Kiedy po raz pierwszy zetknąłeś się z grami komputerowymi?

Myślę, że to była połowa lat 70-tych. Oczywiście, tutaj nie ma mowy o grach stricto PC, ale były to gry na tzw. Automatach. Mam na myśli zarówno popularne do dziś Flippery jak i automaty do gier z monitorami. Pierwsze automaty do gier pojawiły się w Polsce w nadmorskich kurortach, najprawdopodobniej sprowadzane przez rybaków ze Szwecji lub Danii. Początkowo były to proste gry obliczone na przyciśnięcie w danym momencie odpowiedniego przycisku, co skutkowało jakąś tam animacją i kakafonią dźwięków.

Patrząc na dzisiejsze produkcje, nie wydaje się to zbyt ciekawe.

O: W 2050 roku, gdy będziesz na moim miejscu, usłyszysz ten sam komentarz i nie będziesz w stanie przekonać pytającego, że było to niesamowite ekscytujące i wywoływało ogromne emocje. Wydaje mi się, że za 35 lat gry typu Wiedźmin, Dragon Age, GTA, Battlefield czy Skyrim będą nieciekawe i ubogie. Gry na automatach osiągnęły swój szczyt popularności w latach 80-tych. Wówczas w Warszawie, jak grzyby pod deszczu, pojawiło się mnóstwo miejsc z automatami. Były to miejsca po zamkniętych sklepach, barakowozy, przejścia podziemne, korytarze dworcowe, kawiarnie. Wszystkie te miejsca tętniły życiem. Odwiedzały zarówno dzieci 8-9 letnie jak i całkiem dorośli, jednak trzon graczy stanowili nastolatkowie szkół średnich.

Jak wyglądały takie miejsca? Jaka panowała tam atmosfera?

Generalnie wyglądało to tak, że wszyscy się ze sobą znali. W automatach każdy chciał nabić rekordy. Skutkowało to wpisaniem swojego nick’u do pamięci automatu. Na tym polegała cała rywalizacja. Nie było tam absolutnie żadnych spięć ani wyzwisk, choć czasami ludziom puszczały nerwy. W takich miejscach dominował przede wszystkim gwar rozmów i słynne odgłosy wydobywające się z automatów, czyli piski, wybuchy, proste melodyjki, szurania, świsty oraz syntezowana mowa. Niektórzy także oszukiwali. Żeby zagrać, trzeba było wrzucić monetę, a jeśli ktoś nie miał, a chciał zagrać, to musiał zakombinować. Aby oszukać automat, używano miedzianego drutu o średnicy około 2mm. Taki drut wkładano w otwór na monety i „dźgano” aż do nabicia kredytów. Byłem kiedyś świadkiem takiego dźgania, które spowodowało nabicie dwustu kredytów. Oczywiście takie poczynania spotykały się z agresją ze strony właścicieli. Delikwent złapany na oszustwie dostała albo otwartą dłonią w łeb albo był rzucany na ścianę, na koniec jeszcze serdeczny kop w dupę i zakaz wstępu. Oczywiście w latach 80-tych nikt nie słyszał o tym, że dziecka nie wolno bić. W tym czasie pojawiły się już znane i popularne gry typu Pacman, Space invaders, Cegiełki, Donkey Kong i Battlezone. Co po niektórzy kupowali sprowadzane z ZSRR mobilne urządzenia z jedną grą typu Wilk i Zając lub Polowanie Na Kaczki. W latach 90-tych popyt na gry na automatach znacznie zmalał. Po rozpoczęciu sprzedaży konsoli do gier Pegasus, wszyscy maniacy gier zaopatrzyli się w nią, a salony gier zaczęły plajtować.

Jak to wyglądało, na początku, z grami komputerowymi?

W latach 80-tych, w Polsce, nie było komputerów typu PC. Było natomiast coś, co nazwałbyś „klawiaturą do komputera”. Owe klawiatury nazywały się Atari, Comodore, ZXSpectrum. W Polsce, najtańszym komputerem jaki można było kupić był Timex. Do tego należało kupić monitorek oraz magnetofon lub stację dyskietek. Można było też podłączyć go do telewizora, a zamiast dedykowanego magnetofonu korzystało się z popularnych w tamtych latach Kasprzaków lub Grundingów. Jak to się mówi – Polak potrafi!

Jakie gry zapadły Tobie w pamięć i dlaczego?

Przyznam się, że pamiętam mnóstwo gier z tamtych czasów. Przy wielu grach spędziłem wiele nocy. Niestety, nie pamiętam ich nazw. Gry, które doskonale pamiętam, to z pewnością Defender, Moon Patrol, Galaxy, Rambo, Ghosts’n Goblins, Boulder Dash oraz gry przygodowe polegające na zwiedzaniu zamków. Pamiętam też sporo gier tekstowych, w których wybierało się właściwą opcję odpowiedzi. Ciekawe były też gry strategiczne i ekonomiczne.

Czy takie gry były drogie? Proporcjonalnie droższe od dzisiejszych?

Nie wiem. Nigdy nie kupiłem gier w tamtych czasach. Wtedy gry przegrywało się od kolegów. W radiu były audycje poświęcone tematyce gier, gdzie nadawano gry na antenie.

„Nadawano”?

Tak! Nadawano. Po prostu puszczano kilkuminutowe serie pisków i trzasków, które po nagraniu na taśmę magnetofonową, wgrywało się do komputera et voila! Mogliśmy grać.

Piractwo?

W latach 80-tych nie obowiązywało prawo autorskie. Były miejsca, gdzie można było wejść i odpłatnie nagrać na taśmę magnetofonową wybraną płytę. Były normalnie działające firmy, w których można było odpłatnie grać w na komputerach oraz przegrać dla siebie dowolną grę.

A jak to wyglądało w latach 90-tych?

Wydaje mi się, że lata 90-te w Polsce należały bezsprzecznie do konsoli Pegasus. W każdym miejscu w sklepikach, kioskach, bazarach, lub z ręki na ulicy sprzedawano kartridże. Dopiero druga połowa lat 90-tych przyniosła do Polski typowe PC-ty. Pamiętam jak w 1996 roku stałem się szczęśliwym posiadaczem własnego komputera. Jego parametry pamiętam do dziś – Pentium 133, dwa dyski 1,5GB, karta graficzna 1MB (którą rozbudowałem do 2MB), 32MB RAMu oraz stacja CDx4 – potwór jak na tamte czasy. Bodajże 2 lata później, zakupiłem już lepszy komputer z nieznaną dzisiaj kartą graficzną SIS Savage 4, dzięki której mogłem w pełni podziwiać grę Expendables. Później przesiadłem się na Pentium 450 i przełomową dla historii gier kartę graficzną GeForce 256.

Czy brakuje Ci czegoś z dawnych czasów, czegoś co chciałbyś zobaczyć w dzisiejszych grach?

Nie. Niczego mi nie brakuje. Uważam, że dzisiejsze gry są o niebo lepsze pod każdym względem od gier sprzed 20-30 lat. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób przez sentyment wspomina stare gry, ale to, co oferują nam dzisiejsze produkcje, jest bez porównania lepsze od tego, co było. Zaznaczam, że mówię tu o grach sprzed 2 dekad.

Dziękuję za rozmowę.