Uważam, iż manifestacja poparcia dla reformy sądownictwa zorganizowana 08.02.2020 przez Tomasza Sakiewicza i jego Kluby „Gazety Polskiej” oraz Komitet Suwerenni odbyła się w niewłaściwym miejscu (Trybunał Konstytucyjny) i zbyt późno.

Powinna się ona odbyć w tym samym dniu, co „Marsz Tysiąca Tóg” jako kontrmanifestacja pod Sądem Najwyższym, tak jak organizował ją KPN Niezłomni Adama Słomki. Zamiast dogadać się z panem A. Słomką, by wszyscy, którym na sercu leży reforma sądownictwa razem wzięli w niej udział, Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, reklamował to wydarzenie tylko na Twitterze. Efekt był taki, że 11.01.2020 w kontrmanifestacji wzięło udział tylko kilkadziesiąt osób.

Kolejny raz widać jak prawicowi działacze mimo wspólnego celu nie potrafią się dogadać, a przecież w tak ważnych chwilach powinno obowiązywać jedno hasło „wszystkie ręce na pokład”. Nie jest ono realizowane, bowiem każdy chce być tym ważnym i sobie przypisać organizację protestu.

Według szacunków w demonstracji poparcia dla reformy sądownictwa uczestniczyło ok. 20 tys. osób. Jest to ewidentny i niepodważalny sukces redaktora T.Sakiewicza, który poprzez Kluby „Gazety Polskiej” potrafił błyskawicznie zmobilizować część naszego społeczeństwa.

Liczyłam, że gdy się weźmie pod uwagę wyrzuconych podczas dzikiej reprywatyzacji na bruk 40 tys. Warszawiaków, ich rodziny i znajomych, to powinno w niej wziąć udział ok. 100 tys. osób z samej Warszawy. Niestety okazało się, iż gro to demonstranci z całej Polski i z zagranicy, którzy dotarli do stolicy przede wszystkim autokarami. Dlaczego było tylu nieobecnych? Na to pytanie powinni odpowiedzieć socjologowie by następna tego typu manifestacja miała rzeczywiście dużą frekwencję.

Mam nadzieję, że redaktor Sakiewicz na tej jednej nie poprzestanie, bowiem rządzący by ją przeprowadzić muszą czuć nieustające dla niej poparcie.

Foto:internet