Tak pięknie grali i odpadli… Wielu z nas odczuwało jednak nieukrywaną dumę, bo dawno już nie mieliśmy tak wielu powodów do radości, nadziei i satysfakcji w trakcie występów polskiej reprezentacji piłki nożnej na wielkim, międzynarodowym turnieju jak w czasie obecnych finałów Euro2016. Byliśmy tak bardzo blisko, zabrakło tylko troszkę szczęścia… Sepp Herberger, sławny selekcjoner reprezentacji Niemiec z lat 60-tych XX-go wieku, spytany o receptę na sukces swojej drużyny, udzielił historycznej odpowiedzi:
Okrągłe ma wpaść do prostokątnego!
Jakże często o wyniku sukcesu decyduje ten jeden, ostateczny gol, bramka strzelona w sytuacji zdawałoby się mało już możliwej. A jednak! I choć dzisiaj piłkarską potęgą mogą szczycić się ciągle dalej Niemcy, sport ten wywodzi się z pochmurnej Anglii i tam jest jego ojczyzna. O wyjątkowej aurze Londynu, piłkarskiej metropolii, którego pogoda należy także do przysłowiowych, krąży taka anegdota:
Przed laty pewien afrykański szaman z małej wioski wybrał się do angielskiej stolicy na światowy zlot  szamanów. Gdy pełen wrażeń powrócił, otoczyli go wszyscy mieszkańcy, ciekawi jego przeżyć. Zaczął więc z egzaltacją opowiadać o niezwykłych rzeczach, które tam zobaczył, tak by każdy mógł je sobie wyobrazić:
Widziałem grzmiące stalowe ptaki, które siadały i wzbijały się do lotu na oświetlonym pochodniami wielkim placu, prawie w środku miasta; rozpiętą ponad wielką wodą, umocowaną na dwóch skałach kładkę, która unosiła się i opadała by mogły przepłynąć pod nią potężne łodzie; mknące wąskimi, podziemnymi kanałami  oświetlone węże z ludźmi w środku; wojowników w kraciastych spódnicach i wysokich włochatych czapach, uzbrojonych w worki z piszczalkami; świątynię ich arcyszamana, w której z wysoko wiszących zaklętych srebrnych węży dobiegała magiczna muzyka; ogromną kamienną wieżę, na której lśniła biała tarcza z dwiema ruchomymi dzidami i wydawała dźwięki jak z wojennego tam-tama; ogromny plac otoczony nocą barwnymi ogniami, z zaklętymi w kamienie zwierzętami pośrodku; wielki park, w którym każdy mógł przemawiać, kiedy chciał do zgromadzonego ludu…
Zbyt wiele przeżyć by opowiedzieć o wszystkich od razu. Ale jedno zrobiło na nim wyjątkowe wrażenie:
– Zaprowadzono nas na wielkie, otoczone rzędami długich, wysokich ław zielone pole, poznaczone białymi liniami i kolistymi znakami. Po obydwu jego stronach, naprzeciw siebie, stały wielkie białe kosze. Barwny, rozemocjonowany lud zbierał się tłumnie i zajmował miejsca ławach, śpiewając pieśni i wznosząc okrzyki. Gdy ławy zapełniły się do końca, rozbłysły wielkie ognie na słupach, oświetlając jasno pole, na które wyszły dwie grupy wojowników wystrojnych w niebieskie i czerwone szaty, a za nimi trzech groźnych szamanów, całych w czerni. Środkowy szaman niósł w rękach magiczną białą kulę. Wojownicy ustawilli się na polu wedle kolorów naprzeciwko siebie, naczelny szaman podrzucił w górę małą monetę, gdy upadła oddał białą kulę przywódcy czerwonych wojowników, odmówił tajemne zaklęcie, włożył w usta mały, lśniący przedmiot, przeraźliwie nim zagwizdał i wtedy… lunął taki potężny deszcz, jakiego jeszcze nigdy w życiu nie widzieliście!
I tak to bywa z szamanami. Dlatego z trybun dolatuje niekiedy donośne: – „Sędzia kalosz!
Czasami okrągłe nie od razu chce wpaść do prostokątnego, a bywa że wbrew wszelkiej logice – w ogóle.

Tomasz Trzciński - pianista, dyrygent i kompozytorAutor: Tomasz Trzciński,
Pianista, dyrygent i kompozytor, więcej na stronie: tomasz-trzcinski.info