Często wydaje się nam, że nadużywając niektórych słów – powodujemy ich wyjałowienie i utratę ich pierwotnej mocy.
Nieprawda.
Myślę, że tak się dzieje w przypadku gdy przez „nadużywanie” nie rozumiemy zbyt częstego ich stosowania ale stosowanie nieadekwatne do ich znaczeń ….
Częste stosowanie takich słów jak „przyjaźń”, „miłość”, „życzliwość”, „empatia” itd …. nie wyjaławia tych pojęć o ile stosujemy je zgodnie z poczuciem subiektywnej prawdy i zgodnie z ich znaczeniem. W końcu często uprawiany seks – wcale nie powoduje zniechęcenia do niego ….
Podobnie – słowiańskie, czy powszechne na wschodzie Europy traktowanie Przyjaźni – jako tej jedynie prawdziwej i sprawdzonej wydaje się absurdalne – bo po pierwsze nie ma idealnych ludzi, tak samo jak nie ma idealnych żon i mężów tak nie ma idealnych przyjaciół. Po drugie – gdybyśmy tak wszystkich mieli latami sprawdzać – należałoby żyć co najmniej 1000 lat – a żyjemy nieco jakby krócej.
Istnieje jednak inne zjawisko, które błyskawicznie powoduje głęboką erozję i jałowość wszelkich pojęć a tak naprawdę kilka zjawisk :
1. Zawłaszczanie
słów, pojęć, określeń dla własnych, często prymitywnych czy zbrodniczych celów – albo indywidualnych albo korporacyjnych.
2. Generalizacja
jako nieprzytomne rozszerzanie zakresu znaczeń
3. Świadoma Inwersja Znaczeń Pojęć przy zachowaniu tej samej nazwy.
—————————————
Add 1.
Najlepiej widać to przy zawłaszczeniu takich pojęć jak „Bóg” przez Islam czy Katolicyzm – w jednym i drugim przypadku z żądaniem wyłączności korporacyjnej – czyli kościół tyko sobie daje prawo- jedynie poprawnego rozumienia tego pojęcia.
Podobnie z pojęciem – zbawienia, rozgrzeszenia i wielu innych.
Jak z pojęcia „Patriotyzm” zrobić sztandar faszyzmu, rasizmu i tępej małostkowości chowanej za parawanem ksenofobii pokazała pewna partia w Polsce.
Podobnie stało się z takimi pojęciami jak: Praworządność, Sprawiedliwość i Prawo – cokolwiek kiedyś miały oznaczać.
Kto zawłaszczy sobie – słowa – które mają swoją moc i potencjał ten natychmiast zawłaszczy wszystkie prymitywne umysły tłuszczy, czyli znakomitą większość.
Add 2.
Jeśli w pewnym momencie – coś zacznie oznaczać – „Wszystko”, to w tym samym momencie zaczyna znaczyć – „NiC”, czyli w języku polskim z akceptacją podwójnego zaprzeczenia powiedzielibyśmy – Nie oznacza już Niczego.
Obserwuję to rownież w procesie generalizacji – w nauce i poza nią. Różnej maści nawiedzeni amatorzy – przejęli i rozszerzyli do swoich potrzeb takie pojęcia jak fizyka kwantowa, prawo przyciągania, pojęcie pola energetycznego – czyniąc z tych pięć absolutny bełkot bez jakiegokolwiek znaczenia – który może ładnie i rzekomo naukowo brzmi – w istocie jednak staje się stekiem bzdur w które inni nawiedzeni bezkrytycznie zaczynają wierzyć – nie wiedząc przy tym kompletnie w co właściwie wierzą.
Add 3.
Inwersja Znaczeń – to najbardziej podła i bestialską zbrodnia na słowach, pojęciach i ich pierwotnych znaczeniach.
To nie tylko zawłaszczenie – ale przede wszystkim przejęcie znaczenia przeciwnego do tego które funkcjonowało pierwotne.
I tak ewidentne kłamstwa – nazywane są Jedyną Prawdą, zło – wyrządzane człowiekowi lub całym grupom łudzi nazywane jest Dobrem Ogółu lub paradoksalnie działaniem dla dobra owych grup.
Prawem – nazywane jest Jawne Bezprawie Sprawiedliwością – jawne i niejawne Zbrodnie
Głupi Lud – to wszystko kupi na pniu … ponieważ zrozumienie, że Prawda – wbrew swojej nazwie oznaczać może podłe Kłamstwo – wymaga drugiego stopnia abstrakcji oraz pewnej zdolności do refleksji a to dla znakomitej większości – niemożliwe.
„bo skoro Prawda – no to kurwa Prawda – i tyle w temacie„.
Zobaczcie jak to działa w przypadku religii. Spytajcie skąd pochodzi wiara w takiego a nie innego Boga nawiedzonego katolika czy muzułmanina.
„Jak to, przecież w Biblii czy w Koranie jest napisane ….”
OK, ale kto napisał Biblię?
„Jak to kto, przecież na pomocą natchnionych sam Bóg ją napisał ”
No dobrze – a skąd to wiesz?
„no przecież to w Biblii zapisane …. ”
I jak tu się dziwić, że tłuszcza będzie wierzyć w każde słowo napisane w gazetach czy wypowiedziane w Telewizji Partyjnej ….
„no przecież jak powiedzieli czy napisali to tak jest I tyle w temacie„.
Życie nauczyło mnie jeszcze jednego:
Nie warto przypisywać jakiejkolwiek wartości czemuś co można zniszczyć w pięć minut. Nie warto w życiu poświęcać lat by budować swoją renomę, swój wizerunek, swoją pozycję, swoje uznanie w sytuacji gdy to tylko piętrowe domki z kart, które może znieść z powierzchni ziemi – dmuchnięcie byle kurdupla czy jego lachociąga.
Także nie dbając o swoją reputację ani tym bardziej wizerunek kochani moi oburzeni antagoniści:
Ch….j Wam w dupę – czy się ze mną zgadzacie czy nie. Czy mam dobry czy kijowy u was wizerunek.
Wiecie, że to nawet ma swoje dobre strony. Wody nie da się prosto spalić, ponieważ woda już jest płynnym popiołem spalonego wodoru. Jakikolwiek popiół staje nie czuły na wszelki destruktywny ogień bo dwa razy nie sposób go spalić.
Mój spopielony wizerunek w Polsce jest więc w pewnym sensie moją zbroją do końca mojego życia. I niekoniecznie popiół to sadze. To może być – woda.
Bądźcie i Wy moi przyjaciele jak woda bezkształtna i bez dbałości o swój wizerunek. Woda dopasuje się do każdego naczynia – ale każde naczynie, każdą skałę – jest w stanie w razie potrzeby rozsadzić.
Bądźcie silni jak spokojna woda, której potencjał może brzegi rwać i je zmieniać dowoli. Nie marnujcie czasu na wizualizację Waszej wody w konkretnym naczyniu, czyli na budowanie Waszego wizerunku, bo kiedyś ktoś je i tak rozbije w drobny mak.
Kochani – odpływam sobie dziś, gdzieś na wyspę.

Zostaw komentarz