Audycja z panem generałem Pytlem odniosła, niestety, skutek, zakładany przez „reżyserów”. Ku mojemu zdziwieniu w zastawioną pułapkę wpadły postacie związane z ruchami narodowymi. „Cios w miękkie podbrzusze PiS”, „dostali po jajach”, „generał pokazał klasę” – takie wpisy widnieją na stronach narodowców. Gratuluję naiwności i nie dziwię się już różnym kretyństwom typu „słowiańszczyzna”, „dobrosąsiedzkie stosunki z Rosjanami”, podziwianie skuteczności Putina. Już nawet nie dostaję „białej gorączki”! jest mi tylko bardzo smutno, ponieważ ruch narodowy jest Polsce potrzebny i nie może ograniczać się do „Niech żyje wielka Polska” i „Odzieży patriotycznej”. Warto jeszcze mieć program gospodarczy, ale narodowcy mówiący o tym są określani mianem agentury i eliminowani. Wróćmy do audycji.

W odróżnieniu od wielu publicystów i dziennikarzy nie „skazałem” już pana generała z jednej strony, z drugiej zaś nie gloryfikuję go, jako przykładu „patrioty”. Pytam tylko o to jakie konkretne informacje przekazał w programie pani redaktor Moniki Olejnik. Pytam o:

1. Jeśli, jakiś poseł zaciągnął go na rozmowę w cztery oczy w pomieszczeniach komisji sejmowej, to którego dnia to było i mniej więcej o której godzinie. To da się sprawdzić, ponieważ bramki odnotowują wejście zarówno posłów, jak i gości. Byłem raz na komisji i stąd wiem. Jeśli mówi się o takim zdarzeniu, to warto wymienić przynajmniej inicjały posła. Też można sprawdzić, czy był w tym czasie w sejmie.
2. „Uderzenie w miękkie podbrzusze PiS”. Co za bzdura, ponieważ słowa o „prawdziwej” ocenie przez ministra Macierewicza sprawy smoleńskiej, jest wyłącznie wrzutką. Nie da się tego potwierdzić, gdyż pan generał nie podał nawet daty takiej rozmowy. Nota bene, jeśli jest tak dobry „operacyjnie”, to dlaczego nie nagrał tej rozmowy? O ile wiem nikt nie rewiduje osób, które minister zaprasza do gabinetu. Tak, to tylko słowa mające powodować określone reakcje i reakcje te spowodowały. Nawet u narodowców.
3. Wrzutka o „teczce na AM” w SKW też należy do kategorii informacji bez potwierdzenia. Pan generał, przy pomocy pani redaktor, umiejętnie zaprzeczył, lecz wrzutka odniosła skutek. Jeśli byłaby jakakolwiek teczka, to szef SKW musiałby złamać prawo, założyć ją na polecenie przełożonych i nadać kryptonim i klauzulę „ściśle tajne”, co powoduje, ze ujawnienie samego jej istnienia jest ściśle tajne, a jej ewentualne zniszczenie musi być zgodne z dość szczegółowymi procedurami, które zostawiają ślad. Po co więc, mówić o tym, skoro coś takiego nie miało miejsca? Działanie podprogowe?
4. Chciałbym też znać prawdziwe powody odejścia na „własną prośbę” ówczesnego funkcjonariusza UOP pana Piotra Pytla. Podobno miało to miejsce w roku 1998. Nie chcę pisać o tym, co mówili mi koledzy pana generała, przeciwnicy PiS, niektórzy wręcz fanatyczni. Koledzy ci pracowali z panem generałem jeszcze na początku jego kariery w UOP, a jeden z nich także i ze mną w Wydziale Wschodnim UOP. Powtarzam: to nie są zwolennicy PiS, a raczej beneficjenci PO. Nie mam dowodów na ich słowa, więc traktuję je nadal jako plotki.

Tak właśnie wyglądają „fakty” w wydaniu tego świetnie wyreżyserowanego programu. Nie przedstawiam dalszych swoich wniosków, ponieważ widzę, że nie ma to najmniejszego sensu. Jeśli narodowcy tak łatwo dają się łapać na manipulacje i dezinformacje, to cóż? Zostaje dla nich Jabłonowski, pierdzielona słowiańszczyzna i Putin, jako wzór skuteczności. Niech dalej eliminują spośród siebie ludzi o zdrowym rozsądku, a nigdy nie będą mieli żadnej szansy na uzyskanie jakiegokolwiek wpływu na losy Polski. Niech szukają agentury wszędzie naokoło. Na Kremlu otwierają szampana.

Teraz, po tej krytyce i ja dołączę do tych agentów, a także uznany przez narodowców zostanę za wroga numer jeden.