Spotkajmy się w czwartek (09.07.2016r.), o godz. 13:00 przed Sejmem Rzeczpospolitej na ul. Wiejeskiej w Warszawie. Kresowianie apelują o mobilizację do wszystkich środowisk narodowych i patriotycznych. Walczymy o to, by Sejm RP przyjął USTAWĘ, a nie UCHWAŁĘ w sprawię uznania rzezi dokonanej przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich Rzeczpospolitej za LUDOBÓJSTWO.

Drugim tematem będzie dramatyczna sytuacja wielu szkół polskich w Wilnie. Republika Litewska prowadzi akcję lituanizacyjną na wzór dobrze znanych Polakom germanizacji i rusyfikacji z czasów zaborów. Polski rząd nie stawia Litwie żadnego ultimatum w tej sprawie, a jest to jedyny sposób, by zmusić ich do poszanowania praw naszej mniejszości.

Prosimy o zapraszanie znajomych, propagowanie tego wydarzenia i organizowanie wyjazdów. Do zobaczenia!

Kresowianie żądają prawdy!
Wilno-Warszawa – wspólna sprawa!

Dołącz do wydarzenia na FB: Mobilizacja – manifestacja kresowa pod Sejmem RP!

STAŃMY 7 LIPCA PRZED SEJMEM I KRZYCZMY: CHCEMY PRAWDY!

Zestawmy fakty i wyciągnijmy wnioski. Dzieci ukraińskie, idące po raz pierwszy do szkoły, dostaną do ręki elementarz, z którego dowiedzą się o wielkim bohaterze Ukrainy Banderze. Dziecko, które ma sześć albo siedem lat, jest już totalnie oszukiwane, manipulowane.

W województwie tarnopolskim wchodzi od nowego roku szkolnego podręcznik dla najmłodszych, z którego dzieci się dowiedzą, jakiego miały sławnego gieroja. Tylko że w tym podręczniku słowa nie będzie o zbrodniach, jakich się ten gieroj dopuścił. Jak powiada znakomity historyk i publicysta Andrzej Zapałowski, Bandera znajdzie się już u maluchów w plecaku. A potem pójdzie dalej, do następnych klas, szkół, uniwersytetów i będzie zatruwał umysły. W Stanisławowie, o czym już wspominałem, licealiści śpiewają piosenkę, której pierwsze słowa brzmią: „Ja, banderowiec, ja, banderówka!”. Ci licealiści mają po szesnaście, siedemnaście lat. I już im się wmawia, że są banderowcami. I oni będą rozsiewać ziarna nienawiści, tak jak Bandera. Przerażające! Na Wołyniu młodzież odbywa szkolenia wojskowe. Organizuje je młodzieżowa formacja paramilitarna spod znaku „Tryzuba” pod czerwono-czarnymi banderowskimi flagami. W placówkach kulturalnych, w kinach wyświetla się dziesiątki banderowskich filmów. W setkach miast buduje się pomniki Bandery, Szuchewycza, Kłaczkiwskiego i Dywizji SS Galizien, największych morderców Polaków. Parlament ukraiński uchwalił ustawę o uznaniu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów za strukturę bohaterską. I o Banderze nie pozwala źle mówić. Gdy ktoś powie, że Bandera to zbrodniarz, idzie za kratki. Wystarczy?! A my? Co my, Polacy, robimy? Czy odkłamujemy tę załganą rzeczywistość? Czy polskie władze reagują na stawianie na Ukrainie pomników nazistom? Nie! Skądże! Czy reagują na faszyzację i nazizację naszego sąsiada? Nie, skądże. Polski rząd wysyła na Ukrainę miliardy złotych, które zapewne idą na takie podręczniki, jak te o Banderze i na takie piosenki, jak te o banderowcu i banderówce. A także na szkolenia pod banderowskimi hasłami. I wysyła na ambasadora Polski Piekłę, agenta ukraińskich wpływów. W głowie się nie mieści, że takie rzeczy się zdarzają.

My sprowadzamy do Polski milion, a może już nawet dwa miliony Ukraińców i nie mamy pojęcia, czym się to wszystko skończy. I kto za to odpowie? Kto personalnie odpowie za to, co się stanie za rok, dwa, pięć albo dziesięć lat, kiedy zaczną się znowu mordy, bo i tego nie można wykluczyć. Kto będzie za to odpowiedzialny? Tusk? Komorowski? Kaczyński? Szydło? I jak to się dzieje, że w takiej sytuacji, kiedy polska organizacja społeczna z Wrocławia zwraca się do polskiego Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, by wsparło w ramach programu „Patriotyzm Jutra” skromne, ale sensowne i ważne działanie w postaci powołania lokalnej Akademii Wiedzy Kresowej, która by w liceach mogła propagować wiadomości o polskiej tradycji, historii, pamięci, jak to się dzieje, że polskie ministerstwo nie wspiera takiego działania i odrzuca rzeczowo, dobrze i konkretnie napisany projekt?! I to wtedy gdy w takim projekcie chcą i jeszcze mogą uczestniczyć ostatni świadkowie historii, ludzie wykształceni, z ogromną wiedzą, z wieloma książkami i publikacjami prasowymi na koncie. I o nich jakiś niedouczony urzędas, prymitywny kancelista pisze w dokumencie: „Kompetencje i doświadczenie osób zaangażowanych w realizację Projektu 0–5 pkt. – 0”.

Tylko kompletny idiota daje takim ludziom zero punktów za kompetencje. I rzecz jasna, organizacja ani grosza od ministerstwa nie otrzyma. Tu się wściekłem, bo sam chciałem ten ambitny projekt wspomóc i wesprzeć. Ale nie mogę, bo jakaś bezduszna struktura i totalna głupota zabrania. Niech się więc ten program nie nazywa „Patriotyzm Jutra”, tylko „Idiotyzm Urzędników”. I na koniec coś, co jeszcze bardziej boli. Od lat środowiska kresowe nie mogą się doprosić, by polski Sejm ustanowił 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa OUN i UPA na Kresach. Na początku czerwca br. kresowe środowiska naukowe i kulturalne zwróciły się do polskich władz z apelem o – właśnie – ustanowienia 11 lipca świętem dla Kresowian i innych obywateli dobrej woli, którzy chcieliby tego dnia symbolicznie czcić pamięć pomordowanych przez Ukraińców na Kresach Polaków. List podpisały i wsparły setki sygnatariuszy.

Wymienię tylko niektórych: prof. dr hab. Bogumił Grott, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prof. Leszek Jazownik, dr n. med. Krzysztof Kopociński, dr n. med. Zbigniew Kopociński, Mirosław Kowzan, dr Lucyna Kulińska, dr hab. Bogusław Paź, Ewa Siemaszko, Danuta Skalska, dr Andrzej Zapałowski, Tomasz A. Żak, Sulimir Żuk… Ponieważ autorzy apelu nie otrzymali od władz odpowiedzi, środowiska kresowe organizują 7 lipca 2016 r. o godz. 13.00 wielki wiec pod Sejmem, na który zapraszają wszystkich polskich patriotów, młodzież, całe rodziny, by zademonstrować z flagami i banerami jedność z sygnatariuszami apelu i Kresowianami w walce o prawdę i sprawiedliwość.

www.srokowski.art.pl