Wielki strach padł na prawaków, albowiem Jego Eminencja Naczelny Koderasta Kraju udaje się do Stanów, na zaproszenie organizacji Freedom House, aby poinformować Amerykanów zaniepokojonych stanem demokracji w Polsce, że od kilku miesięcy mamy w kraju Koreę Północną.

W czasach, kiedy z mediów wyrzucano dziennikarzy, KRRiT była dyspozycyjna wobec rządów Platformy Obywatelskiej i łamała Konstytucję, Hajdarowicz z Grasiem omawiali przy śmietniku kwestie zwolnień grupowych w „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”, opozycja była inwigilowana, przedsiębiorcy byli niszczeni przez urzędników, korupcja kwitła, a policja goniła blogerów i narodowców, w rankingu wolności publikowanym przez organizację Freedom House, Polska miała 1 pkt. w skali 1-10, czyli była krajem „w pełni wolnym” i bez zastrzeżeń.

Tak było, dopóki Polacy nie wybrali nowego Prezydenta i Sejm. Obecnie sytuacja uległa zmianie i Polska znalazła się w gronie „państw obserwowanych”, obok m.in. Nigerii, Iranu i Angoli.  W tym gronie nie są Niemcy i inne kraje Europy Zachodniej, w których od kilku miesięcy łamana jest wolność mediów, demonstracje antyislamskie są rozpędzane za pomocą sikawek, a bezpieczeństwo obywateli jest zagrożone z powodu poprawnie politycznego nazizmu. Nie są też Stany, w których konflikt pomiędzy Obamą, a senatem spowodował paraliż Sądu Najwyższego.

Dlaczego w takim razie Polska jest na cenzurowanym? Ano dlatego, że Freedom House to organizacja finansowana przez m.in. Fundację Sorosa (tego pana nie trzeba chyba bliżej przedstawiać). Poza tym z Freedom House silnie związani są przedstawiciele lobby żydowskiego m.in. Anne Appelbaum, żona Radka Sikorskiego, co może prowadzić do konkluzji, że wiarygodność informacji docierających do tej organizacji jest, delikatnie mówiąc, wysoce stronnicza.
Dodajmy do tego fakt, iż analitycy Freedom House swoje informacje na temat Polski pozyskują z takich mediów, jak „Gazeta Wyborcza”, „Newsweek” i TVN24, a tytuły prawicowe traktują jako niszowe i skrajne. Pozostałe info pochodzi z instytucji unijnych opanowanych przez przyjaciół Schetyny i Petru.

Krótko mówiąc, przez 25 lat dostawcami informacji byli beneficjenci koryta, a od kilku miesięcy dostawcami informacji są oderwani od koryta, co gwarantuje niezmienny, obiektywny inaczej przekaz. Tego nie zmienimy, ale musimy się postarać, żeby info na temat Polski docierało do USA także z normalnych źródeł.

Na dobry początek zacząłbym od wymiany ambasadora Schnapfa i jego szemranej świty.

Autor: Zbigniew Kozłow