Już wkrótce 15 sierpnia na Stadionie Energa Gdańsk wielka muzyczna impreza zatytułowana Festiwal Energia Wolności. Na temat motywów organizacji, przesłania i dalszych planów rozmawiam z dyrektorem kreatywnym tego wydarzenia Miłoszem Lodowskim.

Agnieszka Białek: Po kampanii prezydenckiej Pawła Kukiza jest Ciebie jakby mniej w przestrzeni publicznej, polityka już Cię nie interesuje?

Miłosz Lodowski: Sztuka jest zawsze była, jest i będzie ciekawsza. Tworząc i kreując mam świadomość pełnej odpowiedzialności za przekaz, za formę, za treść. Jestem w stanie podjąć odpowiedzialność za to co dociera do odbiorców komunikatów, a do polityki, jako miejsca zabawy populistów, nigdy się nie pchałem. Jak każdy świadomy obywatel, patriota, staram się dbać o jakość przestrzeni dookoła, o moje otoczenie, o to co dzieje się w moim kraju. Tu jestem dalej bardzo aktywny. Jeśli takie działania nazywamy polityką, to zawsze nią się będę interesował. Bo w Polsce ma być piękniej i lepiej, każdemu z nas.

AB: Skąd pomysł Festiwalu Energia Wolności?

Miłosz Lodowski: Pomysł na taki festiwal kiełkował we mnie od dawna, ale dopiero niedawno okazało się, że taka potrzeba tkwi także w innych ludziach. Wspólnie z wiceprezesem Energa S. A. Grzegorzem Ksepko i dyrektorem biura prasowego Energi Krzysztofem M. Załuskim postanowiliśmy zrobić coś, czego w Polsce jeszcze nie było – zacząć świętować w końcu polskie zwycięstwa. Uznaliśmy bowiem, że 15 sierpnia, mimo iż jest to data największego polskiego triumfu militarnego i społecznego w XX wieku, heroicznego zwycięstwa w wojnie z sowieckim agresorem, nie znajduje należytego upamiętnienia. Nie chcieliśmy też zrobić zwykłego koncertu, na którym pokazalibyśmy tylko wybitnych twórców. Pełnego patosu i pompatyczności. Chcieliśmy pokazać, że istotą twórczości artystów jest umiłowanie wolności. Świadomość niezawisłości. To, że my artyści w ogóle możemy tworzyć, wynika właśnie z poświęcenia i oddania Rzeczypospolitej przedstawicieli wcześniejszych pokoleń. Patriotyzm jest ciągłością pokoleń i następstwem ich oddania Sprawie.

AB: Czy to formuła jednorazowa czy cykliczna?

Miłosz Lodowski: Mam nadzieję, że Festiwal na stałe zagości w polskich sercach i będzie wciąż się rozwijał. Jego formuła to przewiduje. Chciałbym, a mam nadzieję jest to także intencją sponsorów, czy to Energii S. A. czy Grupy Lotos S. A., że z czasem da pole i miejsce do ekspozycji także innym przejawom polskiej kreatywności. Nie tylko plastykom czy muzykom, ale również poetom czy literatom. Ale to moje marzenia o przyszłości. Teraz zajmuje się wyłącznie pierwszą edycją Festiwalu, a muszę zdradzić, ze to potężna ilość pracy i mimo cierpliwości oraz wyrozumiałości sponsorów, wielka odpowiedzialność.

AB: Jak przebiegała organizacja Festiwalu, chęć współpracy zespołów muzycznych itp.?

Miłosz Lodowski: Ze strony artystów, a więc nie tylko muzyków, bo również muralistów, zauważyłem wielką otwartość – wręcz radość z możliwości zaangażowania się. To cieszy, bo to w końcu środek lata, większość z nas myśli jeszcze o urlopach, a tymczasem w ostatni długi weekend sierpnia – wielka impreza w Gdańsku i to w dodatku w święto narodowe 15.08. To musi cieszyć. Oczywiście całość, jak to w Polsce, przebiega w potężnym pośpiechu. Myśli i pomysły się kłębią. Wciąż wpadają nowe idee. Trudno nad tym zapanować. Na szczęście okazało się, że jest duże grono osób, które docenia formułę Festiwalu. Nieoceniona jest także pomoc sponsorów. Muszę cały czas o tym wspominać, bo po raz pierwszy od dawna widzę tak mocne zrozumienie dla wagi i znaczenia sztuki oraz kultury w funkcjonowaniu nas wszystkich.

AB: Co jest ideą, przesłaniem Festiwalu? Kto ma być odbiorcą?

Miłosz Lodowski: Najchętniej zaprosilibyśmy wszystkich. Mamy sygnały, że przybędą nawet osoby przy nadziei więc zapraszamy wszystkich – nienarodzonych, młodych i seniorów. A idea przewodnia. No cóż, czymś co spaja Polaków jest nasze, tak specyficzne i unikatowe rozumienie wolności właśnie. Coś co kształtuje naszego narodowego ducha i sprawa, że przy jej deficytach stajemy się wyjątkowo niespokojni ;). Ze wszystkimi skutkami tego stanu rzeczy – z działaniami „Za Waszą i naszą Wolność” – włącznie. 😉

AB: Skąd potrzeba organizacji Festiwalu?

Miłosz Lodowski: Z wewnętrznego przekonania, że w Polsce jest miejsce na dobrą, tożsamościową, patriotyczną imprezę, pełną radości, szczęścia i poczucia wolności. Pełną energii tworzenia i działania. Pełną energii wolności. Wolną od nadmiernego patosu, blichtru i pompatyczności. Bliską ludzi i bliską ludziom. Szczerą i serdeczną imprezę dla całych rodzin.

AB: W jaki sposób zachęciłbyś do udziału w Festiwalu?

Miłosz Lodowski: Pomyślcie sami – piękne miasto Gdańsk, polskie morze, ostatni długi weekend wakacji, święto narodowe, przyjaźni ludzie, świetna muzyka, znakomici artyści. To co, wpadniecie?

AB: Podsumujmy: miejsce, data, czas i koszt wejściówki.

Miłosz Lodowski: Prawdziwa wolność kosztuje, a jej utrzymanie kosztuje jeszcze więcej. Nasz Festiwal dzięki wspaniałym sponsorom jest dostępny dla Was ZA DARMO. Przyjeżdżacie 15.08.2016 do Gdańska i widzimy się na Stadionie Energa Gdańsk, na placu od strony ul. Marynarki Wojennej. Koncert „Za Waszą i Naszą. Wolność…” rozpoczyna się o godzinie 17.00, ale już poprzedniego dnia rozpoczną się imprezy towarzyszące. Śledźcie energiawolnosci.pl i nasz profil na facebook’u, to poznacie pełny program Festiwalu. Bądźmy w kontakcie. Razem poczujmy moc energii wolności.

AB: Dziękuję za rozmowę i wierzę, że 15 sierpnia w Gdańsku będą tłumy.

Z Dyrektorem Kreatywnym Festiwalu Wolności Miłoszem Lodowskim rozmawiała Agnieszka Białek.

 Miłosz A. Lodowski – Krakowianin, od zawsze związany z krakowskim Kazimierzem. Projektant, grafik, architekt, dyrektor kreatywny. Działa artystycznie od przeszło dwudziestu lat. Konserwatywny liberał, wolnościowiec i piewca republikańskiego neosarmatyzmu. Członek Stowarzyszenia KoLiber. Pracuje w branży reklamowej. W przeszłości współtwórca ruchu Kukiz’15, szef kampanii prezydenckiej Pawła Kukiza i jej rzecznik prasowy.

Grafika: M.Lodowski