Mimo niesprzyjającej pogody postanowiłem dzisiaj pojechać do Zakopanego. Powodem mojej wyprawy wraz z rodziną było spotkanie z Pawłem Kukizem. Dobrze dla Pawła, że przyjechaliśmy. Franek, już od dawna fan Pawła, podzielił się z Nim odrobiną przekąski, Ada zaś chroniła go przed deszczem. Przed rozpoczęciem spotkania i zaraz po nim, na Pawła czekały media. Samochód TVP nie przyjechał przy okazji innych wydarzeń – tak myślę.

Ada Karcz-Zielińska i Paweł Kukiz - fot. Kazimierz ZielińskiCo się takiego wydarzyło w Zakopanem, że wieczorem mimo usilnych moich starań nie znalazłem w żadnej TV, żadnej informacji ani wzmianki na temat tego zakopiańskiego spotkania z Wyborcami i kandydatami na posłów?

Moim zdaniem powodem braku relacji (mimo udzielonych wywiadów) jest to, że właśnie nic się nie wydarzyło. Nic takiego, co byłoby na rękę realizatorom do ilustracji ich koncepcji.

Paweł porwał na sali widownię, nie tylko zwolenników. Po oficjalnym spotkaniu nie było końca pytań i rozmów przed budynkiem kina. Nie przeszkadzał ludziom deszcz. Zadawali pytania, dyskutowali. Pojawiły się zarzuty do mediów o manipulowanie sondażami, o wycinanie z kontekstu słów Pawła dotyczących jego strategii.

Paweł Kukiz na zcenie w podczas konwencji w Zakopane - fot. Kazimierz ZielińskiStojąc z boku, przyglądając się temu, co się działo w Zakopanem, temperaturze spotkania, reakcji mieszkańców i gości na przedstawioną strategię, nie mam wątpliwości: Polacy chcą się obudzić. Polacy zasługują na pozytywne, niepozorowane zmiany ustrojowe. Przedstawiane propozycje przez Pawła Kukiza, w zderzeniu z prezentowanymi programami wyborczymi pozostałych ugrupowań, nie tylko obnażają ich cynizm i populizm, są zagrożeniem dla tych partii.

Paweł Kukiz w Zakopanem - fot. Kazimierz ZielińskiZagrożenie dla dotychczasowego bytu partii to nie wszystko. Kukiza trzeba marginalizować i starać się o jego niebyt publiczny (media), bo większym zagrożeniem niż on sam, jest obywatelska żądza traktowania Wyborców w sposób poważny i z szacunkiem. Rzucane, co raz to większe obietnice wyborcze, prześciganie się w nich, przedstawienie, jakie nam serwują PO, PiS i inni, staropartyjni wyjadacze z Nowoczesną włącznie, są obrażaniem Polaków. Obudzenie się Polaków objawia się przez wykpiwanie obietnic wyborczych, nierealizowanych przecież po wyborach. Obrażaniem inteligencji Wyborców jest podział języka polskiego na język codzienny i język „wyborczy”. Kłamstwa popełniane przez polityków, obietnice bez pokrycia i te, o których wiadomo, że nie zostaną spełnione nazywane są „językiem wyborczym”. Nie chcę w tym miejscu odnosić się do deklaracji o Chrześcijańskich Wartościach tych, którzy kłamią (stosują „język wyborczy”). Tymi deklaracjami mnie obrażają. Samym tym, że Kukiz mnie nie obraża, że szanuje Wyborców, przekonał mnie do konieczności zmian na scenie politycznej.

Jestem przekonany o chorobie, na jaką zapadła większość polityków z pierwszych stron gazet i telewizyjnych ekranów. Jest to uzależnienie od władzy. Uzależnienia umieszczone są w grupie chorób psychicznych, tę jednak należy leczyć nie psychoterapią lub według innych standardów stosowanych w psychiatrii. To uzależnienie należy leczyć metodami chirurgicznymi. Konieczny jest zabieg odcięcia pośladków od krzeseł, do których przyrosły.

Budzi się Polska. Polacy często widzą tę konieczność zastosowania leczenia Polski. Do tej pory mówili o tym na imieninach u cioci, między sobą w nielicznym towarzystwie. Dzisiaj odwagę do otwartej dyskusji na ten temat dał im Kukiz. Nie pomoże zagrzebanie tego tematu poprzez wygranie wyborów kolejny raz przez te same ugrupowania. Można odesłać w polityczny niebyt Kukiza, jego WoJoWników.

Można skanalizować Ruch i zniechęcić większość liderów do działania. Będzie to tylko odroczenie tego, co nieuniknione. Polska obudzona, nie zaśnie. Może sobie pozwolić na drzemkę, aby nabrać ponownie sił.

Nie zaśnie, bo obudził się Giewont.

Foto: Kazimierz Zieliński