw komentarz